Wywiad z Kamilą Justą-Kowalską
PICT0095_kwadrat

Kamia Justa Kowalska pomimo młodego wielu od lat jest postacią pierwszoplanową polskiego spławika. W wywiadzie, specjalnie dla Matchfishing.pl, opowiada o medalu na MŚ, zawodach GPP i... córce Amelii.

 

 

 

 

 

 

 

Jak tam nastroje przed sezonem? Szykuje się spektakularny transfer Kamili Justy-Kowalskiej do klubu Traper. Wiemy, że jest to jeszcze wiadomość nieoficjalna, ale załóżmy, że wszystko pójdzie pomyślnie...

Może nie tak bardzo spektakularny, ale nie ukrywam, że bardzo cieszę się z takiego rozwoju sytuacji. Na razie sprawa jest faktycznie na etapie rozmów.

To duże zobowiązanie i presja... to jednak najmocniejszy klub w Kraju

Mam tego świadomość i postaram się stanąć na wysokości zadania

076a2afb0f

Z  Pamiętasz swoje pierwsze wędkowanie?

Kto by tego nie pamiętał!? (śmiech) Miałam wtedy 6 lat. To było nad jeziorem w okolicach Tczewa. Złowiłam wtedy pierwszą swoją rybę - węgorza. Bardzo mile wspominam tą historię, bo od tego momentu zaczęła się cała przygoda z wędkarstwem, która jak czas pokazał stała się moją życiową pasją

08e8f9659d

Nie bałaś się węgorza? 6-letnia dziewczynka?

No jak nie! Rzuciłam wędkę i uciekłam. Na szczęście na straży był Tatuś (i jest do dzisiaj), który opanował całą sytuację.

To on Cię wciągnął w sport wędkarski i uczył wyczynowego rzemiosła?

No na to pytanie odpowiedź nasuwa się sama. Wystarczy popatrzeć na fotografie z różnych zawodów. Tym, który mnie wprowadził w to rzemiosło był oczywiście TATUŚ

P8130194

Autorytet w wyczynie do dziś?

Tak i będzie nim na zawsze.

Na pewno jednak Twój szacunek wzbudzają również inni zawodnicy.

Dużo wyniosłam z okresu współpracy z Mikado. Dzięki Dariuszowi Ciechańskiemu i panu Piotrowi Stępniakowi. Potem była współpraca z Bogusławem Brudem i Krzysztofem Bukrakiem, w czasie wyjazdów z Januszem Kozakiem. Naprawdę dzięki tym ludziom dzisiaj jestem o wiele mądrzejsza. Wiele mi pomogli.

P8130193

Kilku zawodników na topie polskiego spławika traktuje wyczyn jako reklamę swoich interesów. W Twoim przypadku wyczyn to zdaje się wyłącznie pasja...? Jak to jest?

Tak. Dla mnie to jest tylko pasja.

Nie dość, że pasjonatka, to jeszcze utalentowana! Nie masz trzydziestki, sukcesów co nie miara. W kadrze jesteś od ’98 roku. Wygląda to tak jakbyś uklejówkę dostała już w kołysce.

Tatuś w swoim plemniku mi zaszczepił (śmiech)

DSCF9382

Wiemy, że kończyłaś rybactwo. Zatem poniekąd wędkarstwo i praca zawodowa są powiązane teorią. Czy wykształcenie pomaga Ci w czytaniu wody i rozumieniu, przewidywaniu zachowań ryb?

Idąc na te studia kierowałam się pasją wędkarstwa. Niestety rybactwo z wędkarstwem ma niewiele wspólnego. Co prawda uczyłam się anatomii, fizjologii i dużo innych rzeczy. Miałam takie przedmioty jak jeziora, stawy, chów intensywny. Samo zachowanie ryb w naturze było omawiane mniej szczegółowo. Rybactwo jednak to nie wędkarstwo i żeby dotrzeć do wiadomości potrzebnych w naszej pasji trzeba by się bardzo wgłębiać w niektóre tematy, a ja.. studia praca imprezy i tak przez 5 lat (śmiech). Tak naprawdę to wędkarstwo bardziej pomogło mi w zrozumieniu rzeczy, których uczyłam się na studiach. Dla mnie pewne zagadnienia były oczywiste, a inni dopiero tego się uczyli. Np. dziewczyny miały problemy z rozróżnianiem niektórych gatunków ryb. Ja to po prostu wiedziałam.

Porozmawiajmy o GPP. Na GPP mamy wciąż te same łowiska. Niektórzy zawodnicy narzekają, że ciągle: Żerań, Warta, Odra, kanał Ulgi, Karłowice...  Jaka jest Twoja opinia? Chciałabyś, aby się to zmieniło?

Organizatorzy tłumaczą to faktem, że startujących zawodników jest taka duża ilość, że tylko te łowiska mają taka pojemność, aby wszyscy mieli w miarę równe warunki. A same łowiska w żadnym wypadku mnie nie nudzą, bo wystarczy, że będzie inna pora roku i juz wszystko diametralnie się zmienia.

