Ochotka i jokers
Mało kto wyobraża sobie start w zawodach bez jokersa czy ochotki, choćby na hak. Rodzina Ochotkowate to cały szereg gatunków, stąd różne rozmiary i rodzaje ochotki. Ich larwy żyją w mule. Są jednym z ulubionych źródeł pokarmu wielu ryb, co zawodnicy chętnie wykorzystują. Dla nas ochotka to czerwony robaczek, jest to jednak jedno ze stadiów rozwojowych tego stworzenia. Dorosłe ochotki to owady latające.





1. Ogólnie o ochotkowatych

     JOKERS

     Jokers to drobne larwy stosowane do zanęty. Można dostać dwie "wersje":

- polski jokers wypłukany został w naszym kraju, na pewno w słodkiej wodzie, najprawdopodobniej gdzieś na Śląsku, choć nie tylko.
- jokers "ruski" pochodzi ze wschodu. Zwykle jest nieco drobniejszy, ale niekoniecznie. Na pewno jednak pochodzi z innego środowiska. Poławiany jest w lekko słonawych wodach u ujścia rzek do morza. Nie widziałem tego procesu na własne oczy, taka panuje opinia. Jestem jednak pewny że jest lekko słony, bo to akurat mogłem sprawdzić samemu...

      Generalnie powinno się dążyć do tego, żeby jokers nie wzbudzał podejrzeń ryb. Słony nie jest naturalny zatem celujmy w kupowaniu rodzimego. Niestety czasem nie ma innego i wrzuca się "moskala". Dzieje się tak np w czasie rójki ochotkowatych wiosną. Jokersa jedzą wszystkie niemal ryby. Podaje się go prawie zawsze. Wyjątkami są sytuacje, gdy:
- chcemy wyselekcjonować grube ryby
- przeszkadza nam w łowisku okoń
- nurt jest tak szybki, ze lekki jokers płynie w dół z prędkością ekspresu.

     OCHOTKA HAKOWA
Ochotka hakowa jest sporo większa. Nie służy wyłącznie na hak, często podaje się ją w kulach, tak jak jokersa. Zwłaszcza gdy naszym celem są leszcze, jazie czy duże płocie.




2. Gdzie kupić i jak przechować

      Kupujemy oczywiście w sklepie, jednak należy pamiętać że w większości z nich jest to towar na zamówienie. Jeśli mamy zawody w niedziele należy pamiętać aby odpowiednio wcześniej złożyć stosowne zamówienie.

      Część z nas korzysta z usług płukaczy, którzy na zamówienie płuczą larwy dla kilku kolegów.

      ”Towar”, bo tak się często mówi na robactwo sprzedawany jest zwykle w gazecie. Czasem można też kupić małe ilości ochotki hakowej w pudełkach. Ważne jest środowisko w jakim trzeba larwy przechowywać. Ma być chłodnio, wilgotno i w miarę przewiewnie. Zwykle trzyma się je w lodówce w gazecie. Czasem stan naszych ochotkowatych jest kiepski, wtedy należy je wypłukać w pończosze i przepuścić przez sito w wodzie. Następnie wykładamy je cienką warstwą na wilgotne gazety, składamy i pakujemy do lodówki.

     Często zaraz po przywiezieniu ze sklepu wrzucam jokersa do kuwety z ziemią (np. bełchatowską). Delikatnie mieszam, żeby larwy rozproszyć, ale nie uszkodzić. Następnie przykrywam mokrym ręcznikiem lub gazetą i wstawiam kuwetę do lodówki. Larwy żyją wtedy dłużej niż w gazecie, mają wilgoć i dostęp powietrza. Jedyny mankament tego sposobu jest taki, że na zawodach mieszanka nie da się przebadać pod katem limitu. Stosuję ją zatem raczej na prywatne ryby lub na zawody np. towarzyskie w kole.



