Zagadnienie zostało opisane według mnie wyczerpująco w artykule.
Cytat:
"SKŁADANIE
(...) Uwaga. Moment, kiedy mamy już otwór w korpusie i dopasowany doń kil (nic jeszcze niewklejone) to ostatnia chwila na korektę wyporności. Bierzemy naczynie z wodą. Na kil zakładamy 2-3 igielity. Przewlekamy przez nie kawałek żyłki i przy pomocy kilku oliwek po prostu sprawdzamy czy spławik ma tyle wyporności ile ma mieć. Nie moczyć długo! Nie ma jeszcze lakieru i pije wodę... Można po wyjęciu wytrzeć np. papierowym ręcznikiem. Jeśli spławik jest np sporo za duży, i wchodzi nam już w następną wielkość (np przegięliśmy 2 gr i zamiast 8 jest 10) może warto zrobić drugi mniejszy a ten wykorzystać jako nadliczbowy. Jeśli jest to gram, pół grama zawsze można dokonać korekty nożykiem i papierem. Jeśli korpus wyszedł za mały... trzeba wypiłować jeszcze jeden, a ten nieco zmniejszyć i przekwalifikować np z 9 na 8gr. Piłowanie, cięcie lepiej idzie jak korpus zupełnie wyschnie. Rzecz jasna takie sprawdzanie w wodzie półproduktu nie jest niezbędne. Możemy zrobić kilkanaście spławików „na oko”, wyważyć i opisać na sam koniec. Ja jednak lubię perfekcję, sprawdzam i koryguję."