Może napiszę co ja myślę na ten temat.
Zaznaczam, że nie byłem na treningu, ale rozmawiałem z Grzesiem i pomagałem mu redagować artykuł.
1. (a raczej 2.) Dlaczego nie łowić ciężej?
Odp. głębkość 1,2m, zestawy Grześka to 0,4 i 0,6 Na tak płytkim łowisku, nawet z lekkim dryfem wody, to i tak duże spławiki, zapewniające wystarczajace tempo i jeszcze przyzwocie pewne brania. Zwróć uwagę na rozmiar płotek.
Ja np w ubiegłym sezonie łowiłem np na Zalewie Zesławice w Krakowie na spławik 0,3 na wodzie ok 2m, również przy lekkim uciągu. Na cięższe zestawy leszcze nie brały, pomimo tego, że łowiłem je z dna.
2. (3.) Po co wstawiać zestaw obok i kul i wpuszczać go a nie podawać przynety z opadu?
Tu musi odpowiedzieć sam autor, bo to on "wczuł się" w te brania. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że ryby czasem nie lubią jak im coś leci na głowę (zwłaszcza obciążenie, z żyłką np). Bywa, że wolą gdy "podjeżdża" im pod pysk - np na uciągu, albo generalnie przemieszcza się po dnie, czy tez tuż nad nim (jak mikrogumka na bocznym troku na okonie). To dlatego czasem tak skuteczna bywa prowokacja polegająca na baaaaardzo wolnym przesuwaniu zestawu.