No i po imprezie. Nie połowiłem. Wiem ze winny się tłumaczy, ale wylosowałem sektor gdzie 1 karaś (słownie JEDEN) dał sąsiadowi trzecie miejsce, a dwa karasie i garść płotek z otworka pozwoliła Tomkowi Baranowskiemu wygrać. Obok Vasyl miał jednego jazgarzyka.
Dla kontrastu w pozostałych sektorach wyniki sięgnęły 8 i 13 kilo...
Nie wiem czy komuś to kiedyś w czymś pomoże, zwłaszcza w swietle mojego wyniku, ale napisze jak łowiłem.
Łowisko - zalew Złota Rybka k Oświęcimia
Zanęta
2 kilogramy MVDE catch - karasiowa, dość gruba, ciemnożółta
20 dag biszkopt
puszka miksowanej kukurydzy
aromix vanilia
2 kilogramy gliny argile jasna (jest dość głęboko - na matchówce mialem ok 3m)
garść kukurydzy niemiksowanej
lekko doklejona (z uwagi na odległościówkę)
robactwo (tyle miałem, ale nie zużyte)
1,0 l grubych białych
0,5 l pinki
Na tyczke wrzuciłem 8 kul zanęty z żywym robakiem i pinką
Na odległosciówkę strzeliłem ok 20 kul-jajek z mrożonymi robakami i pinką (mrożone, żeby nie rozbijały kul) i kilka kulek robaków klejonych
W czasie tury używałem wyłącznie żywych robaków
Grube robaki i resztę pinki skleiłem klejem tradycyjnym (nie gumą arabską) ze żwirem (żwir, żeby mozna było dostrzelić na odległościówkę)
Ryb nie było więc nie moge wypowiedzieć się na temat skuteczności donęcania czymkolwiek. Na pewno mogę stwierdzić że robaki klejone ze żwirem dobrze lecą i nie rozpadaja sie w locie, natomiast na dnie rozpadają się dość szybko. kule lepić należy ręką zanurzoną w mące kukurydzianej.