W lesie też bywa, bo jest to Kanał Mosiński, czyli ostatni odcinek Kościańskiego Kanału Obry, rzeczki Mogilnicy i kilku innych cieków (czasami niestety też ścieków), które właśnie Kanałem Mosińskim wpływają do Warty (w sumie kilkanaście kilometrów). Łowisko bywa rewelacyjne zwłaszcza wczesną wiosną aż do czerwca i jesienią aż do zimy. Niestety największą jego wadą jest regulacja tamy i niespodziewane zmiany uciągu. Największy wpływ na ilość występujących tam ryb ma gwałtowne podnoszenie tamy w okresie przedzimia, kiedy to ryby zbierają się tam, bo jest to najgłębsze miejsce na tym odcinku kanału. Niestety gwałtowność akcji i wytworzonego uciągu powoduje, że znaczna część znajdujących się tam ryb spływa w dół, a wrócić już nie może. Szkoda ryb, które uciekają, chociaż w ich miejsce pojawiają się inne, bo całe łowisko jest naprawdę przyjemne, ale nieraz trudno ściągnąć coś do zanęty, zwłaszcza, kiedy tama jest przymknięta i woda prawie stoi.