Byłem dziś w sklepie wędkarskim pokręcić sobie malezyjskimi shimano. Obejrzałem Stradica GTM rb i Exage
Oczywiści na sucho to co innego niż w terenie, ale moja opinia jest następująca. Ich praca jest gorsza niż wersji japońskich. Nie to, że jest jakoś tragicznie. Kręcą się lekko, płynni, mają oba łożysko igiełkowe, więc blokada biegu wstecznego jest natychmiastowa. Niestety spodziewałem się, że będzie lepiej.
Co więcej w porównaniu do starych japońskich produktów jest jakby tak bardziej plastikowo. Sprzęcik wygląda ładnie na półce, ale jak go wziąć do ręki to trochę tak jakby trzymać względnie niedrogi kołowrotek, zrobiony poprawnie, całkiem w porządku pracujący, ale nie wzbudzający do końca zaufania. Według mnie kołowrotki Shimano już nie porażają i nie zachwyca jak niegdyś. A szkoda.
Rzucają się w oczy bardzo cienkie kabłąki.
Oba 3000, oba mają przełożenie matchowe w okolicach 6,0. Z zewnątrz właściwie się nie różnią. Tylko kolorem. Korbka identyczna - podwójna, szpule bardzo podobne, rolki prowadzące żyłkę wyglądają na te same.
Generalnie jestem rozczarowany Stradiciem. Exage kosztuje w sklepie, bez targowania 300zł, Stradic 500. Nie zauważyłem powodu dla którego chciałbym dopłacić te 200zł.
Pracują bardzo podobnie, choć ze zdziwieniem odniosłem wrażenie że Exage minimalnie lżej. Przełożenie matchowe niby jest w obu, ale nie poraża jakoś tempem rotacji. Nie odczuwa się tej prędkości. Ja akurat lubię jak "powieje" od kołowrotka. Szpulki dość płytkie, ale i tak raczej trzeba byłoby korek wkleić.
Podsumowując... Poczekam, popatrzę, poszukam i dopiero jak nie uda mi się kupić używanego japończyka w dobrym stanie kupię Exage w zaprzyjaźnionym sklepie lub malezyjskiego Stradica na jakiejś okazyjnej aukcji w sieci.