Białe robaki

W wędkarstwie wyczynowym wielką rolę odgrywają… muchy. Dwa gatunki tych owadów w stadium larwy służą nam z wielkim powodzeniem jako przynęty oraz dodatek do zanęt...




 





      Pochodzenie samych larw niestety jest o tyle niesympatyczne, że rozwijają się one na mięsie. Hoduje się je dość prosto, nawet w warunkach domowych. Jeśli ktoś ma dość odwagi, odosobnione miejsce na hodowlę i tolerancyjną rodzinę… Dorosłe muchy składają jaja np na odpadach z rzeźni, rybach itp. Niedługo potem wykluwają się małe białe robaczki, które szybko rosną. Następne stadium rozwojowe to poczwarka, jednak zwykle, nie chcąc do niego dopuścić, wędkarze trzymają robaki w lodówce. Dziś praktycznie nikt nie hoduje larw na własną rękę. Są one dostępne praktycznie w każdym sklepie wędkarskim pakowane z reguły w ćwierćlitrowe opakowania. Zwykle mamy do wyboru robaczki nie barwione lub mieszankę kolorowych (naturalne, żółte i czerwone).  

 

  Mamy zatem do dyspozycji grube białe robaki oraz pinki.

 Grube, Białe, Mady, Dzikuny (ang. maggots) to różne określenia tej samej dużej larwy. Jest to bodajże najpopularniejsza przynęta stosowana w wędkarstwie wyczynowym.  Osiąga ona około 15mm długości.

 gruby biały robak:

 

 Pinki (ang. pinkies). Robaczki te są o połowę mniejsze, zwykle nie przekraczają 8mm. Cechuje je znaczna ruchliwość i nieco większa trwałość niż w przypadku grubych białych. Teoretycznie są to robaczki raczej zanętowe, jednak wielokrotnie przekonałem się o skuteczności pojedynczej pinki czy też kilku sztuk na haku.

 różnokolorowe pinki:

 


Niekiedy można nabyć „wersję specjalną” tj larwy szczególnie duże, zwane gozzerami. Rosną do 25mm i bywają szczególnie przydatne na duże ryby.

 

  PRZED ZAWODAMI…

 …kupujemy robaki, i co dalej? Po pierwsze jeśli mamy daleko do domu to jeszcze w sklepie robimy w pudełku dziurki np. szpilką. Zwierzątka muszą mieć powietrze, zwłaszcza gdy jest bardzo gorąco. Przy okazji zakupu sprawdzamy czy robaczki są świeże. Młode larwy mają wyraźną ciemną plamkę pokarmową w przedniej części ciała. W miarę upływu czasu plamka przesuwa się do tyłu i zanika. Stare robaki mogą nieoczekiwanie szybko zmienić się w poczwarki!

      Zakładam, że mięsko dla ryb przygotowujemy najwcześniej dzień-dwa przed zawodami. Robactwo gdy długo leży, nawet w lodówce, nabiera zapachu amoniaku a czasem jeszcze gorzej...

 

 1. Odsiewanie

     W domu przystępujemy do zabiegów oczyszczających. Pierwszą czynnością jest odsianie brudów, trocin, mąki czy co tam producent nasypał żeby sprzedać więcej „substancji handlowej”. Następnie warto robaczki puścić na sito 5mm, naturalnie umieszczone na wiadrze. Żywe przejdą, trupki i chore zostaną. Oczywiście martwe larwy wyrzucamy – najlepiej nie do śmietnika bo może się okazać że jednak jakieś żyły. Mamy wtedy jak w banku wypominanie każdej domowej muchy przez nasze Babiska. Proponuje prewencyjne topienie w toalecie (nie żon! Robaków!).

 

 2. Pranie, suszenie, aromatyzowanie

     Gdy mamy już oddzielone żywe larwy, należy je wyprać. Jest na to kilka sposobów - wszystkie dobre. Ja to robię przy pomocy pudełka Stonfo z siatką w dnie. Wrzucam robactwo, szykuję miskę trochę większą niż pudełko. Nalewam do niej ciepłej wody i około łyżki płynu do mycia naczyń. Ważne żeby płyn był możliwie mało perfumowany. Wstawiam pudełko i przegarniam zawartość w wodzie. Następnie płuczę pod bieżącą letnią wodą aż przestanie się pienić. Od tego momentu szczególnie należy uważać na uciekinierów! Robaki gdy są mokre mają wielką łatwość chodzenia po pionowych gładkich ściankach (w tym po naszych wiadrach!). Lekko odsączone z wody larwy przerzucam szybko do kotła i wrzucam im… ścierkę lub ręcznik (nie papierowy, bo się podrze). Lekko je w ten sposób osuszam. Wytrzepuję ścierkę nad kotłem i zasypuje larwy kaszą lub mąką kukurydzianą (kukurydza się nie klei). Kaszka wypija szybko resztę wilgoci i robaki nie mogą uciec. Zostawiam je tak na pół godzinki – godzinkę żeby doschły – robią się wtedy… głośne (ocierając się o siebie i o pojemnik wyraźnie „skrzypią”).

     Na koniec pakuję znów do pudełek, jeśli mają być wykorzystane szybko - razem z kaszką (max 2 dni). Ważne żeby robaki miały sporo wolnego miejsca (powiedzmy że nie mogą zajmować więcej jak 2/3 pudełka. Wtedy robaczki nie pocą się i nie wydzielają wiele nieprzyjemnego zapachu. Do każdego pudełka można dodać trochę atraktora, ziółka, lub suchej zanęty na jaką będziemy łowić. Uwaga, niektóre atraktory mogą osłabić witalność larw! Jeśli chcemy przechowywać robaki dłużej należy usunąć kaszkę czy inny preparat osuszający, gdyż zwykle łatwo się on psuje.

