| Zrób to sam - spławiki na rzekę |
"Nie święci garnki lepią.” Jeśli ktoś lubi czasem pomajsterkować może niewielkim nakładem wysiłku przygotować sobie spławiki do łowienia w nurcie. Sami jesteśmy w stanie zrobić żagle nie gorsze, a nawet lepsze od niektórych modeli sklepowych.
1. POTRZEBNE BĘDĄ... - balsa w deseczkach. Grubość doświadczalnie dobrana od 5 do 10 mm, zależnie od gramatury, a co za tym idzie grubości spławika. Kupujemy ją w sklepach modelarskich
- drut ze sklepu z materiałami dla dentystów, nierdzewny stalowy. Zależnie jak duże robimy spławiki od 0,6 do 1,0 mm. Drut sprzedawany jest w kilkumetrowych odcinkach, zwinięty spiralnie wewnątrz opakowania przypominającego pokrywkę do słoika.
- materiał na oczka do żyłki. Ja je robię ze zwykłego cienkiego miedzianego drucika pozbawionego izolacji. Np taki jak jest w kablach telefonicznych. Najlepiej pójść do sklepu elektrycznego, obejrzeć dokładnie, wybrać nie za gruby, ale i nie za cienki i kupić metr kabla. Zdjęta izolacja sprawdzi się nam jako koszulki na kile (ale to w spławikach na wodę stojącą, gdyż masywne kile w naszych żaglach będą dla nich zbyt grube) - materiał na anteny Ja je robiłem niegdyś z białych bierek, ściętych nożykiem tak żeby były bardziej płaskie, ostatnia seria miała anteny z plastikowych kart telefonicznych (te grube, z chipem) - farba pomarańczowo-czerowna (żółta). Ja używam jaskrawych lakierów fluorescencyjnych w sprayu marki Nobiles. Na rynku jest też sporo innych.
- marker czarny
- lakier do zabezpieczenia spławików przed wodą. Ja stosuje dwa rodzaje: wodny do "gruntowania" powierzchni i olejny (zewnętrzny) na końcową warstwę
- klej – świetny jest Distal, osobiście wolę wolnoschnący
- pozostale akcesoria i materiały: papier ścierny (600-1000; wodny, ale szlifujemy na sucho), nożyk z łamanym ostrzem, kombinerki, pilnik iglak, miękki ołówek, pędzelki z miękkim włosem, rozpuszczalnik lub terpentyna etc. Jeśli mamy już wszystko to zabieramy się do pracy.
Najpierw wykonuję korpusy. Wielkość i grubość korpusu warunkuje wyporność spławika. Jeśli nie mamy żadnych pierwowzorów i robimy dopiero pierwszą własną serię musimy się opierać na wyczuciu i ewentualnie spławikach fabrycznych. U mnie taką "inspiracją" były żagle Mikado, co zresztą widać. Niemniej podobieństwa na kształcie z boku się kończą. Jak to zrobić? Wycinam najpierw kształt spławika ostrym nożem. Następnie wyrównuję jego krawędź (tą ciętą) papierem ściernym tak żeby nie była poszarpana i miała już taki kształt, jaki przewiduje w spławiku gotowym. Najwygodniej przy tym trzymać balsę w ręku i pocierać o leżący na twardym blacie papier ścierny. Następnie rysuję ołówkiem linię dzielącą spławik na dwie równe połówki w płaszczyźnie pionowej (czyli „plasterek dzielę na dwa cieńsze plasterki”)
Za pomocą nożyka ścinam wiórki balsy tak, żeby spławik nie wyglądał jak klocek a "ścieniał się" do krawędzi. Linia służy zachowaniu symetrii. Co ciekawe wcale nie robię tego tak jak Mikado (Vimba). Tzn. patrząc z góry nie staram się uzyskać przekroju kropli – szerszej od strony, na którą napiera prąd wody. U mnie jest przekrój dysku Gutka lub torpedy – najszerszy na środku, zwężający się na obu końcach tak samo. Nie ma to zauważalnego wpływu na stabilność czy pracę spławika. Całość zaczyna przybierać kształt korpusu.
Wystarczy jeszcze ładnie pozaokrąglać wszystko papierem, wygładzić kanty i gotowe.
Przy pracy z balsą trzeba pamiętać, że jest to materiał wyjątkowo delikatny i miękki. Gdy ściśniemy mocno – może zostać zagłębienie po palcu!
