Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1

TEMAT: Drapieżnik w zanęcie

Drapieżnik w zanęcie 02/21/2010 17:25 #2025


  • Posty:194
  • Przemol7
  • ( Użytkownik )
  • Ploc
  • Offline
Jacek w temacie nietypowych przynęt opisał przypadki ataku drapieżników na pusty czerwony haczyk i gruntomierz. A ile razy zdarza się Wam, że holowaną rybę zaatakuje drapieżnik, ile drapieżników przypadkowo podhaczyliście podczas zacięcia, a ile z nich udało się Wam wyholować? Chodzi mi o skalę zjawiska, żeby uzmysłowić niektórym wędkarzom (zawodnikom), że nieraz nie popełniają żadnego błędu, a zwyczajnie mają pecha, czyli buszującego w łowisku drapieżcę. Do tematu nie wchodzą oczywiście okonie łowione normalnie na robale.

Szczupak podhaczony za oko 1,65kg

Okoń ok. 0,5 kg wyciągnięty na holowaną płoć. W tym samym miejscu podobny okoń (ten ze zdjęcia był już w siatce) odprowadził mi inną holowaną płotkę do brzegu, ale w nią nie trafił, a na koniec wziął mi szczupak (chyba też na płoć), który ruszył z prędkością błyskawicy wyciągając gumę na maksa i obciął żyłkę (była cała poszarpana na końcu)

Ponadto wyjąłem sandacza podhaczonego za brzuch, jakieś 4-5 razy szczupaki łapały mi rybę w czasie holu i co charakterystyczne puszczały zdobycz dopiero po kilku minutach, przy podciągnięciu ich do powierzchni, czyli żaden nie miał wbitego haczyka i kilka razy łowiąc na robaki po zacięciu i krótkim holu wyjmowałem obcięty przypon z charakterystyczną szczupakową tarką na końcu. Wszystkie ryby wzięły mi przy normalnym łowieniu na tyczkę lub bata.
A czy macie jakiś sposób na pozbycie się buszujących drapieżników w łowisku oprócz schowanego w pokrowcu spinningu, którego nie można stosować na zawodach?
Przemo 1969 Pozna

O:Drapieżnik w zanęcie 02/21/2010 18:43 #2026


  • Posty:669
  • JOKER
  • ( Admin )
  • Administrator
  • Offline
Szczupaka na tyczkę wyjąłem raz. Wziął na holowaną płotkę. Miał 62 cm. Zaciął się w kąciku pyska i nie był w stanie przegryźć żyłki, a tym bardziej haka.
Wielokrotnie szczupaki atakowały mi drobne ryby na wędce podczas zawodów czy treningów. Jeśli miałbym oszacować to na pewno byłoby to więcej niż 10 razy. Między 10 a 20. Bywało, że na zawodach szczupak zdejmował mi kilka płotek pod rząd. Nie jest to stadny drapieżnik, wielkość była podobna więc podejrzewam, że był to ten sam osobnik.
Nawet kiedyś przegrałem MO juniorów gdy mój serdeczny kolega do płotek dołożył bonusa w postaci wymiarowego szczupaczka. Z tego co wiem wziął również na płotkę i nie zaciął się a jedynie kurczowo trzymał rybkę. Puścił dopiero w podbieraku. Faktem jest, że szczupak to uparte stworzenie i rzeczywiście zaatakowaną zdobycz trzyma ile się da, pomimo oporu a nawet naszych prób holu. Wyjścia są 3:
- puści i mamy płotkę/krąpika obdartego z łusek a czasem i skóry
- utnie/urwie przypon i szczęśliwy odpłynie zabierając nam cenne punkty
- wyjmiemy bandytę razem z "przynętą" (jak widać tylko sporadycznie się to udaje)

Okonie również obserwowałem odprowadzające holowaną rybkę. Sandacze nie stwarzały mi problemów.

Co innego bolenie. Na moim ulubionym Bugu jest to zmora każdego zawodnika próbującego łowić ukleje. Niby drań płochliwy, a nie boi się walnąć w stado pracowicie przez nas ustawiane tuż pod nogami. Robią to tak energicznie że czasem człowiek o mało z kosza nie spadnie.

Jakoby "szczupłego" można wypłoszyć przeczesując całe nasze łowisko gruntomierzem.
[color=#BF0000][b]"B

O:Drapieżnik w zanęcie 02/21/2010 19:44 #2028

Jednym ze sposobów , który dawno temu polecił mi jeden z zawodników było postukanie po swoim stanowisku większym gruntomierzem . Nie miałem zbyt wiele takich zdarzeń ale raz sumisko dostał po grzbiecie gruntomierzem , innym razem gdzieś po skrzela lub płetwę zaczepiłem potwora podczas wypłaszania i o mało wędki nie straciłem.
Innym razem będąc na treningu na Wiśle w Bochotnicy po dwóch godzinach intensywnego odławiania krapi , leszczy , jazi , opanowały moje łowisko sandacze i szczupaki . Będący razem ze mną Zbyszek Kawalec (znany twórca wędek muchowych i spinningowych )zaczął rzucać spinningiem w moim tak pieczołowicie zanęconym miejscu . Efekt był porażający dwa sandacze i szczupak. Oczywiście ja już tylko podziwiałem jego odłowy z mojej zanęty.

