mamy zimę, więc same mroźne tematy na forum...
Czy zdażało się Wam mrozić zanęty? Ja robiłem to wielokrotnie. Zwykle gdy zostawała mi jakaś dobra mieszanka po zawodach, z robakami i szkoda było wyrzucić. Najczęsciej stoswałem taką zanętę na rzece, po rozmrożeniu, jako domieszka do świeżej.
Co się zmieniało.
1. Zapach - zwykle znikał, słabł, lub zmieniał się, zwłaszcza w przypadku zanęt sztucznie artomatyzwoanych. Najmniej traciły pod tym względem zanęty robione przeze mnie własnoręcznie od podstaw.
2. Struktura - drobinki, nawet te dość twarde robiły się bardziej miękkie niż w zanęcie niemrożonej (nawet namoczonej dawno)
3. Kleistość - wydaje mi się, ze zanęta mniej się klei, przynajmniej w dłoniach
4. Praca jest słabsza
Jak uniknać choć częsci negatywnych skutków mrożenia?
Jakie macie inne (pozytywne/negatywne) doświadczenia z mrożonkami?