Jak to jest, że jedne okręgi mają politykę "dogadujmy się z kim się da" a inne kiszą się we własnym sosiku?
Mój rodzinny okręg Chełm, pomimo, że dysponuje na przepięknych, dzikich i wciąż stosunkowo rybnych wodach, mógłby się zamknąć i nie wpuszczać obcych, porozumiał się znów z kilkunastoma innymi okręgami (w tym wszystkimi ościennymi)
(BIAŁYSTOK, BIAŁA PODLASKA, CZĘSTOCHOWA, KALISZ, KIELCE, LEGNICA, LUBLIN, RADOM, RZESZÓW, SIEDLCE, SIERADZ, TARNOBRZEG, ZAMOŚĆ)
Okręg, Kraków, na który jestem skazany z uwagi na miejsce pracy i zamieszkania nie dogadał się z nikim. Nie dość, że nie wolno mi bez dodatkowych opłat łowić w wodach innych niż krakowskie to jeszcze składki są droższe niż np w Chełmie. Większość okręgów podpisuje jak najwięcej porozumień, Kraków - odwrotnie. Z wielkiej łaski można łowić na wodach Bielska - Białej za 50% ceny.
Chełm
Katowice
Częstochowa
Wrocław (nawet z Niemcami!)
Okręg Mazowiecki (siedziba na Twardej!)