Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Spławik do bolonki i Cralusso Surf w praktyce

Spławik do bolonki i Cralusso Surf w praktyce 01/26/2010 15:52 #1044


  • Posty:53
  • aneta
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
Jakie są wasze doświadczenia łowiąc bolonką tymi spławikami? U mnie w lato często robi się płytko na rzece i ryby po tym jak słońce wstanie idą dalej na wodę i czasami na 13 metrach nie można ich znaleźć - oczywiście rekreacyjnie mogłabym kupić dopalacz do tyczki szukać dalej i męczyć się niemiłosiernie, ale chyba nie tędy droga. Uciąg na listku do wolnej przepływanki to 25 gram około. Jaki powinien być do takiego uciągu prawidłowo dobrany spławik- gramatura? Głębokość max 5 metrów na 17-18 metrze. I czy lepsza będzie bolonka 6 , 7 czy 8 metrowa?

O:Spławik do bolonki i Cralusso Surf w praktyce 01/26/2010 16:32 #1048

Osobiście nie spotkałem w swojej karierze zawodnika na zawodach międzynarodowych łowiącego bolonką i tymi spławikami.Jest to spowodowane zapewne dzisiejszymi potrzebami na zawodach i różnorodnością wód. Na jednej potrzebny jest spławik smukły na innej kształtem zbliżony do kuli. Generalnie większość zawodników łowi mocno przegruntowanymi zestawami czego nie są w stanie sprawdzić sędziowie i nawet nie próbują. Bardziej to przypomina bolonkę ,, krakowską" niż przepływankę (zresztą dotyczy to również odległościówki).Jako że bolonką łowi się z kijem wysoko uniesionym ,aby jak najmniej żyłki spoczywało na powierzchni ,najlepszy jest dłuższy kij czyli przekraczający o co najmniej 20% głębokość łowiska.
Podpowiadając jaki spławik należy dobrać ,jego korpus powinien być kulisty lub zbliżony do kuli ewentualnie baryłki przy większych uciągach wody.W twoim przypadku jeżeli uciąg jest na 25g. liścia to spławik powinien mieć gramaturę od 35g. (bolonka o dużej wadze wyrzutowej -mocna).

O:Spławik do bolonki i Cralusso Surf w praktyce 01/26/2010 16:42 #1049


  • Posty:53
  • aneta
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
A ja myślałam, że mniejszą. No faktycznie , widziałam gdzieś na filmie jak ktoś łowił bolonką i widać wyraźnie było, że ołów ostro jeździł po dnie. Przydałby się jakiś kompleksowy artykuł na temat bolonki

O:Spławik do bolonki i Cralusso Surf w praktyce 01/26/2010 17:14 #1050


  • Posty:54
  • Grzegorz
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
Uważam, że jedne z najlepszych spławików do bolonki są cralusso bolo. Są wręcz stworzone do tej metody. Wiem, ponieważ przez dwa sezony łowiłem na nie na odrze między główkami i to na stronie zapływowej jak i napływowej. Cralusso surf może być tylko o tyle "lepszy" od bolo(z uwagi na specyficzny kształt), że daje lepiej się prowadzić w przeciwnym kierunku do nurtu. Nie zawsze jest to potrzebne, dlatego uważam bolo jako bardziej praktyczny, który też doskonale radzi sobie z prądem. Nie warto więc inwestować w surfy, dla minimalnie lepszego prowadzenia pod prąd. Ceną jaka się płaci za używanie surfa jest- trudność w operowaniu i częste plątanie, ale wiem, że wszystko można wyeliminować i się nauczyć. W dodatku bolo też da się przytrzymać, a poza tym są bardzo czułe i praktycznie niezniszczalne (tak jak surf). Jedyny mankament tych spławików(bolo) jeżeli można tak powiedzieć, jest nieraz zaginająca się antenka przy zacięciu gdy spławik całkowicie się zanurzy. Ale ponieważ antenka jest elastyczna, można zaraz ja wyprostować. Nawet gdyby surfy były tańsze i kosztowały 2 zł uważam,że nie warto je kupować ( chyba, że dla gadżetu )z uwagi na dziwactwo w łowieniu. Komfort przy łowieniu bolo jest nieporównywalnie lepszy przy takich samych walorach. Surf jedynie jest lepszy na stopa, ale w technice bolońskiej raczej się tego nie stosuje. Ocena moja w skali 10: Bolo-10, surf-4. Ale wybór należy zawsze do wędkarza.

