| Małe stawy komercyjne |
Łowiska komercyjne coraz częściej są wybierane przez wędkarzy, jako miejsce weekendowego wypaduna ryby. Dużym problemem jest fakt, że większość takich łowisk jest przeznaczona tylko dla metod
włosowych. Wiele ośrodków wychodzi naprzeciw miłośnikom wędkarstwa spławikowego
i przygotowuje mniejsze zbiorniki specjalnie dla nich.
Karpie w takich łowiskach ważą przeważnie między 1,5kg a 5kg, mimo to większość osób używa sprzętu takiego, jak przy łowieniu większych okazów przekraczających 10kg. Jesienią ryby nie żerują już tak mocno jak latem, a więc sprzęt musi być odpowiednio lżejszy, aby je przechytrzyć. Taktyka Spodziewam się, że ryby będą naprawdę ostrożne, więc zamierzam łowić pełną tyczką 13metrową, by maksymalnie zwiększyć odległość między mną a rybą oraz wszelkie niepotrzebnym hałasem dochodzącym z brzegu. Taki sposób łowienia jest przeciwieństwem mojej normalnej taktyki, gdy używając 10m tyczki nęcę dwa miejsca. Pierwsze w kierunku środka zbiornika, a drugie 10m od mojego stanowiska przy roślinności wodnej około 1m od brzegu. W jesiennych warunkach nęcę tylko jedno miejsce, gdyż chcę skupić ryby w jednym miejscu i zmaksymalizować liczbę brań, która będzie dużo mniejsza niż w sezonie letnim. Przynęty Z informacji, które uzyskałem od innych wędkarzy można śmiało stwierdzić, że częstość brań słabnie z dnia na dzień. Prawdopodobnie jest to spowodowane zimnymi nocami. Z zanętą w takich warunkach nie możemy przesadzać, więc przygotowuje tylko 1kg Leszcza Lorpio z serii Super. Zbyt duża ilość zanęty może spowodować nakarmienie ryby, a że spodziewam się dzisiaj około 3-6 to taka ilość ryb jest idealna. Ważniejsza od zanęty jest przynęta, którą będę używał, gdyż to ona odpowiada bezpośrednio za to jakich ryb możemy się spodziewać. Podstawa to oczywiście kukurydza. Mam przy sobie dwie puszki. Gdyby ryby nie brały mogę spróbować na grube dzikuny, których mam około 0.2l. Warto czasami mieć ze sobą awaryjną przynętę, która może nam uratować dzień. Ja mam takie dwie - jedna to kukurydza polana aromatem pomarańczowym i 0,5kg peletu o mięsnym zapachu. Duże ryby potrafią być naprawdę wybredne i czasami takie przynęty, którymi nie są normalnie nęcone mogą je skusić do brania. Nęcenie Dzięki temu, że używam tyczki mogę użyć topu z kubkiem i bez żadnego hałasu wprowadzić całą wstępną porcje zanęty w łowisko. Na początek wystarczą 4 duże kule zanęty, 100ml kukurydzy i 50ml dzikuna z odrobiną peletu. Czekając na rybę będę donęcał co 30min małą porcją kukurydzy i grubego białego bez zanęty. Nie chcę straszyć ryb żerujących zamieszaniem, jakie robią kule opadające na dno. Taki rodzaj nęcenia sprawdza się pod koniec sezonu, gdy większość ryb jest już pokłuta przez wędkarzy przez, co bardzo ostrożna. Sprzęt Główną bronią dzisiaj jest 13-metrowa tyczka uzbrojona w amortyzator pusty w środku o grubości 2,4mm. Zamontowany on jest w 3-metrowym topie za pomocą systemu Pulla Bung. Spodziewając się, że brania mogą być dzisiaj słabe przygotowałem dwa zestawy: pierwszy wyjściowy ze spławikiem 0.5g oraz drugi, gdyby brania były naprawdę słabe - 0,2g. Mimo że oba spławiki są bardzo małe i rybie, która waży 2-3 kilogramy nie powinno robić różnicy czy spławik ma 0,3g czy 3g to jednak jest różnica.
Duża ryba jest o wiele bardziej ostrożna niż mała płotka, jeżeli chodzi o zachowanie przynęty, gdyż małe rybki muszą szybko pobierać pokarm, aby zdążyć się najeść i uciec przed drapieżnikiem. Duże ryby mają więcej czasu na ocenę przynęty i jej zachowania na dnie. Więc jeżeli na dnie leży zbyt duża ilość kukurydzy, a w dodatku nasza przynęta nie będzie wyglądać naturalnie to ryba zwyczajnie odpłynie. Ma to duże znaczenie podczas łowienia karpi ponieważ, gdy żeruje leszcz znajduje on pokarm na dnie, po czym podpływa i żeruje pod bardzo małym kontem względem dna. Natomiast karp żeruje prawie w pionie, przez co dokładnie widzi wszystko, co leży na dnie. Jeżeli coś mu się niespodoba, momentalnie odpływa. W takiej sytuacjach czasami zdarza się, że zaczepia o naszą żyłkę i już mamy podhaczoną rybę na haczyku. Wiem, że takiw Łowiska komercyjne coraz częściej są wybierane przez wędkarzy, jako miejsce weekendowego wypadu na ryby. Dużym problemem jest fakt, że większość takich łowisk jest przeznaczona tylko dla metod włosowych. Wiele ośrodków wychodzi naprzeciw miłośnikom wędkarstwa spławikowego i przygotowuje mniejsze zbiorniki specjalnie dla nich. dziwny sposób żerowania karpia może wydać się nieprawdopodobny, ale warto poszukać w internecie filmów nagranych podwodnymi kamerami, które pokazują dokładnie, jak ryby zachowują się w łowisku. Jeżeli natomiast chodzi o dobór haczyka to polecam firmy Drennan Super Spade rozmiar 8 i 10.