3. Przygotowanie przed łowieniem


      Przed podaniem larwy należy "rozbić". W gazecie są one posklejane, dlatego trzeba użyć jakiegoś suchszego preparatu, dzięki któremu rozdzielą się. Dopiero w takiej postaci można je dodać do ziemi czy zanęty. Do rozbijania jokersa osobiście używam suchej glinki rozpraszającej. Kiedyś sypałem decolle sensasa (nawet mam do tej pory pół paczki), ale jakoś nie mam zaufania do czegoś co jest zrobione nie wiadomo z czego. Jeśli ktoś już mocno chce użyć, polecam biały, a nie brązowy. Na rynku są także rozpraszacze innych firm.

     Sama czynność rozbijania jest bardzo prosta. Posypujemy larwy suchą, sypką glinką lub decolerem i przegarniamy delikatnie. Im świeższy jokers tym łatwiej go rozseparować.


larwy posypane rozpraszaczem:

Larwy przechowywane w ziemi mogą być dodane do nośnika razem z nią.



4. Podanie


Wszelkie ochotkowate podaje się na ogół w ziemi lub glinie.


     Wyjątkowo w zanęcie, ale raczej się tego unika. Zanęta zwykle zawiera sól lub inne substancje, które potrafią bardzo szybko zabić larwy. Często na trudnych łowiskach ziemia lub glinka z jokersem stanowi 90% wrzucanych kul! Tu uwaga, gdyż często glinka do jokersa czy ochotki bywa zbyt twarda (zwłaszcza gdy jest za chucha) i podczas klejenia kul wiele larw ginie zmiażdżonych. Należy tego oczywiście unikać. Na wodzie stojącej idealna do tego jest ziemia bełchatowska, czasem lekko doklejona liant acollerem lub bentonitem. Niekiedy mieszam ziemię z glinką po to, żeby ją nieco dokleić i obciążyć. Autorytetem od kanałów nie jestem, ale zwykle właśnie tak podaję jokersa na niezbyt głębokich, prawie stojących kanałach.
Na rzece stosuje się najczęściej glinę. Klei i jest dużo cięższa.


Larwy można podawać bez nośnika, a jedynie sklejone klejem do ochotki.

Tak przygotowanej zanęty używa się przede wszystkim do donęcania przy użyciu kubka:


      Czasem jednak dodaje się larwy bezpośrednio do zanęty. Najlepiej wtedy trzymać je oddzielnie w gazecie i dorzucać szczyptę tuz przed ulepieniem kuli. Tak postępujemy m.in. podczas połowu uklejek. Wtedy to jokersa podajemy prawie zawsze w mieszance spożywczej, do której wrzucamy "po trochu" w trakcie łowienia.

     Jokersem czy ochotką można, a często trzeba donęcać. To czy ryby reagują na czyste klejone larwy, kulki ziemi lub gliny z ochotką, zanętę czy to i to, a może nie cierpią donęcania, wskaże nam trening.

     Grubą ochotke podajemy identycznie, z tą różnicą, że często zostawia się sporą jej część na donęcanie, w razie gdy jest szansa na duże ryby, ale nie jesteśmy pewni czy takowe wejdą. Ochotka hakowa to dla niewielkich ryb duży kąsek. Gdy wrzucimy jej sporo na początku, a dużych ryb nie będzie, to drobnica szybko się nią nasyci i trudno będzie ją złowić. Co więcej drobnice łowimy na pojedynczą ochotkę, a czym ona wyróżnia się na tle dywanu z innych grubych, pojedynczych ochotek? Niczym... Co innego pęczek, ale na pęczek nie zatniemy drobnej rybki. Jednak jeśli wiemy na bank, że mamy system na większe ryby można zaryzykować. Wszystko zależy od tego czy jesteśmy pewni, ze Grube przyjdą.



Inny pomysł na podanie ochotkowatych to miksowanie.

