26 czerwca br. wybrałem się na stawy do Wilkanowa, aby potrenować metodę angielską - odległościówkę. Mój sprzęt to odległościówka 3,90m, żyłka główna 0,14 Smart Stone River, przypon (18cm) 0,10mm z haczykiem nr 18, spławik Cralusso Rocket Light 3+1. Na łowisku zjawiłem się o godzinie 6:00. Rozłożyłem potrzebny sprzęt i wygruntowałem łowisko. Pod spławikiem miałem nieco ponad metr gruntu na 25metrze. Jako że nastawiałem się na leszcza, to położyłem cały przypon (18cm) na dnie. Nęciłem procą, a używałem do nęcenia następującej mieszanki: Lorpio Leszcz o zapachu piernika (1000g) + Biszkopt czerwony Traper Gold Series (100g) + Epiceine Sensasa (70g) + glina rozpraszająca (1500g). Po zanęceniu w łowisku jako pierwsze zameldowały się płocie, złowiłem 4 sztuki jedna po drugiej, a wzięły one na jedną czerwoną pinkę. Następnie nastąpiła przerwa w braniach. Po jakichś 25min branie i karasek ląduje w podbieraku, który połakomił się na białe robaki. Po wyciągnięciu karasia nastąpiła dłuższa przerwa. Po ponad pół godzinie zmniejszam grunt, aby na dnie leżało tylko 5cm przyponu. Zmiana przynosi efekt, następuje branie i w końcu na haku jest coś większego. Po krótkim lecz emocjonującym holu ładny leszcz trafia do podbieraka. Po tej rybie kolejna przerwa w braniach, ale teraz szybciej zdecydowałem się na ponowne zmniejszenie gruntu i po 20 minutach bezrybia wyciągam ostatnią rybę tego dnia a jest to leszcz, tyle że mniejszych rozmiarów niż poprzednik. Wszystkie ryby ważyły 1,75kg i jak na to łowisko to bardzo dobry wynik zważywszy na to, że na ostatnich zawodach jakie się tam odbyły 2 lata temu zawodnicy mieli problemy z wyciągnięciem 1 kilograma ryb. Widzę że łowisko pomału się odbudowywuje.
PS. Donęcałem co 25minut. Co zrobic następnym razem, aby nie było tak długich przerw w braniach?
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us