PICT0097

Wiadomo, ze trzeba byłoby zmniejszyć liczbę startujących, ale może to byłby klucz... Oddzielna liga kobiet,  tak jak w Europie. Co Ty na to?

Trudno odpowiadać mi na to pytanie, ale ja obawiam się, że wtedy sport kobiecy w ogóle padnie. Mówi się niby, że każdy klub i tak musiałby mieć swoją zawodniczkę, ale nie jestem przekonana do takiego rozwiązania… Dla mnie jedno jest pewne. Kobieta, którą wędkarstwo kręci, więcej wyniesie ze wspólnych wyjazdów z seniorami, więcej się nauczy, więcej zobaczy i będzie po prostu lepsza. Przynajmniej tak jest w moim przypadku.

Na jakich typach łowisk czujesz się najlepiej, a jakich nie trawisz?

Uwielbiam rzeki. Np. dobrze łowi mi się na Warcie w Poznaniu. Natomiast nie czuje się zbyt mocna przy finezyjnym łowieniu. Nie lubię łowić na kanale Dwory i mimo, że ostatnio byłam tam druga to obawiam się tej wody, dlatego ogromną radość sprawiła mi wiadomość, że w tym roku nie będę musiała tam startować. W ogóle to lubię zwyczajnie jak ryby biorą, nawet jeśli są dość drobne. Nie lubię, kiedy trzeba złowić 1 – 2 ryby i wkurza mnie, kiedy są bonusy.

PICT0045

W jakiej metodzie czujesz się najsilniejsza?

Kolejność nieprzypadkowa: tyczka, uklejówka, bat.

A odległościówka?

Powiem tak, jest to fajtycznie moja najsłabsza strona i nie wstydzę się mówić o tym, ale uważam, że gdybym miała czas i miejsce żeby tę metodę opanować, a przede wszystkim kogoś, kto by mną pokierował i nauczył to nie widzę problemu. Kiedy w zeszłym roku była opcja przed Dworami, że może okazać się, iż na tyczkę nie będzie ryby i trzeba będzie łowić odległościówką, to strzelałam z procy przed domem! Kubeł gliny, cel narysowany... i wszystko byłoby ok gdyby nie moja mała córcia, która też chciała strzelać. Jednak w momencie, kiedy doszła do wniosku, że z drobnych kamyków lepiej jej się strzela niż z gliny, to zrobiło się niebezpieczne (śmiech).

Córka Amelka ma niespełna 6 latek. Jak udaje Ci się pogodzić obowiązki rodzinne i wyczyn na poziomie GPP i Świata? Jak mała znosi rozłąki z mamą? A może zabierasz ją ze sobą i od małego siedzi w misce przy kombajnie, a mama szykuje ją do startów?

Ona juz łowi (śmiech), ale nie wiem czy chciałabym żeby startowała w zawodach. Chciałabym jednak żeby miała pasję. Na razie szukamy. Córka jest dla mnie najważniejsza. Jednocześnie wszyscy wiedzą, że wędkarstwo to moja życiowa pasja. Jak do tej pory zdałam maturę, ukończyłam studia, założyłam rodzinę, zaszłam w ciąże, urodziłam Amelię, pracuję i nadal STARTUJĘ. W życiu wszystko musi mieć swój czas i miejsce. Wyrazy wdzięczności należą się tu mojemu mężowi. Zawsze mogę liczyć z jego strony na ogromne wsparcie. Poza tym, z racji, ze pracujemy razem, to na niego spadają moje obowiązki zawodowe. Gdy wyjeżdżam na zawody mam komfort psychiczny, że Wojtek to ogarnia za mnie.
Wracając do Amelii. Mała krótką rozłąkę znosi jak cos naturalnego, bo od niemowlaka była przyzwyczajana ze mamusia jedzie z dziadkiem na zawody i tyle. Nawet jak jadę na MŚ to dla niej już jest normalne. Tylko najgorsze jest to jak mama wraca bez pucharu, bo zawsze pyta czy przywiozę dla niej puchar…

Obraz_077

Niemniej jednak bez pucharu wracasz stosunkowo rzadko... Na krajowym podwórku jesteś zazwyczaj, jeśli nie najwyżej, to w czołówce. Ile razy wygrałaś GPP?

O Jezu nie pamiętam! (śmiech). Musiałabym zadzwonić do Taty. On to wszystko wie.

Powiedz szczerze, czy między Amelią, pracą, zawodami, przyjaciółmi etc... czy Ty masz czas na prywatne ryby?

Niestety odkąd mam rodzinę praktycznie nie. Moje ryby to w tej chwili niemal wyłącznie GPP, wyjazdy w Świat i związane z tymi imprezami treningi.

4df9feb547

Wiele widziałaś na MŚ czy ME. Czym różni się wyczyn kobiet z takich drużyn jak Anglia, Włochy, Francja od naszego?

