Błędy początkujących cz. II

Błędy przy operowaniu tyczką

fish_pole_430Część I dotyczyła prostych błędów skutkujących uszkodzeniami sprzętu. Poniższy tekst dotyczy nieprawidłowego operowania tyczką, co w istotny sposób wpływa na skuteczność wędkowania. Celowo pomijam tu złe założenia taktyczne, błędy w zanęcie, zestawach itd. Jest to temat na książkę, a nie skromny artykuł. Skupię się na podstawowych. Siadając pierwszy raz z długim kijem na koszu bardzo łatwo utrudnić sobie wędkowanie przez zwykłą niewiedzę.

 






1. Wyprowadzanie zestawu

     Zakładamy przynętę na hak, wrzucamy zestaw do wody, zakładamy top, wysuwamy wędkę i… w połowie okazuje się że spławik przeskoczył nad kijem, a zestaw się splątał. Cofamy więc tyczkę i przystępujemy do rozplątywania lub zmiany zestawu. Tymczasem sąsiedzi holują po rybie…

     Prawidłowo wyjeżdżamy wędką jak najpłynniej. Pilnujemy żeby szczytówka przesuwała się po linii prostej, nad wodą, nie szarpiąc i nie skacząc. Niebagatelną rolę odgrywa przy tym prawidłowa technika. Są dwie szkoły. Pierwsza to „pomalutku, ale stabilnie”. Wygląda tak, że zwyczajnie wyprowadzamy wędkę przekładając ją w rękach stopniowo, za każdym razem około metra. Druga to szybkie śmiganie tyką – trudniejsze, ale efektywne. Po zapięciu topu chwytamy kij prawą ręką i płynnie rozpędzamy do przodu. Blank ma nam przejechać po lewej dłoni między kciukiem i palcem wskazującym. Lewa ręka tymczasem asekuruje wędkę. Im mniej razy go będziemy „chwytać i rozpędzać” tym stabilniej wyprowadzimy zestaw. Docelowo robi się to za jednym pociągnięciem.

Płynne wyprowadzanie zestawu ułatwią nam rolki ustawione w dobrej odległości oraz sztywne wędzisko z gładką powierzchnią.

Istotny jest również zestaw, a właściwie odległość spławika od szczytówki. Gdy jest ona zbyt mała - łatwo o splątanie. Zwykle zostawia się około metra luzu. Czasem na płytkich łowiskach jest to więcej (trudniej wtedy poprowadzić zestaw, ale za to rybom nie przeszkadza cień wędki). Kiedy indziej mocno skraca się ten odcinek, np. podczas czołowego wiatru, który spycha zestaw do brzegu. Wtedy szczególnie trzeba uważać na splatania.

      Inny problem pojawia się również, gdy przy brzegu mamy bardzo płytką wodę z roślinnością podwodną, lub inny zaczep. Zarzucamy zestaw topem i… zanim zdążymy dopiąć resztę wędki, obciążenie sprowadza nam hak do dna. Chwytamy zaczep = tracimy czas.

dsc_0873

     Prawidłowo w takim wypadku: nie zarzucamy zestawu, a zamiast tego zapinamy top, trzymając przypon tuż nad hakiem. Lewa ręka trzyma wędkę i zestaw, prawa sięga w tył. Łapiemy nią kij i rozpędzamy do przodu. W tym samym momencie palce lewej dłoni puszczają przypon i jednocześnie po dłoni przesuwa się tyczka. Hak nie ma szans dotrzeć do dna, zestaw śmiga tuż pod powierzchnią na otwartą wodę.

 

2. Uderzenia wędką o wodę a moczenie szczytówki

     Młody adept wyczynu nie daje rady długiej, ciężkiej wędce i moczy jej końcówkę w wodzie… Inny początkujący wyprowadzając i cofając zestaw notorycznie uderza szczytówką o jej powierzchnie… Tymczasem znany zawodnik wędkuje w rzece trzymając pół topu w wodzie… Wolno wkładać ten kij do łowiska czy nie?

     Prawidłowo operując wędziskiem staramy się mieć kij zawsze nad powierzchnią wody. Wszelkie „ciało obce” w toni może spłoszyć ryby, zwłaszcza w wodzie płytkiej i przejrzystej. Absolutnie niedopuszczalne są uderzenia i chlapanie tyczką.

Moczenie wędki można zaakceptować jedynie w wyjątkowych sytuacjach gdy:

- łowimy na rzece. Na uciągu bardzo trudno jest równo i stabilnie poprowadzić spławik trzymając szczytówkę nad wodą, szczególnie na wietrze. Zwykle zanurzenie ostatnich 50cm  to norma. Niemniej jednak znam zawodników, którzy na rzece mają tyczkę nad wodą.

- łowimy na wodzie stojącej i potwornie wieje – można lekko zanurzyć szczytówkę, co wpływa dodatnie na stabilność wędki i tym samym zestawu

- cofamy kij po zacięciu – na głębokich łowiskach dopuszczalne jest położenie go na wodę, w dalszej części artykułu wyjaśnię dlaczego

- donęcamy kubkiem w sytuacji gdy ryby boją się plusku. Wkładamy kulkę do wody dosłownie muskając jej powierzchnię. (jest to niestety niezgodne z aktualnym regulaminem, więc dotyczy rekreacji i zawodów towarzyskich)

     Tak czy inaczej, nie hałasujemy i jeśli już musimy dotknąć powierzchni wody tyczką zawsze róbmy to możliwie cicho i delikatnie.

