W czasie zawodów i już nawet po dobrym treningu ciężko zaryzykować selekcję, gdyż sąsiad siedzący z prawa i lewa punktuje drobnicą czasami konsekwencja puszcza i zaczynamy się przestawiać ,co owocuje ,że jesteśmy w czubie,ale nie wygrywamy.Powód znany brak konsekwencji i samo asekuracja-byle nie być tym ostatnim.Czasami jednak warto zaryzykować ponieważ z moich obserwacji wynika iż stada dużych płoci są nie ufne i rzadko duża płoć jest w pierwszych kulach.Dlatego taktyka na płciowym łowisku (o ile występuje duża płoć do selekcjonowania?)w moim przypadku jest taka iż na początku punktuję tym co w łowisku jest,a potem szukam bonusów.Istotną rzeczą jest wygruntowanie dna i płożenie zanęty.Zanętę mam zawsze osobno z gliną czy ziemią.Kule zanętowe stawiam zawsze w najwyższym punkcie łowiska,o ile mam takie dwa punkty stawiam w dwóch punktach(jednak zawsz w dwóch punktach) kule o rożnej spoistości i zwartości mięsa.Po prostu na drobną płoć i na tę bonusową.Te miejsca znajdują się bliżej ,czasami dalej,a czasami w jednej linii np.gdy jest pólka.Dlaczego tak robię? ponieważ jeśli dominuje drobna płoć ona ma w sobie tyle energii,a łatwość z jaką ma możliwość pobierania pokarmu (co jej trzeba zapewnić)oraz konkrecja zabija w niej instynkt ostrożności,co charakteryzuje większe osobniki płoci.Dlatego dla nich "szwedzki stół "powinien być osobny ,aby miały możliwość zapoznania się z zanętą i nie musiały zużywać energii na konkurowanie z szybką i bystrą drobną plotką.To są oczywiście moje spostrzeżenia i jak to na zawodach bywa nie zawsze się to sprawdza.Lecz kto nie ryzykuje ten nie będzie mistrzem.