| Błędy początkujących cz. I |
|
Błędy stwarzające ryzyko uszkodzenia wędki
Każdy zawodnik czasem coś łamie. Taki urok tyczki. Nowicjuszom przychodzi to jednak szczególnie łatwo. Im wędka delikatniejsza tym o uszkodzenie łatwiej. Właśnie dlatego polecam początkującym kupno wędek mocniejszych. Unikajcie zatem modeli tzw. kanałowych. Co prawda nowe są piekielnie drogie, – zatem unikanie przychodzi bez trudu, jednak niekiedy kuszą nas oferty sprzętu używanego. Są to, co prawda kije bardzo lekkie i sztywne, ale niestety delikatne. Wybierajcie wśród wędek uniwersalnych, a nawet karpiowych. Są one nieco cięższe, ponieważ zbudowano je z większej ilości materiału. W tym wypadku jest to ich zaletą, gdyż wędki te dysponują większą mocą i odpornością na uszkodzenia mechaniczne. 1. Uderzenia Każde mocniejsze puknięcie w blank może uszkodzić drogi element. Może to być zarówno uderzenie jedną sekcją o drugą, o kombajn jak i… trafienie kulą w wędkę podczas nęcenia ciężką zanętą. Należy również uważać na oliwkę podczas zacięcia w płytkiej rzece. Zbyt mocne zacięcie do góry może skutkować w takiej sytuacji uderzeniem oliwki w top. Czasem się nic nie stanie, a czasem… mamy dziurę w elemencie. Podobnie możemy uszkodzić top rozpędzonym gruntomierzem. Dodam tu, że niektóre uszkodzenia blanków są początkowo niewidoczne! Ujawniają się dopiero z czasem, pod obciążeniem. Prawidłowo oznacza w tym wypadku, że sprzętem posługujemy się z rozwagą i głową. Patrzmy i myślmy nad tym, co robimy nie rzucajmy elementami, nie zostawiajmy niezabezpieczonej wędki.
2. Wyszczerbienia Niekiedy w ferworze walki starając się szybko złączyć top z resztą wędki nie trafiamy dokładnie końcówką elementu w złącze. Puk… i mamy szczerbę na krawędzi blanku. Prawidłowo składać złącze pomogą nam specjalne korki. Mocuje się je np taśmą dwustronną w cieńszej końcówce elementu. Podobnie można uszkodzić dolnik wędki. Niekiedy mamy za plecami beton, kamienie czy gałęzie i jeśli nie zabezpieczymy końca tyczki korkiem - łatwo o uszkodzenie. Można zaopatrzyć się w kilka korków o różnych średnicach:
lub zainwestować w korek regulowany: 3. Brudna wędka Czasem, gdy na głowie jest tyle różnych innych spraw jak zanęta, glina, przynęty, kombajn, gumy, zestawy itd. Itp. Zdarza się niektórym nie zwrócić uwagi na zabrudzone złącze. Top niekiedy upada na ziemię (lub jest tam odkładany), do środka dostaje się piach. Zawodnik składa złącze. Słychać skrobnięcie… i mamy piękną rysę. Nie chodzi tu rzecz jasna o wrażenia estetyczne! Głęboka rysa może doprowadzić do złamania. Dodatkowo brudne złącza szybko ulegają zużyciu, wycierając się są coraz słabsze. Prawidłowo – tzn. czysto. Podczas łowienia zwracamy uwagę na czystość złącza, zwłaszcza, gdy często je składamy i rozkładamy rękami brudnymi od gliny czy zanęty. W razie potrzeby wycieramy. Także po każdym łowieniu wycieramy z zewnątrz poszczególne sekcje na mokro. Zanieczyszczenia nie mają wtedy szansy dostać się do środka elementów podczas składania wędki. Świetnym pomysłem jest teflonowanie złącz. Przed każdym wędkowaniem spryskujemy najczęściej używane z nich specjalnym preparatem w sprayu: Należy tu dodać, że część producentów pokrywa złącza teflonem jeszcze w fabryce. W takiej sytuacji stosowanie sprayu może wiązać się z utratą gwarancji, jakkolwiek i w tym przypadku wydłuża on żywotność złącz.
