Mam do Was pytanie, zwłaszcza do długoletnich użytkowników tyczek, zwłaszcza na rzekach. Czy również miewacie problemy z bólem w barku lub innych częściach rąk po intensywnym sezonie? Przez kilka lat nie miałem żadnych problemów, ale ponieważ ostatnio zawziąłem się na rozpracowanie rzeki Warty i tam poświęcam 75 procent wszystkich połowów zacząłem odczuwać dzień po łowieniu niewielkie bóle przy ruchu w prawym barku, a z czasem ten dyskomfort zagnieździł się tam na stałe. Co dziwne kolega (też po czterdziestce) ma podobne objawy już po drugim roku łowienia na tyczkę. Ciekawi mnie zatem, czy jest to związane z intensywnym łowieniem na zestaw skrócony, czy jest to po prostu zwykły zespół SKS (Starość K...wa Starość) :dry: . Dodam, że łowię tyczką o wadze około 850 gram razem z uzbrojeniem, więc zbyt ciężko nie mam. Zastanawiam się tylko, czy w tym roku nie zmienić sposobu trzymania wędki. Do tej pory dolnik opierałem na udzie, a przedramię kładłem na wędkę dociskając ją i robiąc przeciwwagę jednocześnie (tak mi jest wygodnie i niby nie ciężko). Może lepiej będzie jednak oprzeć dolnik na udzie, ale dźwignię zrobić chwytając samą dłonią za wystającą z tyłu końcówkę kija i tam lekko przydusić w celu utrzymania równowagi (jak Reniu Zielonka). Na razie zaobserwowałem te dwie techniki, ale może macie jeszcze jakieś inne sposoby?