Może zacznę od ostatniego pytania, odnośnie "ważenia" dużej ryby. Była już na tym forum poruszana kwestia momentu cofania tyczki po zacięciu dużej ryby i warto sobie tą dyskusję
przypomnieć.
Osobiście już przerabiałem kwestię wielkości haczyka i spinania się dużych ryb i wniosek wysunął mi się właściwie tylko jeden. To zależy. Niestety na logikę wydawałoby się, że większy haczyk, to pewniejsze zacięcie i hol dużej ryby. Niestety praktyka pokazuje, że wielkość haczyka powinna być (zgodnie z podstawową zasadą wędkarstwa) dobrana przede wszystkim do przynęty. Banał, ale potwierdzony praktyką. No i oczywiście są odstępstwa od tej zasady, problem tylko tkwi w tym, że trzeba się zorientować, kiedy takie odstępstwo ma miejsce. Spora część doświadczonych wędkarzy nie wyczynowych powie Ci, że jak bierze duża ryba, to branie jest zdecydowane, a jak mała, to branie jest delikatne. Oczywiście jest to bzdura wynikająca najczęściej z topornych metod połowu amatorów jedzenia wszystkiego co we wodzie pływa ;) . W rzeczywistości duże ryby pobierają przynętę (czyli sygnalizują branie) w zależności od m.in. takich czynników jak:
- głód – głodne ryby przeważnie pobierają przynętę szybko i zdecydowanie, tyle, że rzadko bywają aż tak głodne
- gatunek ryby – klenie, czy jazie przeważnie są dosyć zdecydowane w pobieraniu pokarmu i można na nie dać proporcjonalnie większy haczyk niż wskazywałaby na to przynęta, ale kiedy weźmie nam duży leszcz, krąp, lin itp., to może się okazać, że nam się zepnie, bo haczyk ledwo trzyma się wargi
- zanęta – kiedy trafimy ze smakiem, zapachem i składem zanęty możemy ściągnąć duże ryby i wprowadzić je w szał żerowania, gdzie przyda się większy haczyk
- ilość żerujących ryb – przy małej konkurencji, sporym zapasie żarła i średnio aktywnym żerowaniu ryb, zbyt duży haczyk może delikatnie zapinać ryby (dużo ryb, które się spinają są zahaczone po zewnętrznej stronie pyska)
- przynęta – duże ryby mogą połknąć małe i duże przynęty, ale równie dobrze mogą tylko je ssać, a wtedy zdecydowanie lepiej mieć mniejszy haczyk
Można sobie jeszcze tak wymieniać, ale najlepiej jednak na początku łowienia haczyk dobrać do wielkości przynęty zwracając uwagę na jego ostrość, właściwy łuk kolankowy w zależności od metody połowu oraz na wytrzymałość na rozgięcie, bo myślimy o dużych rybach. I dopiero, kiedy te proporcje powodują problemy w danym dniu z zacięciem lub holem dużych ryb zmieniamy je, czyli albo mniejszy haczyk, albo większy, albo przynętę razem z haczykiem. Oczywiście największy ból występuje wtedy, kiedy mamy raptem jedno lub dwa brania dużych ryb, które zejdą i na tym koniec, ale czasami tak to już bywa (co mają powiedzieć zawodnicy KMŚ na Malcie, którym nieraz uciekały wszystkie zacięte karpie w turze). A
tutaj możesz sobie trochę poczytać, jak ja się woziłem ze zmianą haczyków przy problemach z holem dużych leszczy na Warcie.
Naciąg amora ma oczywiście również duży wpływ. Jeżeli chodzi o mnie, to ja rozwiązałem ten problem długością gumy. Amortyzator mam przełożony przez cały top karpiowy (czyli normalne 3 szczytowe sekcje, zresztą podobnie mam w topie jeziorowym), co wymaga co prawda specjalnej tuby, ale naprawdę warto. Długość gumy powoduje, że nawet zbyt mocne jej napięcie niweluje problem zbyt mocnego zacięcia, a długość wychodzącej, mocnej gumy dopasowuje się do wielkości i siły ryby (oczywiście na zawodach trzeba jeszcze pomyśleć o zacięciu i holu mniejszych ryb, chociaż te kilka metrów jest naprawdę elastyczne).
Reasumując. Tak jak zauważyłeś każdy z wymienionych czynników może mieć wpływ na hol dużej ryby w rzece, a to, czy w danym momencie będzie to zależało od czasu odpięcia topu, wielkości zastosowanego haczyka, czy grubości lub napięcia amortyzatora można się tylko domyślić po zejściu ryby i spróbować to skorygować na bieżąco, nad wodą (o ile wystąpi jeszcze jakieś branie :ohmy: ).