5. ANTENY
Anteny wycinam z "wybielonej" karty tel. Musi być biała, bo inaczej lakier fluorescencyjny nie będzie wyglądać dobrze. Karty zwykle są kolorowe, ale powłokę można usunąć z nich papierem ściernym, można też pewnie jakimś rozpuszczalnikiem. Inne rozwiązanie to pomalowanie na biało farbą podkładową. Należy przy tym pamiętać, że skrajnie gruba antena gorzej sygnalizuje brania. Wycięte antenki z jednej strony zaokrąglam, z drugie (tej, co ma być w korpusie) - zaostrzam. Wbijam je potem w karton do połowy i z jednej strony maluję sprayem na pomarańczowo, z drugiej na żółto. Takie zestawienie widać zawsze. Na koniec robie markerem czarny paseczek na łączeniu kolorów. 6. SKŁADANIE Wszystko trzeba pokleić do kupy. Największe problemy są z odpowiednio centrycznym ułożeniem kila i anteny. Radzę sobie z tym następująco. Biorę wypychacz stonfo i używam igły do rozplątywania jako punktaka. Wbijam ją z wyczuciem w miejsce gdzie ma być kil, potem tam gdzie antena i tam gdzie oczka. Igła ta jest bardzo ostra i można to zrobić niezmiernie precyzyjnie, co więcej rozszerza się i otworek po jej wyjęciu się nie zamyka. Następnie biorę bardzo sztywny drut stalowy. Mam taki kawałek, dostany od kolegi. Jest jeszcze twardszy, niż ten na kile od spławików, nie do wygięcia. Myślę jednak, że zwykła długa igła też da rade. Pogłębiam nim dziurkę na kil. Wkłuwam go stopniowo coraz głębiej kontrolując co chwilę położenie, tj kładę spławik na lewym boku, prawym, na tylnej krawędzi i patrzę czy w którymś położeniu nie odstaje nierównolegle do stołu. Wkłuwam głębiej, sprawdzam. Trzeba tu zachować ostrożność, ponieważ krzywo wbity drut może nam wyjść bokiem korpusu. Jak jest porządku to wyjmuję drut/igłę a wciskam w jego miejsce kil, żeby się drewno dopasowało, wyjmuje, smaruje Distalem i wklejam. W otworek na górze spławika wciskam antenkę żeby się dopasował do antenki. Wyjmuje, smaruje i wklejam. Oczka wciskam, posmarowane klejem, w nakłute miejsca. Robię to za pomocą niewielkich kombinerek. Uwaga. Moment, kiedy mamy już otwór w korpusie i dopasowany doń kil (nic jeszcze niewklejone) to ostatnia chwila na korektę wyporności. Bierzemy naczynie z wodą. Na kil zakładamy 2-3 igielity. Przewlekamy przez nie kawałek żyłki i przy pomocy kilku oliwek po prostu sprawdzamy czy spławik ma tyle wyporności ile ma mieć. Nie moczyć długo! Nie ma jeszcze lakieru i pije wodę... Można po wyjęciu wytrzeć np. papierowym ręcznikiem. Jeśli spławik jest np sporo za duży, i wchodzi nam już w następną wielkość (np przegięliśmy 2 gr i zamiast 8 jest 10) może warto zrobić drugi mniejszy a ten wykorzystać jako nadliczbowy. Jeśli jest to gram, pół grama zawsze można dokonać korekty nożykiem i papierem. Jeśli korpus wyszedł za mały... trzeba wypiłować jeszcze jeden, a ten nieco zmniejszyć i przekwalifikować np z 9 na 8gr. Piłowanie, cięcie lepiej idzie jak korpus zupełnie wyschnie. Rzecz jasna takie sprawdzanie w wodzie półproduktu nie jest niezbędne. Możemy zrobić kilkanaście spławików „na oko”, wyważyć i opisać na sam koniec. Ja jednak lubię perfekcję, sprawdzam i koryguję. 7. LAKIEROWANIE Za każdym razem, gdy lakierujemy spławiki suszymy tak, żeby nikt się nam do nich nie dobrał, ani nie osiadał na nich kurz. Najlepiej powkłuwać je w styropian lub poduszkę i ustawić w bespiecznym miejscu. Spławiki gotowe. Jeszcze tylko po wyschnięciu trzeba poprzekłuwać oczka, bo zalepiły się na pewno lakierem.
Dodam jeszcze, że moje spławiki to [gr] 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 15, 17, 19, 21, 23, 25, 30. Gramatury powyżej 13 robię nieparzyste, bo oliwki są produkowane zwykle parzyste, czyli 14,16,18... 1 gram śrucin na żyłce zwykle z powodzeniem wystarcza, a im ich mniej tym mniej splątań.
Spławiki w tym kształcie najlepiej sprawdzają się w przepływance z przytrzymaniem. Do stopa polecam spławiki Cralusso. No chybże ktoś zdoła coś ciekawego samemu wyrzeźbić. Zachęcam do wykonania własnoręcznie spławików, jako że to spora satysfakcja, zwłaszcza jak potem okazuje się, że są równie skuteczne, co kupowane, a nawet lepsze, bo pozbawione niedoróbek, nieoszukane na wyporności, nie piją, nie pęka lakier itd. Wystarczy trochę chęci, pomyślunku i jedna prawa ręka, druga może być lewa (byle nie dwie lewe). Przestrzegam jednocześnie przed próbami sprzedaży spławików wykonywanych jako kopie markowych oryginałów Moje spławiki są inspirowane wyrobami Darka Ciechańskiego. Wzrór ten jest przez niego zastrzeżony. Podobnie jest ze spławikami Gutmixu. Niemniej zrobienie kompletu na własny użytek jest jak najbardziej legalne.
Tomek „Joker” Bronicki |













