Pyton odpowiedział tu bardzo ładnie w sprawie zapachów. Ja bym chciał tylko dodać, że niemal wszystkie zanęty paczkowane są uatrakcyjniane zapachami syntetycznymi. tylko niektóre mieszanki pachną ziołami, co może wskazywać na ich bardziej naturalne aromatyzowanie (ale nie musi!). Nie mam oczywiscie na to dowodów, bo badań labolatoryjnych nie prowadziłem, ale tak wskazuje logika.
Branża spożywcza wykorzystuje masę odatków do żywności. Jest to tak potężny przemysł, że oczy z orbit wychodzą. Tam wśród aromatów mają wszytsko od kilkudziesięciu rodzajów wanilii poprzez pierniki, banany, truskawki, toffi po kraby, czosnki a nawet wędzone szynki. Dawkowanie, uwaga: 1-5 GRAM na kilogram gotowego produktu!
Skoro kupując ciastka w delikatesach zawsze nabywamy produkty z aromatami syntetycznymi (w składzie opisanymi jako: "identyczne z naturalnymi", to dlaczego producenci zanęt mieliby korzystać z wielokrotnie droższych aromatów naturalnych? Prawdziwa wanilia zrujnowałaby niejedną firmę, a paczka Delicji kosztowałaby znacznie wiecej.
Względnie tanie są zioła np kolendra, koper włoski. Być może niektóre zanęty pachnące tymi dodatkami są aromatyzowane naturalnie. Kiedyś stosowałem zanęty Gutkiewicza, które pachniały właśnie kolendrą z wanilią. Może Pan Edmund sypał mielone nasionka kolendry i doprawiał syntetyczną etylinowaniliną?
Jedno jest pewne. Natura wzbudza najmniej podejżeń. Akcje naturalnej wanilii w laskach powinny być notowane najwyżej. Niestety są ma to swoje przełożenie na koszty. Najbardziej zblizona do naturalnej wanilia sensasa jest najdroższa na rynku.
Wielokrotnie robiłem swoje zanęty od podstaw. Wielokrotnie pozostawiałem je bez aromatu, który służył do dopalenia w trakcie łowienia. Na wstępie dodawałem co najwyżej delikatne zapachy: wanilię lub zioła. W wodach niezbyt brudnych naturalnie pachnąca zanęta jest i tak bardzo atrakcyjna dla ryb, które żerują w niej zupełnie ufnie. Przy chemii niekiedy daje się zauwazyć działanie krótkotrwałe. Ryby się pojawiają na chwile po podaniu, a potem odskakują. Niekiedy jednak jest odwrotnie. Bez ostrego przebicia jakimś koncentratem nie ugramy nic.
Zamiast odrzegnywać się od stosowania aromatów lepiej jest je po prostu z głową wykorzystywać tam, gdzie to daje efekt.