To ja będę w opozycji i powiem, że praktycznie każdą duża rybę po zacięciu szybko sprowadzam do topu - i na wolniejszym nurcie pod brzegiem staczamy pojedynek. Wyjątkiem jest wspomniana przez Jarka brzana - nikt nie zna jej rozkładu jazdy ;)
Raz jest pod nogami by zaraz być na środku rzeki - refleks w doczepianiu naprężonego topu - bezcenny :)
Jedyne ryby przy których nie udało mi się zdążyć skrócić wędziska do topu to Wiślane karpie i amury /w wadze pewnie 6-12 kg - bo tak łowią grunciarze/. Zanim zdążyłem przygotować w myślach strategię walki - robiły piękny odjazd z nurtem i tylko czekałem na urwany przypon. Wędka tworzyła niezły widok - jakby wyciął 1/4 części z okręgu ;D
aneta napisał:
Właśnie w ubiegłym sezonie straciłam kilka dużych ryb gwałtownie skracając do topa i ryby wchodziły w brzeg i murowały, nie szło odciągnąć ich od dna i żyłka przecierała się o kamienie albo muszelki
Dlatego tak ważna jest znajomość ukształtowania dna /faszyny, kamienie/ - wtedy możemy wybrać najodpowiedniejszy wariant holu - włącznie z siłowym ;)