Dzisiaj razem z kolegą trenowaliśmy na żwirowni, gdzie odbędą się nasze pierwsze zawody z koła.
Wiedzieliśmy,że bierze tylko płotka (10-25 cm), zero leszczyka.
Zrobiliśmy sobie zawody : bat 6 m vs. tyczka 11,5 m.
Głębokośc na tej odległości to ok.2,5 - 3 m.
Zestawy mieliśmy podobne do tych, które stosował Joker na Maverze - Poręba , z tym , że ja na bacie miałem spławik 1,5 g (Bacci Zar) , a kolega na tyczce 0,5 g.
Ryba brała dobrze więc batem szybciej mi się łowiło te płoteczki , jednak zauważyłem różnice w sygnalizacji brań.Na tyczce kolega miał wyraźne brania pod wode, a ja musiałem się skupiac na każdym braniu ! Antenka tylko lekko się zatapiała.
Nie miałem niestety przygotowanego zestawu z lżejszym spławikiem,choc w zasadzie nie chciałbym stosowac lżejszego spławika ze względu na panujące warunki,głębokośc łowiska i częstotliwośc brań.
Próbowałem zmieniac ustawienie śrucin jednak na nic się to nie zdało.Brania były u mnie nadal bardzo delikatne.
Czy wina tutaj leży po stronie wagi spławika ? Proszę o jakieś uwagi i rady,które mogę wykorzystac na nastepnym treningu.
Pozdrawiam