4. Źle ustawione rolki
Podpórka rolkowa zwykle bywa ustawiona zbyt blisko. Co prawda łatwiej wtedy trafić na nią dolnikem, jednak gdy cofniemy tyczkę tworzy się przeciwwaga. Ciężkie dolne elementy wiszą daleko z tyłu zaś kij opiera się na rolce na którymś cienkim elemencie. Grozi to złamaniem wędki! Rolki ustawione za daleko to także błąd. Trudno na nie trafić, a jednocześnie kij wysunięty daleko do tyłu trzymamy znów za cienkie elementy, które można niestety zgnieść. Prawidłowo ustawiamy podpórkę w takiej odległości, na jakiej znajduje się gruby koniec naszej wędki, gdy trzymamy ją na środku ciężkości. W praktyce przy tyczce 13m jest to orientacyjnie około 4m za nami.
5. Nieprawidłowe trzymanie topu podczas holu Top podczas holu bywa trzymany za sam dolny koniec, czasem nieco wyżej, ale tylko dłonią. Gdy mamy do czynienia z dużą rybą, łatwo zgnieść element. Tak można trzymać jedynie top nieobciążony:
Prawidłowo holując rybę dolnik topu opiera się o łokieć, a dłoń trzyma go 40-50cm wyżej:
Można też przytrzymać top drugą ręką:
Innym błędem podczas holu jest przeginanie topu na siłę do tyłu, za plecy. Kąt między wyciągniętą gumą a szczytówką jest wtedy bardzo niewielki. Włókna węglowe takim zabiegom mogą nie podołać! Tyczka jest zaprojektowana tak żeby była maksymalnie sztywna, dlatego montuje się w niej amortyzator gumowy. Prawidłowo holujemy wykorzystując gumę i jej elastyczność. Przyciągamy rybę umiejętnie cofając tyczkę (nisko nad wodą, lub nawet mocząc szczytówkę), odpinamy top i stopniowo ściągamy ją coraz bliżej, ale nigdy na siłę! Gdy ryba walczy i odchodzi a my nie mamy dość mocnego sprzętu żeby ją zatrzymać to pozwólmy jej kawałek odpłynąć. Zmęczy się to za chwilę będzie nam ją łatwiej podnieść i podebrać.
6. Złamania na wietrze Wyjątkowo mocne podmuchy wiatru mogą złamać wędkę. Zwłaszcza, gdy jest ona sztywno trzymana lub umieszczona w uchwytach. Prawidłowo powinniśmy lekko odpuścić, gdy czujemy, że akurat powiało mocniej. To nic, że zestaw przesunie nam się za pole nęcenia. Zaraz go poprawimy. Można też włożyć szczytówkę wędki do wody, a w ostateczności, gdy nagle uderzy huragan – połóżmy wędkę na wodzie. Istotny jest też dobór odpowiedniego sprzętu. Mocna – karpiowa wędka powinna wytrzymać silniejsze uderzenia wiatru. Podobnie ułatwi sprawę kij o możliwie małej średnicy.
7. Zaczepy Niekiedy zdarza się nam „złapać zaczep”. Hak, lub co gorsza obciążenie, tkwi w jakiejś podwodnej zawadzie. Nie należy wtedy nigdy szarpać wędką! Takie dynamiczne obciążanie może doprowadzić do złamania. Prawidłowo postąpimy, gdy spróbujemy łagodnie wyciągnąć hak przez podniesienie kija do góry i przesuwając nim na boki. Nie zrywamy! Jeśli się odczepi to ok, jeśli nie cofamy wędkę, najlepiej do momentu aż jesteśmy w stanie chwycić za gumę. Należy przy tym pamiętać o dwóch kwestiach. Po pierwsze szczytówkę trzymamy w wodzie (gdy zaczep puści zestaw nie wystrzeli w naszą stronę). Po drugie nie prostujemy wędki zupełnie (grozi to rozłączeniem sekcji).
Tomek „Joker” Bronicki |