Są wykonane z bardzo grubego drutu, a co najważniejsze - im większy haczyk tym grubszy drut z jakiego są wykonane. Dzięki temu ryba ma mniejsze szanse na wyprostowanie haka. Oba te haki idealnie nadają się do złożenia dwóch ziaren kukurydzy lub 5-6 dzikunów. Łowienie rozpoczynam od zanęcenia łowiska 4 kulami, 100ml kukurydzy i 50ml białego robaka z odrobina peletu. Mimo że wszystko wydaje się idealnie dopasowane, przez pierwsze 30 minut mam tylko jedno małe branie. Prawdopodobnie jakaś mała rybka nie mogła sobie poradzić z dwoma kukurydzami, które miałem na haczyku, więc zmieniam przynętę na białe licząc, że w łowisku pojawiła się jakaś duża płoć lub leszczyk. Po około 5 minutach spławik zanurza się delikatnie i po szybkim zacięciu i holu do siatki ląduje 25cm płoć. Od kiedy przybyłem wraz z kolegą na łowisko, widzieliśmy tylko jeden skuteczny hol karpia, więc ryby nie współpracują tak jak to się normalnie odbywa.
Mimo to donęcam kolejną małą porcją kukurydzy i dzikuna, ale zamiast delikatnie wprowadzić przynęty w łowisko, powoli przechylam kubeczek i delikatnie strząsam zawartość kubeczka do wody, aby wywołać charakterystyczny plusk przynęt który może on dodatkowo zwabić ryby. Mimo że dzień zapowiada się słabo, co chwilę mamy delikatne brania, których nie udaje się zaciąć. Mój kolega zmęczony sytuacją zakłada dwie kukurydze namoczone olejkiem pomarańczowym i już po 5 minutach ma pierwszego karpia. Ryba nie jest duża, ale za to w świetnej kondycji, przez co nie daje się jej tak łatwo wyholować. Powolne wycofanie tyczki, lekka korekta holu za pomocą systemu Puller Bung i 1,5kg karp ląduje w siatce. Zachęcony zdobyczą sąsiada zakładam jedną "pomarańczową" kukurydzę, którą dopinam 2 dzikunami i wstawiam zestaw dokładnie w miejsce nęcenia. Mimo zamiany przynęty nie widać efektów, więc po około godzinie łowienia donęcam kolejną porcją przynęt i małą kulka zanęty uformowanej na płasko tak, by rozpadła się zanim dojdzie do dna. W oddali można zauważyć karpie polujące na owady pływające na powierzchni, wiec ryby ewidentnie żerują ale nie chcą brać. Gdy zbliżamy się do końca drugiej godziny łowienia, mój spławik powoli się zanurza i znika. Daję rybie 3 sekundy na połkniecie przynęty i mocno zacinam. Ryba momentalnie wyciąga 10m amortyzatora, który dzięki swojej olbrzymiej wytrzymałości i rozciągliwości wyhamowuje ryby. Gdy ryba straciła już trochę sił cofam tyczkę i staram się jak najszybciej przejść do holowania ryby samym topem. Gdy po około minucie mam już top w ręku, pozostaje mi tylko skracać amortyzator do czasu, aż ryba zbliży się do brzegu. W takich warunkach warto zaopatrzyć się w podbierak z pianką, który będzie pływał na powierzchni nawet, gdy nie będziemy go trzymać. Taki drobny szczegół bardzo przydaje się przy łowieniu karpi, gdy używamy systemu Puller. Dzięki odpowiednio dopasowanemu sprzętowi 2.5kg karp ląduje bez problemu w podbieraku. Na kolejną rybę przyszło czekać mi prawie 40 minut i mimo że branie było bardzo agresywne, ryba jest podcięta za ogon, przez co udany hol jest wręcz niemożliwy. Mimo że ryba po 2 minutach holu zmęczyła się i osiadła na dnie około 10m od mojego stanowiska, oderwanie jej od niego jest bardzo trudnym i niebezpiecznym zadaniem. W normalnie zamontowanym amortyzatorze taki manewr musiałby być wykonany na pełnym wędzisku, przez co byłoby one narażone na złamanie. Podczas używania systemu Puller, całość obciążenia skupia się tylko na topie i amortyzatorze. Gdy udaję mi się wyciągnąć rybę na powierzchnię ewidentnie widać, że ryba jest podhaczona za ogon w górnej części.
W tym momencie popełniam błąd i zamiast spróbować przyciągnąć rybę pod powierzchnią wody trzymając szczytówkę topu zanurzoną w wodzie, wyciągam rybę do samej powierzchni, gdzie jednym walnięciem ogona zrzuca haczyk, a cały zestaw plącze się na szczytówce. Ryba była naprawdę zmęczona holem, gdyż mimo zerwania się z haczyka przez dobre 5 sekund unosi się na powierzchni, po czym powoli odpływa. Prawdopodobnie miała około 4kg. Wiedząc, że mam ryby w łowisku, ale nie jestem w stanie ich skusić do brania, zmieniam zestaw na lżejszy i liczę, że zerwany karp nie wypłoszył mi wszystkich ryb z łowiska. Niestety do końca mojego 4 -godzinnego łowienia nie mam już brań. Mimo że dzisiejszy dzień nie należał do udanych, udało mi się nabrać cennego doświadczenia przydatnego podczas holu podciętych ryb i sposobu doboru przynęt w momencie, gdy warunki łowienia nie należą do najlepszych. Łukasz Białas
|
Łowiska komercyjne coraz częściej są wybierane przez wędkarzy, jako miejsce weekendowego wypadu


