Znam dziesięć sposobów, które stosuję lub wyczytałem w zależności od potrzeb.
* Sposób pierwszy to sparzenie białych robaków krótko przed zawodami na sitku.
* Sposób drugi to przemrożenie ich kilka godzin wcześniej w woreczku pozbawionym powietrza.
* Sposób trzeci to "duszenie" na trzy dni wcześniej w woreczku pozbawionym powietrza w chłodnym miejscu.
* Sposób czwarty to "topienie" - polega na tym, że robaki lub pinki wsypujemy do pojemnika i zalewamy to wszystko wodą z dodatkiem melasy, powyżej poziomu pinek i zostawiamy to na noc. Na pięć minut przed robieniem kul odcedzamy je, wyglądają na nieżywe, ale już po dziesięciu minutach zaczynają się ruszać.
* Sposób piaty to sklejenie specjalnym klejem w proporcji 1: 1 ze żwirem, jest to dość pracowite, ale się opłaci.
* Sposób szósty. Na rzeczne łowienie proponuję inny sposób z robakami kolorem czy też pinkom mianowicie wsypuję je do woreczka foliowego z klipsem zalewam melasą, wyciskam całkowicie powietrze i szczelnie zamykam, całą operacje wykonuję na dwa dni przed wędkowaniem.
* Sposób siódmy. Można robaki tuż przed łowieniem potraktować suszarką do włosów.
* Sposób ósmy. Całą pinkę przeznaczoną na zawody (większy uciąg) wymieszać z zanętą, ziemią i bentonitem 1:1:1:1 i zrobić z tego kule.
* Sposób dziewiąty. Do litrowego słoika wlewamy 0,5l wody i 200g glukozy. Wsypujemy tam 250g białych robaków, zamykamy i wstawiamy do lodówki.
Po dwóch dniach mamy napompowane, martwe białe robaki, uwielbiane przez leszcze, jazie i duże płocie na rzekach. A w przypadku pinki na wody stojące.
* Sposób dziesiąty na "duszenie", który ostatnio wyczytałem cytuję poniżej:
Pinkę wrzucamy do słoika... (w słoiku tym ma być tylko i wyłącznie pinka). Do miski wlewamy dużo wrzącej wody... Wkładamy do niej słoik... i czekamy. Jest to trochę okrutny sposób, ponieważ pinka zaczyna się bardzo "pocić" (jak w saunie) i dusi się. Najlepsze jest to, iż pozostaje ona w bardzo naturalnych postawach, tzn. nie rozciąga się, nie traci koloru... Co 30 min. należy dolewać "nowego" wrzątku do miski i obracać słoik na "drugi bok". Po ok. 1 h robaczki są gotowe.
Polecam ten nieco nieelegancki, ale bardzo skuteczny sposób, ponieważ robale w wodzie wyglądają bardzo naturalnie. Słoik musi być zakręcony. Robaki do słoika daję już umyte. Kiedy są już w słoiku można dosypać zapachu, ponieważ kiedy one będą się pocić, dusić, będą bardzo szybko pełzać, co sprawia że, bardzo dobrze "wciągają" dodany przez nas zapach. Słoiki, dlatego należy obracać, iż zdarzało mi się, że zaczynał on unosić się na wodzie i wtedy nie z każdej strony słoika jest ta sama temperatura.
Jak już są uduszone, słoik wyciągam, robaki wysypuję do miski i przesypuję delikatnie moją zanętą, którą przygotowałem na zawody, następnie odsiewam z nich tę zanętę.
Przy posypaniu ich zanętą chodzi tylko o to, żeby zanęta "wciągnęła" całą wilgoć jaka powstała przy duszeniu.
* Sposób jedenasty, ale go nie sprawdzałem. Polega na zasypaniu robaków małą ilością soli z glutaminianem sodu.
Aby robaki były świeże, ale nieruchliwe przed zrobieniem kul zalewam je wódką. Alkohol dodaje i tak, a przy okazji mam i pijane robaki :)