Nie można porównywać naszych zawodników, a zwłaszcza zawodniczek. Najlepsze ekipy konkurencji mają zupełnie inne zaplecze. Może u seniorów nie ma aż takiej różnicy, ale jeżeli chodzi o kobiety, to dzieli nas przepaść! U najgroźniejszej konkurencji każda zawodniczka ma przynajmniej 2 obstawiających. To oni szykują sprzęt i zanęty. Dziewczyny są po to żeby łowić. U nas czarna rozpacz. Jedzie 6 zawodniczek, trener i kierownik, reszta ludzi jeździ na własny koszt.
Po drugie sprzęt. Nie martwią się jak łamią wędki, bo są sponsorzy, którzy wyposażają je na maksa, a u nas? Braki sprzętowe, jakie mamy to jest cos niesamowitego. W Hiszpanii, kiedy łowiło się po 30 kg karpi zawodniczki europejskie też łamały topy, ale dla nich to nie był problem, bo miały po 10 innych. A my? Albo na pożyczonym sprzęcie, albo skromnym własnym. W tej sytuacji nawet jak masz 5 topów i trzasną 2 to juz strach, bo co będzie dalej…

2007_08242006Teneryfa0255

2007_08242006Teneryfa0284_1

To, co piszesz o MŚ jest przerażające. Na domiar złego jesienią PZW zastanawiał się czy w ogóle wysyłać  kobiety do RPA. Sprawa jest nadal nierozstrzygnięta… To, co najmniej dziwne. Przecież reprezentujecie nasz Kraj! Nie ma żadnej koncepcji poprawy tej sytuacji?

Jedynym dobrym rozwiązaniem jest dobry sponsor i tyle. Co do wyjazdu, to mam nadzieje, że ostatecznie do niego dojdzie. Chcę reprezentować Polskę razem z resztą dziewczyn na MŚ. Wierzę, że PZW podejmie w tej sprawie mądrą decyzję.

2007_08242006Teneryfa0180

P8202365

Zwłaszcza, że nasze dziewczyny umieją łowić ryby. Było już w historii drużynowe srebro i brąz. Ty sama z Chorwacji przywiozłaś brązowy medal. To nie lada wyczyn!

Bardzo jestem z niego dumna. Jak dotąd tylko ja i Ela Kozak sięgnęłyśmy po indywidualne medale MŚ. Dla mnie mój jest wart więcej niż jakikolwiek tytuł Wędkarza Roku. Z Chorwacji mam piękne wspomnienia, lało się morze łez szczęścia. Najlepsze jest to, że nie miałam nawet jechać na te MŚ. Załapałam się "rzutem na taśmę", ponieważ Agnieszka Balcerek zrobiła sobie wtedy przerwę i ja wskoczyłam na jej miejsce. Tam łowiło się ogromne amury, albo średnie ryby. Amury były jak torpedy i trudno było je wyholować. Wędki trzaskały… holujesz go 40 minut, jeden błąd i wędka trach! Ja przez dwa dni zawodów nie złowiłam ani jednego, ale za to łowiłam średnią rybę. Oczywiście w takim tempie, że wędka się grzała. Pierwszego dnia byłam druga lub trzecia, a w drugi dzień wygrałam sektor.

P1070037

8e699e7490

Jak w ogóle wspominasz występy w Kadrze Narodowej? Panuje stereotyp, według którego "baby się kłócą". Ciężko jest zgrać się ekipie złożonej z samych kobiet? Trener musiał Was godzić, czy było spokojnie?

Oj tam od razu baby się kłócą. Jasne, że nigdy nie jest tak, że jest idealnie. Zależy dużo od składu osobowego. Bywały lata, że nie dogadywałam się z niektórymi zawodniczkami, ale były też wyjazdy takie, że nie mogłyśmy się rozstać bez łez. Ja osobiście każdy wyjazd wspominam wspaniale.
Z niektórymi zawodniczkami łowię w GPP po 5-7 lat i tak naprawdę się nie znamy, a taki wyjazd daje poznać ludzi, jacy oni faktycznie są. Już nieraz się przekonałam, że dziewczyna, której nie darzyłam sympatią okazywała się super kumpelą. Nie ocenia się książki po okładce, a towaru po wyglądzie.

DSCF9521

„Towaru” w sensie ochotki? (śmiech)

Ochotkę trzeba mieć zawsze.

Wiosna zaczyna pomału topić zimowe śniegi… Życzymy powodzenia w nowym sezonie.

Dziękuję. Jak zawsze będę dawała z siebie wszystko.

Dziękujemy za rozmowę.

Dziękuje. 
 
Kamila nie pamiętała swoich wszystkich tytułów i osiągnięć, ale z pomocą przyszedł jej tato:
Zwyciężczyni GPP w latach 1998, 2000, 2001, 2007
Wędkarz Roku w 2001
W latach 1999, 2000, 2002 drugie miejsce w klasyfikacji Wędkarz Roku
Od 1998 nieustająco w Kadrze Polski
2005 brązowy medal na MŚ Chorwacji (indywidualnie)



Rozmawiał Tomasz Bronicki i Dorian Pitera
 
 

 
Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.