Taką zupką z jokersa można namoczyć zanętę lub ziemię. Wydziela ona intensywny zapach, sprawdza się np przy połowie okoni, choć nie tylko. Trzeba jednak uważać, gdyż w gorące dni tak przygotowana zanęta czy ziemia szybko zaczyna się psuć. Do miksowania polecam kuchenny blender.


      Ile podawać jokersa? Zależy to od tego jak intensywnie ryby zerują. Niekiedy łowiłem podając dosłownie pół szklanki larw w kilku kulach, a kiedy indziej wrzucałem 3/4 limitu, potem donęcałem i w połowie tury okazywało się, ze limit mógłby być większy.
Warto mieć na uwadze fakt, że łatwiej wrzucić niż wyjąć. Po prostu podając zbyt wiele mięsa i zanęty można przenęcić łowisko i zbyt szybko nasycić ryby. Efekt jest taki, ze mamy brania przez godzinę, a potem „coś” nam wysysa robaki nie dając się zaciąć.

     Należy pamiętać, ze obowiązują nas limity i dopuszczalna ilość ochotkowatych to litr. Zwykle jednak jest to wystarczająca ilość a bardzo często zbyt dużo na jedną turę.



5. Kilka sytuacji związanych z ochotką i jokersem

Sytuacja 1
Zawody na Bugu. Z tyczki brak brań, łowię uklejki. Nie zdążyłem zamówić jokersa i jedyne czym dysponuje to niepełna szklanka podarowanych larw. Na początku w ogóle o nich zapominam i łowię na czystej zanęcie pojedyncze uklejki. Dorzucam joka i po chwili regularnie łowię rybki. Gdy larwy mi się skończyły ukleja odeszła. Czasy to były juniorskie, złowiłem 3 kilo co wystarczyło na czołówkę.

Sytuacja 2
Łowimy w kilka osób na zbiorniku. Jedna tyczka, reszta odległościówki. Mają być grube płocie. Tylko kolega z tyczką ma jokersa, reszta łowi z pinką. Jakiś czas mija, niewiele się dzieje, wszystkim biorą same 15cm płotki. Jedne z odległościowców częstuje się jokersem, dodaje do zanęty i strzela, jak do tej pory, co rzut. Wchodzą mu piękne płocie, takie 3-4szt na kilogram. Drugi kolega bierze joka, dodaje i ma ten sam efekt. Kilka płoci bierzemy do domu. Wypchane larwami, i co ciekawe wybraną czerwoną pinką (dawaliśmy kolorową). Na zawodach parę dni później wygrała odległościówka i czarna zanęta z ziemią i jokerem.

Sytuacja 3
Larwy przywozi mi kolega bezpośrednio na zawody. Gorąco, w gazetach padlina okropna. Wrzucam jednak i... nie mam zupełnie ryb. Dopiero łowiąc możliwie daleko od śmierdzącego jokersa na czystej zanęcie z pinką odławiam trochę ryb. Kolega, który dostał ten sam towar ma identyczne doświadczenia.

Sytuacja 4
Łowię na wodzie stojącej między dwoma dobrymi zawodnikami. Obaj podają bardzo dużo kul pomimo zmiany pogody. Ok 15-20 sztuk, większość to ziemia/glina z jokersem. Ja podaję kubkiem 5 kul, w tym dwie ubogiej zanęty z gliną rozpraszającą i 3 glinki z jokiem. Przez 3 godziny systematycznie odławiam płotki. Koledzy po 3 kwadransach się tylko przyglądają. Po ich pięknym starcie na każde moje 4 ryby oni łowią po jednej. Ewidentnie przekarmili. Ja mam bardzo mało pustych brań. Dopiero w ostatniej godzinie warunki się zmieniają, ryba zaczyna reagować na donęcanie sąsiadów i trzeba co jakiś czas podać kulkę.



Tomek "Joker" Bronicki

 
Komentarz w tym Artykule
Musisz Zalogować się lub Zarejestrować aby wziąć udział w tej dyskusji.