Popłynąłeś na zawodach? I po co się gryziesz?! Nie lepiej o tym napisać, spojżeć na to z dystansu, z odrobiną humoru?
Ja dziś ósmy w sektorze. Zawody miały odbyć się na zupełnie innym łowisku (rzeka).
W ostatniej chwili z powodu wysokiej wody przeniesione na inne (jezioro). Dowiaduję się w ostatniej chwili, brak treningu i takie skutki. Połowę zawodów to próba wstrzelenia się od łowienia na bardzo krótko po odległościówkę. Najlepsza okazała się finezyjna tyczka i regularne odławianie niewielkich podleszczaków. Tylko, że czasu nie straczyło :dry:
Pozdrawiam!
autofocus
Ostatnio zmieniany: 05/24/2010 01:27 przez autofocus.
Skoro mowa o flustracji to dodam kilka słów od siebie.
Ostatnie zawody i niestety 0 punktow. Ale się śmieje , bo na 156 zawodników 128 tez nic nie złapało ,a pozostali "szczęśliwcy " którym udało się wyciągnąć rybke z wody przyznało się(prawie wszyscy) ze zachaczone były one za boki lub gdzie inndziej , ale nie w pysku.. :)