Wyjątkowego pecha mamy w tym roku do organizowania zawodów na rzekach. Dużo nie brakowało, a nawiedzające Polskę silne ulewy podniosły by stan Warty powyżej krawędzi betonu co uniemożliwiłoby przeprowadzenie tych zawodów, chociaż jeszcze parę dni temu woda wydawała się stosunkowo niska. Deszcz padający w sobotę podczas pierwszej tury GPP nie był specjalnie groźny, ale ulewa jaka przeszła nad Poznaniem jakąś godzinę po jej zakończeniu dała się we znaki tym wszystkim, którzy się pakowali. Możecie sobie wyobrazić błoto jakie powstało praktycznie na całym terenie zawodów, co mocno przyczyniło się również do możliwości swobodnego dotarcia i podglądania zawodników w drugiej turze. Niestety pierwszej tury nie widziałem, ponieważ uczestniczyłem w tym samym czasie w zawodach dużo niższej rangi (rejonowych), natomiast drugą turę oglądałem, chociaż przyznam się bez picia, że warunki terenowe skutecznie zniechęciły mnie do dotarcia do wszystkich zawodników, których bym normalnie odwiedził. Dlatego moja relacja będzie w wersji skróconej.
Jednym z podstawowych dylematów tych zawodów było dokonanie wyboru techniki łowienia, a konkretniej, to wybór pomiędzy tyczką i krótkim, uklejowym batem. Teoretycznie można się miotać w zależności od efektów na poszczególnych odległościach, ale z tego co widziałem, nie zawsze jest to dobry sposób na zrobienie przyzwoitej wagi. Nigdy nie wiemy, czy usiłując złowić ukleję, nie tracimy szansy na złowienie bonusa albo kilku średnich ryb, lub próbując bezskutecznie robić wagę średnią i dużą rybą nie marnujemy szansy na kilkaset lub kilka tysięcy punktów na uklejach. A dzisiaj było wyraźnie widać dylematy niektórych zawodników, bo nie wszędzie ukleja była chętna do współpracy, a rzadkie brania na uklejówce i na tyczce to już nadmiar złych emocji. Ale muszę przyznać, że jednak niektórym zawodnikom opłacała się konsekwencja, zwłaszcza w pozostaniu przy tyczce, bo na przykład w sektorze juniorów dopiero w ostatniej godzinie na niektórych stanowiskach pojawiła się ryba na 11 metrze, chociaż część młodzieżowców konsekwentnie do końca łowiła na uklejówki.
Tutaj mam krótki filmik taktyki Michała Łebkowskiego z Trapera, który zaczął bardzo sprawnie poławiać ukleje, chociaż trzeba obiektywnie przyznać, że ta kępka roślinności wynurzonej na pewno pomogła utrzymywać te rybki. Warto dodać, że w czasie tych 88 sekund Michał złowił 6 ryb, a w sumie zajął 3 miejsce z wynikiem 3020g.
W kolejnym podsektorze trafiłem na zwycięzcę dwóch tur i całych zawodów Marcina Stańczyka z Sensasa, który łowił dosyć regularnie średnie ryby. Jedną z nich mamy na zdjęciu,
a drugą na filmie.
A tak wyglądał początek pierwszego sektora:
Nieźle zapowiadał się również bezpośredni pojedynek zdobywców jedynek w pierwszej turze. Stanowiska obok siebie wylosowali Tomasz Horemski i Remigiusz Zielonka.
W czasie, kiedy ja stałem obok nich przewagę miał Tomek, który łowił malutkie płotki i krąpiki, ale ostatecznie lepszy okazał się Reniu zajmując 5 miejsce, czyli 2 wyżej od rywala.
Piąte miejsce w drugiej turze zajął również Piotr Lorenc, który miał chyba najlepsze dojście do stanowiska patrząc na to całe bagno.
Na ostatnią godzinę przeniosłem się do sektora młodzieży,
kibicując głównie koledze z Koła Andrzejowi Ślosarzowi z Klubu Leszcz,
któremu to między innymi weszły ryby pod tyczkę dopiero w ostatniej godzinie, co pozwoliło mu uplasować się na 7 miejscu.
Jeżeli chodzi o gatunki poławianych ryb, to wyniki dzieliły się na typowo uklejowe
oraz ze średnią i dużą rybą, a w tym wypadku są to ryby zwycięzcy podsektora juniorów Piotra Stępniaka
Tutaj Piotrek prezentuje swoją największą rybę, leszcza ponad dwa kilo.
Organizatorzy byli bezwzględni wobec hormonów naszej zwłaszcza tej starszej młodzieży, rozpraszając łowiących takim składem sędziowskim :laugh: :
Na zakończenie wypada jeszcze podać linki do wyników, zwracając uwagę, na całkiem przyzwoite wagi, jak na warunki panujące nad Wartą o tej porze roku.
www.stonfo.pl/leszcz_wyniki_dwuturowe.php?id=Puchar%20Poznania%202010&%20nazwa=Grand%20Prix%20Polski
www.stonfo.pl/zawody.php?data=2010-08-07,%20Pozna%F1
www.stonfo.pl/zawody.php?data=2010-08-08,%20Pozna%F1
W pierwszej turze tylko 7 zawodników nie przekroczyło wagi 1 kilograma, natomiast już w drugiej turze było trochę gorzej, bo 21, ale biorąc pod uwagę fakt, że to była druga tura, a do tego woda w rzece się podniosła od soboty i było chłodniej niż dnia poprzedniego, to i tak nie ma co narzekać i cieszyć się, że zawody się w ogóle odbyły, bo z tym teraz bywa różnie i do tego ryby złowiło więcej niż jeden zawodnik w sektorze (a dokładniej wszyscy).