Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1

TEMAT: zanęta na rzekę - czas pracy

zanęta na rzekę - czas pracy 04/09/2010 20:32 #2757


  • Posty:2
  • Jelec
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
Szanowni forumowicze. Jako, że jestem tu nowy witam wszystkich serdecznie. :cheer:
Wiem, że temat spoistości zanęty rzecznej wałkowany był w sieci nie raz. Jednak chciałbym, żeby wreszcie udało się go omówić kompleksowo.
Skąd wiecie jak długo pracują Wasze kule w rzece? Czy jeszcze są, czy już się rozpuściły, czy może nasiąkły wodą i skleiły się na amen? :woohoo:
Nie interesują mnie cud mieszanki na dane ryby. Chcę się wreszcie nauczyć dobrze przygotowywać zanętę na uciągi.
Był temat gdzie kolega Górek proponuje 200gr kleju na kilo mieszanki przy uciągu bodajże 4-8gr.
Wiem też, i często tak robię, że dla bezpieczeństwa można zrobić np 3 rodzaje spoistości kul. Któreś w miarę trafią...
Jak sprawdzić co się dzieje z zanętą? Według mnie brania ryb są niezbyt pewnym wskaźnikiem końca pracy kul. Ryby mogą być nadal, ale akurat nie brać, kule mogą jeszcze stać, ale już nie pracować.
Podzielcie się wiedzą i opiszcie jak testować stopień sklejenia kul na rzece. Z góry dziękuje!!

O:zanęta na rzekę - czas pracy 04/10/2010 02:00 #2764


  • Posty:427
  • Nie ma z
  • autofocus
  • ( Użytkownik )
  • Klen
  • Offline
Dobre pytanie!
Pozdrawiam!
autofocus

O:zanęta na rzekę - czas pracy 04/10/2010 16:54 #2773


  • Posty:194
  • Przemol7
  • ( Użytkownik )
  • Ploc
  • Offline
Jelec obawiam się , że tak do końca nikt nie wie jak długo pracują jego kule i tylko charakterystyka brań może być jednym ze wskaźników czasu rozpadu kul. Na czas rozpadu kuli wpływ ma tak wiele czynników, że można go określić właściwie tylko dla jednorazowo zrobionej zanęty i wrzuconej w krótkim czasie do wody w to samo miejsce.
Żeby lepiej wyjaśnić podam kilka czynników wpływających na czas rozmycia kuli zanętowej we wodzie zakładając zastosowanie tych samych składników i technologii zrobienia kuli:
1. kolejność wykonywanych czynności – wystarczy zmienić kolejność dodawanych składników, tempo dolewania wody i już możemy otrzymać dwie spoistości z tych samych składników
2. ilość i jakość składników klejących w zanęcie – pomimo, że wrzucimy do kubła dokładnie takie same ilości takich samych składników nigdy nie mamy pewności, że wszystkie powstały z tej samej linii produkcyjnej (mielona bułka, chleb, biszkopty, kaszki, mąki itp. a tym bardziej gotowe zanęty)
3. jakość kleju zanętowego – też nie mamy żadnej gwarancji, że każda paczka tego samego kleju osiągnie identyczną spoistość po dodaniu dokładnie takiej samej ilości wody
4. ilość dodanej wody do zanęty, czas jej dodania i sposób chłonięcia jej przez zanętę zależny od temperatury powietrza i wilgotności
5. siła zduszenia kuli – konia z rzędem temu, kto ugniecie 30 kul z identyczną siłą (jak to zmierzyć?)
6. sposób wyrobienia zanęty i przetarcia przez sito – cudem byłoby zrobienie dwóch identycznych mas zanętowych na przykład druga miesiąc po pierwszej
7. łączenie zanęty z gliną – tutaj dopiero ma znaczenie kolejność wykonywanych czynności, wilgotność gliny, przemoczenie zanęty przed dodaniem gliny, styl mieszania i przecierania przez sito
8. wilgotność, ilość i jakość robactwa i innych przynęt zanętowych oraz dodatków, które również będą się różniły w zależności od pory roku, wilgotności powietrza, płukania i odsączania przynęt z wody itd. Temperatura wody i kondycja robaków będzie miała wpływ na różny stopień rozbicia kul
9. prędkość uciągu przy dnie – może się on przecież zmieniać dynamicznie w czasie jednej zasiadki, a jak się to ma do innego dnia, czy miesiąca
Są to oczywiście przesadzone przykłady, ale gdybyśmy zrobili jakąś zanętę, wrzucili do wody, położyli obok kamerę i obserwowali licząc czas każdej oderwanej cząstki, to robiąc po jakimś czasie dokładnie te same czynności z tych samych składników może się okazać, że stworzyliśmy inną zanętę, dodaliśmy mniej lub bardziej żywotne robaki lub inny prąd wody rozmył kule szybciej lub wolniej.
Dlatego jedyną, czysto poglądową możliwością sprawdzenia stopnia rozpadu kul na rzece jest wrzucenie kuli blisko brzegu i jej obserwacja. Problemem będą zawody, gdzie nie można tego robić przed sygnałem do nęcenia, przy brzegu również będzie inny uciąg niż na 13 metrze, stopień ściśnięcia kuli będzie również czysto teoretyczny, więc można poznać tylko ogólną wytrzymałość kuli i zorientować się mniej więcej ile powinna kolejna kula, ugnieciona z podobną siłą pracować w miejscu wrzucenia. Jeżeli chodzi o skład zanęty, klejów, wody i glin w celu osiągania odpowiednich spoistości i zakładanego czasu rozmycia, to najlepiej eksperymentować samemu, albo poczytać fora lub artykuły Górka na tym portalu.
Ogólnie można stwierdzić banał, że im więcej kleju, czy bentonitu, tym mocniej sklejona kula, niezależnie od innych składników, ale ciężko podać jej faktyczny czas rozpadu na rzece ;) .
Przemo 1969 Pozna

