| Rekonesans na krakowskiej Wiśle |
|
Pogoda jak na jesieni - deszcz, mżawka i 10 stopni. Zimno i nieprzyjemnie. Wisła na tym odcinku płynie uregulowanym korytem, brzegi umacnia kamienna opaska, zaś przepływ wody zależny jest od stopni wodnych. Kilkudniowy deszcz podniósł poziom rzeki, jak i przyspieszył jej nurt - normalnie jest to 1-2 gramy - dziś 5!!! Dno twarde, lokalnie występują na dnie zaczepy.
Na 2 topach założyłem bombki: - 2,5g, (zestaw wygruntowany na styk) Głębokość łowiska wynosiła ok 3m. Odległość łowienia - 13 m. Guma 1mm w 2 elementach. Na trening wybralem sie z kolegą. Robert łowił mniej więcej podobnie: bombka 4g i Cralusso Torpedo 5g
Moja zanęta:
Początkowo pływałem 2,5gr bombką ale było za lekko. Dopiero 5 gr spławik dawał się"dobrze" prowadzić. Po kilku pustych przepuszczeniach pierwsze rybki - krąpie a raczej krąpiska - 2 z nich ważyły po blisko 1 kg każdy!
Kilka płoci /15-25 cm/, 3 jazie 1-1,5kg,
i... karaś.
Donęcałem kubeczkiem, glinką z pinką lub glinka z gnojakiem. Brania następowały najczęściej w kulach. Zestaw prowadziłem równomiernie, lekko spowalniając spływ. ![]() Robert łowił głownie Cralusso 5g. Niestety przynętą zainteresował się "potwór" i zabrał cały zestaw wraz z gumą do podwodnej kolekcji. Niemniej inne ryby również mu brały przyzwoicie.
Po 5 godzinach męczarni w siąpiącym deszczu mój wynik 8,4 kg, Roberta 5,6 kg.
Rzecz jasna wszystkie rybki całe i zdrowe wróciły do wody. Miejmy nadzieje, że odwiedzą nas na przyszłych zawodach. Grzegorz Kukuła (Astor) fotografie pochodzą ze zbiorów autora |