O:Spławik do bolonki i Cralusso Surf w praktyce 01/27/2010 15:46 #1125


  • Posty:9
  • cbmajster
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
Witam.
Próbowałem i bolo i surf i mam mieszane uczucia. Bolo żeczywiście jest fajny ale ja wolę surfa może dla tego że mam małe doświadczenie z tymi spławikami i surf bardziej mi spasował.
Prowadzi się bardzo fajnie nawet na dużym uciągu (trzeba go tylko dobrze przeciążyć) bo nie zawsze te 20-60%. trzeba bardzo indywidualnie do tego podejść. Ja testowałem na Wiśle głębokość ok. 1,2m i przyznam że dla zabawy łowiłem ok 20-24 m od brzegu bolonką 7m. Na prostym brzegu bez główek Niezła frajda z tym że przytrzymując go lekko na tej odległości nie ciągnie do brzegu. Nawet ładnie trzyma się w miejscu podczas przytrzymania. Niestey niezbyt nadaje się na zawody. Aby utrzymać go w łowisku mniej więcej na wprost trzeba kija trzymać pod prąd ok 30 stopni. Fajne łowienie tym spławikiem zaczyna się dopiero 2-4 m .poniżej stanowiska. Problem jest z zaciąciem. Spławik stawia bardzo duży opór i to zdecydowanie jego wada. Ale z drugiej strony jak się opanuje zacięcia to da się żyć i łowić w rowach znajdujących się dalej niż 13m. Będę jeszcze testował na Odrze. Niestety nie miałem możliwości w zeszłym roku bo tam gdzie jeździłem woda stała (Rogi) i w takich warunkach ani bolo ani surf. I jeszcze uważam że Bolonka dłuższa jak 7m nie ma sensu. Mam 6 Colmic i 7 m RIVE kupioną okazyjnie z promocji(super maszyna) i uważam że to wystarcza w zupełności.

pozdrawiam
[b][b][b]Chcia

O:Spławik do bolonki i Cralusso Surf w praktyce 01/28/2010 11:56 #1168


  • Posty:54
  • Grzegorz
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
Chciałbym uzasadnić dlaczego mój wybór to cralusso bolo a nie surf czy inne. Spławiki bolo i surf mają takie same zadanie- nadają się wyłącznie do bolonki ( surf dodatkowo na żywca ). Niemniej różnią się znacznie swoja budową. Surf wygląda jak nie wiem co ( żaglówka? ). Jego dziwny kształt wyróżnia go od innych spławików. Posiada dwa stery u góry mniejszy u dołu duży, dające możliwość różnorakiego prowadzenia go w wodzie. Bolo to bardziej standardowy spławik, ale o specyficznie wygiętym kilu, i sterze u góry, który tak jak w surfie zakładamy inaczej na lewy i prawy uciąg. Spławiki te mają przewagę od innych standartowych taką, że są trwalsze ( tamte maja korpus z balsy, cralusso z twardej pianki ). Ale nie to je w szczególności wyróżnia. Ich najważniejszą cechą to możliwość obławiania dużej partii wody, bez niepotrzebnego zwijania zestawu i ciągłych rzutów. Jednym rzutem można obłowić cała klatkę między główkami i tak w kółko. Dodatkowo spławiki te maja tendencje do wynoszenia je daleko w górę rzeki i nie spływają w przeciwieństwie do zwykłych przy przytrzymaniu - w kierunku brzegu. To niezwykle istotne i cenne cechy dające przy wyborze spławika już na starcie przewagę.
Dlaczego jednak dla mnie bolo a nie surf?
Ponieważ jest łatwiejszy w obławianiu i prowadzeniu zestawu. W zasadzie, nauczyć się nim można łowić już podczas pierwszej zasiadki na ryby. Surf nie daje takiej możliwości nawet dla wybitnego wędkarza. Aby łowić nim skutecznie trzeba najzupełniej nauczyć się nim łowić. Najczęściej jest to kilka zasiadek, ale komfort w łowieniu pozostaje niestety dalej stale trudny, a nie ma tego przy łowieniu na bolo. Ciągłe platanie zestawu, może być nie do zniesienia. Poza tym w surfie trzeba zgrać ze sobą idealnie wiele elementów czego nie ma w bolo. I co istotne, skuteczność bolo i surfa jest taka sama. Uważam więc, że nie ma potrzeby zawracania sobie głowy spławikiem który dostarcza w łowieniu więcej kłopotów. Oczywiście zdanie moje nie może być profesjonalne, ponieważ to moja subiektywna ocena. Jak napisał kolega wyżej Jemu przypasował surf i jak najbardziej się z tym zgodzę. Wszystkiego można się nauczyć i wszystko można pokochać. Nawet łowienia na surfa. Mi najzupełniej nie leży.
Wymienione spławiki są niezwykle czułe. Nawet 10, 15, czy 20 gram zatopi bez problemu mały krąpik kiełbik czy ukleja. Obydwa nie poddają się tak łatwo wirom występującym w rzekach. Można je w dowolnym momencie zatrzymać i poprowadzić pod prąd zataczając kółka. Surfa jednak lepiej się w tym momencie prowadzi. Tnie wodę jak żyletka. Bolo minimalnie ustępuje bo musi, z uwagi na prostą budowę. Wędzisko 7 m doskonale współgra z obydwoma spławikami. Obydwa można przeciążyć. Stosuje się to przy mocniejszym przytrzymaniu, przegruntowanym zestawie i większym uciągu. Ja nigdy tego nie stosowałem. Tam gdzie łowię na odrze, nie ma takiej potrzeby. Partie wody jakie obławiam, to strona zapływowa i napływowa. Rzadko siadam na szczycie główki. Raczej w połowie ostrogi lub u jej podstawy. Ale wszystko zależy od każdej główki. Najczęściej używam 6 lub 8 gramowego bolo, chociaż posiadam wszystkie możliwe i na nie łowiłem. Podsumowując. Obydwa spławiki bardzo dobre. Prostota i komfort łowienia przemawia za bolo. Jak ktoś będzie miał więcej pytań – odpowiem. Pozdrawiam