O:Drapieżnik w zanęcie 02/22/2010 16:59 #2053

Ja miałem dwa razy przygodę z drapieżnikiem na zbiorniku w Lipsku.
Nie wiedziałem czemu zająłem ostatnie miejsce w sektorze,okazało się że Darek Ziemniewicz dzień wcześniej trenował na moim miejscu z kolegą .Sytuacje miał podobną ,kolega po jego prawej stronie pięknie połowił a on nic.W trakcie losowania Darek wylosował stanowisko po mojej prawej stronie-czyli w tym miejscu co na treningu siedział jego kolega,wiedząc o tym że moja miejscówka jest spalona odsunął się ode mnie jak najdalej.Po tych zawodach spotkaliśmy się na jednej kwaterze w Szymanowicach i dopiero mi opowiedział o sytuacji z treningu.Doszliśmy do wspólnego wniosku ,że musiało na tym stanowisku być gniazdo drapieżnika.

Przed następnym występem w Lipsku postanowiłem jechać na trening ,żeby potwierdzić przypuszczenia .Od miejscowego wędkarza dowiedziałem się ,że jest w tym zbiorniku dużo szczupaka ,który skutecznie przeszkadza w łowieniu białej ryby.Po pół godzinie sam się o tym przekonałem,lecz nie atakował on ryb na haczyku.Doradził mi co należy zrobić ,żeby się ,,szczupłego" pozbyć.Zastosowałem się do jego zaleceń,gdy brania ustawały natychmiast trzeba było założyć na haczyk około 7-8 pinek , energicznie potrząsając zestawem(jak łowienie z pod lodu),atak był natychmiastowy.Efektem był szczupaczek około 35 cm .Odprowadzało się go z miejsca nęcenia,urywało i dalej można było łowić płotki.Tego dnia miałem jeszcze dwa takie przypadki,których w ten sam sposób się pozbyłem.Na zawodach przygotowałem jeden top z przyponem z plecionki licząc na to że być może któryś będzie miał wymiar :) ,co dało by dużo cennych punktów,lecz niestety na zawodach historia się nie powtórzyła .
Ostatnio zmieniany: 02/22/2010 17:25 przez Tomasz Baranowski.

O:Drapieżnik w zanęcie 02/23/2010 08:14 #2062


  • Posty:46
  • koper
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
Tomku wybierasz się tam na zawody w nadchodzącym czasie?Może masz jakiś terminasz ?
a co do szczupaka w zanęcie ja czasem robie tak że donęcam papką pare metrów od miejsca którego łowie pomaga bo drobnica za tym idzie...

O:Drapieżnik w zanęcie 02/23/2010 08:29 #2063

Z papką pomysł może być OK ,ale tylko jak masz większe i mniejsze płoteczki i za nimi idzie szczupak.Tylko jeśli większych płoci nie ma to można sobie narobić bałaganu.
Co do zawodów i terminarza wysłałem Ci wiadomość na PW.

O:Drapieżnik w zanęcie 02/23/2010 11:38 #2068

  • 19bialy
  • ( Gość )
Tez miałem kiedys takie dwie sytuacje obie na jednej wodzie. Ma to chuba zależność od tego czy drapiezniki boja sie chałasu dochodzącego z brzegu. 1 sytuacja zdażyła sie jakieś 2lata temu gdy po zacieciu płotki poczułem mocnijesze szarpniecie. Szczupak puscił płotke dopiero jak zobaczył podbierak ciekawi mie co on sobie wyobrażał ze ta 5cm płoć tak waleczna ze go po całym stanowisku ciaga :laugh: . Druga sutuacja zdażyła sie w czerwcu w 3godzinie nie miałem brania jak i kolega z prwej i lewej. Myślelisy że to zła pogoda bo przewineła sie taka nawałnica ze przerwano zawody wiec nikt nawet nie pomyslał o drapiezniku. W ostatnich 10 min założylem czerwonego i jezdziłem nim w poszukiwaniu okonia po całym stanowisku. W pewnym momecie branie z opadu. Szcupak wyskoczył nad wode jak jakis morski Merlin. Wiedzialem ze nie mam szans wiec postawilem wszystko na jedna karte cofnołem tyczke z prętkością rakiety top do reki sybko podbierak i szczupak po 4 sek. był na brzegu. 35cm i zamiast z kolegmi obok być w 3 dzieciątce byłem 13ty.

ps. Woda nie była PZW wiec nie było wymiarów ochronnych.

O:Drapieżnik w zanęcie 05/05/2010 10:31 #3059


  • Posty:19
  • Jaqb
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
Ja też miałem taki przypadek 2-krotnie na tej samej wodzie.1-wszy raz było to 6 lat temu na moich 1 mistrzostwach koła ( jeszcze jako kadet ),koledzy z prawej i z lewej mieli brania słabe bo słabe ale były , a ja przez 2,5 godziny próbowałem i z dna i z toni i pod powierzchnią i nic nie dało pożądanego skutku brania jakiejś rybki,po prostu nic nie skubnęło.Dopiero jak zacząłem energicznie ale lekko "zacinać" spławikiem w prawo i w lewo zaciąłem szczupaczka około 30 cm,podczas podciągania go do góry odciął przypon ale wylądował na brzegu.Niestety później już nic mi nie wzięło i byłem ostatni.2-rugi raz był w tym roku początkiem sezonu.Kolega kupił sobie tyczkę i postanowił ją wypróbować , ja łowiłem na bata.Mi brały sporadycznie płotki a kolega miał 0 grań.Postanowiliśmy się zamienić na chwilę i po 20 minutach zaciąłem szczupaczka też około 25 cm, tym razem zaciął się w kąciku szczęki tak że nie mógł przegryźć przyponu.Dodam że to był mój 1 połów na tyczkę i 1 ryba.Jak się odmieniliśmy to kolega złapał jeszcze małą płoteczkę.
Bez Klubu, Tarn
  • Strona:
  • 1
Moderatorzy: Dorian, Astor, JOKER
Wygenerowano w 0.53 sekundy