Po pierwsze popełniasz prosty błąd matematyczny, jak już zauważył Costia. Bat 5m to na łowisku 1,5m odległość 5+5-1,5-0,5=8m (te pół metra to poprawka na "balon" z żyłki). Realnie musiałbyś z wędki 11,5m zdjąć dwa elementy, a nie jeden.
A odpowiadając na pytanie.
Bardzo często nęcę więcej niż jeden punkt. Bywa że podaję zanętę pod krótkiego bata 4-5m, tyczkę 11,5-13 i jeszcze pod odległościówkę :)
To czy to się opłaca ma wykazać wcześniejszy trening.
Miałem np taką sytucaję:
Zalew, płotka 15cm. Ryby boją się donecania, ale bez donęcania nie da się łowić. Należało nęcić dwa punkty - bat 5m i tyczka 11,5. Łowić tyczką, w momencie słabnących brań donęcić i przejść na bata. Złowić kilka ryb z bata (bo pod tyką chwilowy przestój), na koniec donęcić pod batem, wrócić do tyki. Tak skacząc łowiło się więcej i efektywniej niż uparcie trzymając się jednej metody.
Kiedy indziej miałem takie doświadczenia:
Na podobnym łowisku jak wyżej zanęciłem dwa punkty 4,5m bat (czyli ok 6 elementów tyczki) oraz tykę 11,5. Ryby zerowały niespecjalnie, rozproszyły się w dwa miejsca i brania falowały. Myślę, że w tamtej sytuacji było to nieopłacalne, bo należało skupić wszystkie ryby z łowiska w jednym punkcie i tam je łowić. Tam decdowały pojedyńcze sztuki. I tych kilku rybek mi zabrakło.
Jak widzisz decyzja nie zależy od tego co powiedzą Ci koledzy na forum, a od tego czy dana taktyka sprawdza się nad wodą. Jedź i sprawdź :)