O:Spławik do bolonki i Cralusso Surf w praktyce 01/28/2010 20:24 #1201

witam. grzegorz jak sie prowadzi bolo pod prąd na czym to polega ?pozdrówka

O:Spławik do bolonki i Cralusso Surf w praktyce 01/28/2010 20:58 #1205

Włąśnie zostałem uprzedzony. Mam to samo pytanie ,a może jakiś film instruktażowy.

O:Spławik do bolonki i Cralusso Surf w praktyce 01/28/2010 23:39 #1220


  • Posty:54
  • Grzegorz
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
Prowadzenia bolo pod prąd też trzeba się nauczyć. W ogóle metoda bolońska do łatwych nie należy. Wymaga aktywnego łowienia i pozycji tylko stojącej. Bolo i surf nie są tak skonstruowane, że same popłyną pod prąd. Trzeba im w tym pomóc a w zasadzie wymóc płynięcie w przeciwnym kierunku. Ster prawidłowo wybrany w bolo, do kierunku prądu, umożliwia przy właściwym nadaniu mu siły, poprowadzenie spławika pod prąd.
Należy mieć długie wędzisko tj. 6-7 m, unieść je bardzo wysoko tak na 10 -11 godzinę ( raczej nie pionowo), żyłkę mieć stale napiętą i używając odpowiedniej siły kierować wędziskiem w przeciwnym kierunku prądu. Aby mogło to zadziałać, należy pamiętać o odpowiednio dobranym spławiku do uciągu, trzech koszulkach silikonowych na kilu i jednej prawidłowo założonej ( z godnie z dostarczonym do każdego spławika rysunkiem) na sterze przy antence i właściwie wyważonym spławiku ( z wody wystaje tylko antenka ) . Gdy tylko spławik „zaskoczy” ( tj zacznie iść pod prąd) daje się wtedy prowadzić, jak pies na smyczy, nawet na obniżonym wędzisku (10 godzina). To wymaga pewnej wprawy, ale nie jest trudne. Owszem spławik lekko uniesie się do góry, bo nie może być inaczej i z wody wyjdzie niewiele korpusu, ale w niczym to nie przeszkadza. Jeśli spławik nie będzie dobrany do uciągu, może się wtedy kłaść na wodzie i nici z zamierzonego efektu. Popuszczając żyłkę między wędziskiem a spławikiem (wystarczy obniżyć wędkę), osiągamy efekt odwrotny do zamierzonego. Spławik zacznie znowu płynąć z godnie z nurtem. I tak w kółko. Pozdrawiam

O:Spławik do bolonki i Cralusso Surf w praktyce 01/29/2010 00:56 #1262

Rozumie ,że spławik nie jest dalej od szczytówki niż dwukrotna długość bolonki. Chyba że wieje silny wiatr pod prąd bo to co opisujesz ,nie jest do osiągnięcia nawet przy 20 metrach od brzegu a bolonką łowię od ok. 20 lat i produkując spławiki do tej metody przełowiłem i opływałem setki godzin.
Za tę wiadomość podziękował(a): wlod49
Moderatorzy: Dorian, Astor, JOKER
Wygenerowano w 0.83 sekundy