Wywiad ze Zbigniewem Milewskim

milewZbigniew Milewski zgodził się na udzielenie krótkiego wywiadu dla www.matchfishing.pl. Tematem rozmowy były ostatnie Mistrzostwa Europy w Portugali na rzece Rio Sorraia, rozegrane w dniach 06 -7.06.2010 r. Polska reprezentacja, na 17 ekip, zajęła tam dziewiąte miejsce, łowiąc w składzie: W. Kamiński, Z. Milewski, A. Kulka, W. Walczak, M. Łebkowski oraz M. Graban. Wywiad był spontaniczny,  pytania również.  Można było zadać ich znacznie więcej. Mimo tego te, na które odpowiedział nasz reprezentant kraju, dają czytelnikom  przynajmniej ogólny obraz, jak wyglądały te zawody.

 




MF - Panie Zbigniewie, korzystając z okazji, że gości pan na ziemi szczecińskiej, chciałbym pana zapytać o kilka słów na temat ostatnich Mistrzostw Europy Seniorów w Portugalii, w których brał pan udział. Takich informacji, jeżeli chodzi o wędkarstwo wyczynowe, jest jak na lekarstwo. Z czego to wynika?

ZM - Tak, powodem tego jest brak czasu. Głównie zajmujemy się życiem zawodowym. Wędkarstwo to nasza pasja, której poświęcamy jedynie wolne dni od pracy.

MF - W Portugali było jakieś rozpoznanie łowiska? Jak wcześnie przed zawodami przybyliście na miejsce?

ZM - Byliśmy tam tydzień przed zawodami, podobnie jak większość ekip. Jedynie bogatsze reprezentacje, takie jak: Anglia, Francja czy Włochy przyjechały wcześniej. Na oficjalnych treningach łowiliśmy od poniedziałku.

MF - Proszę powiedzieć kilka słów o samym łowisku?

ZM - Łowisko bardzo egzotyczne. Rzeka Rio Sorraia, na odcinku rozgrywanych zawodów sztucznie spiętrzona stopniem.

MF - Zaporą?

ZM - To nie była zapora, to był stopień. Ta rzeka została rozkopana  sprzętem ciężkim, poszerzona, a ze żwiru wydobytego z dna, usypano brzegi. Rzeka się rozszerzała w zależności od sektora od 50 do 70 metrów.

MF - Jakie ryby tam występują? 

ZM - Ryby bardzo egzotyczne. W ostatni dzień zawodów, czyli w niedzielę, złowiłem jedyną rybę, którą łowi się w Polsce, czyli karpia. A wszystkie inne ryby u nas praktycznie nie występują. No może poza brzaną, którą sporadycznie można spotkać. Dominowała właśnie brzana. Do tego istotną ryba były cefale - od całkiem malutkich do półtora kilowych. Bogi niewielkie (boga – ryba pochodząca z Ameryki Południowej – przyp. red.), takie do 200 pkt, ale raczej rzadko takie się zdarzały. Najwięcej bogi było w granicach 30-70 pkt. Pojedyncza ukleja, ale trudna do złowienia gdyż pływała środkiem. Nie do łowienia na uklejówkę. W jednym sektorze było trochę karasi srebrzystych. No i pojedyncze karpie.

MF - A jaką taktykę po treningach obrała reprezentacja Polski?

ZM - Jedyna metoda, która na tym łowisku była realna i dająca wynik to metoda odległościowa z waglerem zamocowanym na stałe na żyłce.

MF - Czyli nie było tak głęboko?

ZM - Nie, to była głębokość od metra do miejscami 2,5 m. Łowiliśmy głównie brzany od całkiem malutkich wielkości kiełbia, do 1kg na jednego białego robaka, głównie na haczyku nr 20, czasami nr 18. Na większe haczykach przynęty były zazwyczaj ignorowane. Do tego cennym przyłowem w zawodach były duże cefale łowione na długie 13m wędki nasadowe. Jednak cefal jest ryba bardzo trudną do wyholowania, gdyż jest bardzo dynamiczny i często albo spadał z haczyka albo urywał przypon. Jednak jeżeli udało się komuś go wyciągnąć, windował wysoko w górę tabeli sektorowej.

MF - A z czego wynikała taka mała frekwencja ekip uczestniczących w tych mistrzostwach, tylko 17 drużyn?

ZM - Jedno to kryzys w Europie, a drugie to trudności z dotarciem na miejsce, mała baza hotelowa, egzotyczne łowisko. Centralna Europa po prostu nie czuje się dobrze na tych łowiskach. My uparcie jeździmy, bo chcemy się jak najwięcej nauczyć. Wiadomo, że są to ryby, których na co dzień nie łowimy.

MF - A jak łowiły pozostałe ekipy: Anglicy, Włosi, Portugalczycy?

ZM - Podobnie. Metoda odległościowa z wagglerem zamocowanym na stałe. Głowna ryba to brzana. Woda ledwo co płynęła. U nas praktycznie nie łowi się tak brzan. Prawdopodobnie używali atraktorów serowych, którymi zaprawiali robaki oraz feromonów. Ilościowo nie mięli więcej ryb od naszej ekipy, ale za to większe sztuki.

MF - Jesteście zadowoleni z zajętego dziewiątego miejsca? Pozostał jakiś niedosyt? 

ZM - Nie jesteśmy zadowoleni! Jest pewien niedosyt. Na treningach, biorąc pod uwagę egzotykę tego łowiska, ocenialiśmy swoje możliwości i gdybyśmy zajęli miejsce w pierwszej szóstce byłoby bardzo dobrze. W dziesiątce oceniliśmy, że nie będzie najgorzej. Powyżej dziesiątki byłoby źle!
Dziewiąte miejsce to takie, które nas nie zadowoliło, ale nie jest jakąś kompromitacją.

MF - A jak pan ocenia swój występ?

ZM - Miałem drugiego dnia kilka ładnych karpi na wędce i gdyby udało mi się wyciągnąć z nich chociaż połowę byłoby znacznie lepiej. Ogólnie najlepiej wypadły ekipy, które potrafiły wyselekcjonować grubsze ryby.

MF - Bardzo dziękuję za wywiad i gratuluję doskonałego trzeciego miejsca na Mistrzostwach Polski Seniorów na Kanale Dwory w Oświęcimiu oraz drugiego miejsca na tym samym łowisku, tyle że wcześniej na zawodach Robinson Super Cup. Można zaobserwować, że w pana przypadku im trudniejsza woda a łowisko mniej loteryjne, gdzie losowanie nie ma tak wpływu na osiągane wyniki, tym miejsca zajmowane w sektorach wyższe.

ZM - Dziękuję! Zgadza się, np. na rzece Warcie w Poznaniu przy tak wysokim stanie rzeki losowanie odegrało kluczową rolę, nie pozwalając wielu zawodnikom ukazania ich prawdziwych umiejętności.

MF - Jeszcze raz dziękuję za wywiad!

PICT0159_edited5

 


     Wywiad przeprowadzono podczas pokazu łowienia metodą bolońską i batem w Szczecinie, przy okazji prezentacji sprzętu MIVARDI importowanego na teren Polski przez firmę NIVA, bądącą własnością Zbyszka Milewskiego i jego wspólnika.

 

 
Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.