     W przypadku gdy nie chcemy robaków zapachowych, albo mamy jeden dzień zapasu i zdążymy przesypać je do pudełek, można od razu po wypraniu wrzucić mokre larwy do specjalnego worka na robaki. Szczelnie zawiązany worek bawełniany wieszamy w temperaturze pokojowej w cieniu i po paru godzinach mamy suche, czyste robaki bez dodatków. Osobiście często pranie robię wieczorem przed zawodami i zostawiam worek w widocznym miejscu w kuchni na noc. Nie sposób go zapomnieć gdy np. wisi na lodówce.

     Robaki można również prać używając do tego celu damskiej pończochy.

 

 Robaki zaraz po zakupie – pełno śmieci:

 

 

 Robaki odsiane i wyprane, jeszcze mokre:

 

 

 Dopiero po kolorze wody widać jak brudne są larwy:

 

 

Suszenie w mące kukurydzianej:

 

 

 Efekt końcowy – prawie „cukiereczki”

 

  

3. Przechowywanie

     Wszelkie białe robaki przechowujemy w lodówce, unikając jednak zamrożenia. Wyjątkowo można je przez jakiś czas trzymać w temperaturze pokojowej, jednak należy się wtedy liczyć z szybszą przemianą w poczwarki. Na łowisku staramy się chować je w cieniu.

 


ROBAKI NA HAKU

     Każdy rodzaj larw nadaje się do zakładania na hak. To czy najskuteczniejsza jest pojedyncza pinka czy pęczek grubych robaków zależy od wielkości ryb i sposobu ich żerowania. Generalnie im ryby większe – tym większa przynęta. Ta zasada działa też w drugą stronę – im mniejsze i „trudniejsze” ryby tym mniejsza przynęta.

 

Rodzaj robaków

Liczba na haku

Rozmiar haka

Grube białe robaki

 

pojedynczy robak

20-22

dwie larwy

18-20

pęczek

12-16

Pinki

 

pojedynczy robak

22-24

dwie larwy

20-22

pęczek

16-18

 

Wspomniana wcześniej kaszka, niechciana podczas dodawania larw do zanęty w przypadku robaków na hak jest bardzo pożądana. Dzięki niej łatwiej nałożyć przynętę mokrą ręką. Ponadto gdy zdarzy się nam kapnąć wodą do pudełka z robakami, kaszka ją wypije a robaki nie uciekną. Gdy mamy same robaczki wystarczy kilka kropel i zaczyna się wędrówka larw…

 

 

ROBAKI W ZANĘCIE

     Ryby w naszym łowisku utrzymywane są przez dodatki mięsne. Białe robaki i pinka jak najbardziej do nich należą. Larwy dodawane do zanęty muszą być czyste. Jeśli mamy je w pudełkach razem z kaszką, mąką kukurydzianą, zanętą etc musimy je koniecznie odsiać. W przeciwnym wypadku kaszka może nam wysuszyć mieszankę, zupełnie zmieniając jej właściwości!

 

Podanie w kulach

Larwy dodajemy do zanęty, zanęty z gliną czy nawet samej gliny i umieszczamy w łowisku w kulach.

 

     Żywe robaki wpływają negatywnie na spoistość kul zanętowych. Przyczyniają się do szybszego ich rozbicia. Z tego powodu nie możemy dosypać ich zbyt wiele, zaś kule lepimy przed samym nęceniem. Niekiedy chcąc uniknąć wczesnego rozbicia zanęty np. na rzece, stosuje się larwy martwe – wcześniej zamrożone lub zaparzone

 

Robaki klejone

Larwy można podawać bez nośnika, a jedynie sklejone specjalnym klejem do robaków:

  

 Czyste, suche larwy posypujemy proszkiem, mieszamy, następnie lekko zwilżamy spryskiwaczem i formujemy kulki. Możemy je wystrzelić z procy lub podać kubkiem.

 

Jeśli łowisko jest głębokie można dodać odrobinę piasku celem dociążenia.

 

Nieco inaczej postępujemy chcąc podać same robaki na szybkiej rzece. Zastępujemy wtedy klej klasyczny gumą arabską:

 

Robaki mieszamy ze żwirem i doklejamy gumą. Spryskujemy wodą i możemy kleić ciężkie kulki, które na pewno nie popłyną z nurtem, a na dnie stopniowo uwolnią larwy.

 

Strzelanie z procy

     Niekiedy jedyną skuteczną metodą donęcania okazuje się regularne podawanie co chwilę po kilka-kilkanaście luźnych robaków lub pinek. Często łowi się wtedy z opadu. Na małą odległość można miotać larwy ręką, jednak na 11 czy 13m najwygodniej użyć procy. Przy zakupie procy do robaków należy być bardzo wymagającym. Chcemy w końcu ryby skupić, a nie rozproszyć po całym stanowisku. Tylko dobra proca, z mądrze zaprojektowanym koszykiem i cienką gumą zapewni nam możliwie najmniejszy rozrzut. Legendarna już jest jakość proc Drennan, jednak jeśli dobrze poszukać jest jeszcze kilka innych, które się nadadzą.


 

Tomek "Joker" Bronicki

 

 
Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.