O:zanęta na rzekę - czas pracy 04/11/2010 10:36 #2778


  • Posty:115
  • Jacek
  • ( Użytkownik )
  • Ploc
  • Offline
Jeśli tak przesadnie podejdziemy do sprawy jak to opisał Przemol7 to teoretycznie nie wiemy do końca co wrzucamy?Zrozumiałem tekst dobrze i dużo prawdy w tym jest ,tam odgrywają detale, oraz umiejętność otrzymania tej samej spoistości przy zastosowaniu innych lub różnych zanęt. Te cechy charakteryzują tylko mistrzów.Dobór spoistości kul do uciągu jest poprzedzony długimi treningami oraz eksperymentami nad wodą bez użycia wędek.
Ja np.aby się przekonać do pracy kul dobrych kilka lat temu wybrałem się nad rzekę i to kilka razy po kilka godzin(nie jest to czas stracony),aby sprawdzić jak zachowują się kule i jak reagują ryby na spoistość oraz smużenie.Eksperymenty robiłem na rz.Noteć w m.Santok k.Gorzowa przy niskim stanie wody i obserwując z wysokiego mostu z góry.Zauważyłem iż ryby (płoć,krąp,mały jaź)reagują natychmiast na smugę ustawiając się z prawa i lewa kul i co chwilę jak by na zmianę nurkowały w stronę smugi wydobywając odrobiny pokarmu przesuwając się często do tyłu po czym natychmiast w tempie meldowały się przy kulach.Nie stoją w miejscu i nie zajadają.To takie typowe ze względu na ostrożność przed drapieżnikami.Stąd mamy brania na rozmyciu w kulach ,a czasami na skruta.Kule w tym przypadku różnej spoistości zdawały egzamin i te z gliny wytrzymywały spokojnie trzy godziny.Jeśli chodzi o duże jazie i klenie to są "bałaganiarze ".Kilowy kleń (jednak tylko jak było ich kilka .tu chodzi o rywalizację o pokarm)potrafi przemieścić kulę wielkości mandarynki za obszar łowienia .Wyrywając kęsy z kul napierając na nią z pomocą nurtu potrafi przemieścić ją o 2m w duł,lub jak mamy lekki spad do koryta to w kierunku środka.Tak więc wywnioskowałem dlaczego łowimy pojedyncze klenie ponieważ donęcając kulkami wielkości orzecha włoskiego wyprowadzamy sobie ten gatunek z łowiska. Następnie te słabsze (mniej ściśnięte)kule są rozwalane w pył i odprowadzają nam rybę .Zachowanie kleni i jazi w ogóle mnie zdziwiło często przechodziły nad kulami przesuwając się mniej więcej o metr pod prąd by po chwili zatoczyć koło i ponownie napływać na kule cykl powtarzał się kilka krotnie jednak po pierwszym łapczywym wyrywaniu kęsów.Stąd wniosek ,że były już najedzone,ale pazerność nie pozwoliła im odpłynąć i napływały,aby wyłowić najsmaczniejsze wypłukiwane kąski w postaci robali.Przy tym zachowaniu drobnica była poza zasięgiem mojego wzroku .Leszcze pojedyncze i po kilka sztuk napływały wolno ustawiały się i absolutnie nie zauważyłem u nich agresji na kule .Ustawiały się w różnych odległościach od kul ograniczając się do wyłapywania co lepszych kęsów w postaci robali sprawiały wrażenie ,że spożywka za bardzo ich nie interesuje.
To co napisałem ,może się to komuś przyda przy robieniu kul na odpowiedni gatunek ryb.Jednak spoistość do uciągu trzeba sobie samemu wypracować nie da się przez internet podać ile gliny czy kleju ,ja mogę zasugerować od jakiej ilości można zacząć przy danym uciągu reszta to kwestia obserwacji,a najlepiej z mostu nad Notecią :woohoo: ;)
  • Strona:
  • 1
Moderatorzy: Dorian, Astor, JOKER
Wygenerowano w 0.46 sekundy