 

3. Prowadzenie zestawu

BARNSLEY_JUNIORS_019

     Pamiętam, że gdy zaczynałem przygodę z zestawem skróconym cała otoczka, sprzęt i zamieszanie na brzegu przysłaniały mi to co się dzieje pod wodą. Najważniejsze było żeby zestaw znalazł się w wodzie. Nie interesowało mnie jak. „Woda to woda, ryby są w wodzie więc wszystko jest ok. Zanęta jest dobra więc przyjdą, robak na haku jest więc branie będzie”. Moja praca zestawem była żadna. Zachowywał się on w wodzie jak zwykły toporny zestaw zarzucony batem lub zwykłą wędką z kołowrotkiem.

     Prawidłowo w 99% przypadków zestaw wstawiamy z głową. Możemy po wyjechaniu tyczką opuścić pomału go w łowisko (tak się robi gdy ryby reagują na prowokację podnoszoną), możemy „rozłożyć” go na wodzie i napiąć żyłkę spowalniając opadanie (można tak zrobić również dopiero pod koniec wstawiania - gdy ryby biorą z opadu w dolnych partiach wody). Na rzece po wyprowadzeniu tyczki nigdy nie wrzucamy zestawu bezładnie do wody, bo łatwo o splątanie. Zamiast tego wstawiamy go. Z uwagi na spore obciążenie wcale nie jest to powolne. Pracując zestawem staramy się nie tracić z nim kontaktu. Odcinek żyłki między spławikiem a szczytówką powinien być wyprostowany, a wędka przygotowana na zacięcie w każdej chwili. Gdy wieje lub woda płynie zwykle kontrolujemy przesuwanie się spławika za pomocą szczytówki, odpowiednio spowalniając spływ lub zatrzymując zestaw w miejscu. Niekiedy puszcza się go zupełnie wolno, jednak cały czas jest to pod naszą kontrolą. Wyobrażajmy sobie jak zestaw się układa pod wodą. Czy robak opada szybko czy wolno, wyprzedza go całe obciążenie czy nie, opada po łuku poza zanętą czy pionowo w dół nad kulami.

 

4. Zacięcie

     Początkujący często jeszcze „nie czują bluesa” i nie wiedzą jak mocno zaciąć, ani w którym momencie. Raz czynią to za lekko, raz za mocno. Za lekkie zacięcie nie wbije haka w rybi pyszczek, za mocne – wyrwie hak rozrywając wargę, lub urwie przypon.

     Prawidłowego zacięcia da się nauczyć tylko w praktyce. Na pewno trzeba się pilnować i nie ciąć zbyt mocno. Raz że będzie to nieskuteczne, dwa że można poplątać wyskakujący z wody zestaw lub nawet złamać wędkę. Zwykle zacina się w górę, jednak czasem trzeba wykonać zacięcie lekko w bok. np w płytkim łowisku.


5. Luz po zacięciu

cool_dude

     Niektórzy zaraz po zacięciu opuszczają wędkę luzując zupełnie żyłkę – sprzyja to spinaniu ryb! Skuteczne zacięcie (tj. z rybą na haku i wyjeżdżającą gumą) nie może kończyć się opuszczeniem wędki i luzem na zestawie!

     Prawidłowo. Podniesioną wędkę przenosimy lekko w bok, nisko nad wodą, utrzymując napięcie zestawu i gumy. Jednocześnie płynnie cofamy ją na rolki. Niekiedy możemy pozwolić sobie na położenie końca kija na wodę. Na mętnej rzece, głębokim zbiorniku, lub po prostu, gdy wiemy ze to nie spłoszy ryb, taki zabieg ułatwi nam stabilny hol bez podskakującej szczytówki.


6. Hol do góry

     Wielu początkujących, zaraz po zacięciu, winduje na pełnym kiju rybę do samej powierzchni wody. W takiej sytuacji bardzo łatwo ją spiąć.

     Prawidłowo holujemy najpierw do siebie, cofając ostrożnie wędkę. Cały czas uważamy na gumę i to jak duży opór stawia nasza zdobycz. Jeśli to niewielka płotka na mocnym zestawie, nie ma się co patyczkować. Kij do tyłu, top odpięty, ryba „na klatę”. Jeśli jest to coś poważniejszego musimy wykazać się spokojem. Ryba powinna być doprowadzona do brzegu raczej w dolnych warstwach wody. Dopiero pod brzegiem podnosimy ją do powierzchni i podbieramy.

fishing_dan_pole

     Rzecz jasna nie da się przewidzieć wszystkiego co może zrobić źle osoba, pierwszy raz trzymającaw ręku wędkę do zestawu skróconego. Wiem jednak, ze sam popełniłem kilka błędów na początku i dopiero uwagi kolegów skorygowały moje poczynania. WIem też że żaden artykuł nie nauczy nikogo łowić, niemniej mam nadzieje, ze tych kilka teoretycznych uwag przyda się początkującym.

junior-day-out



Tomek "Joker" Bronicki

 
Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.