Witam
Nie wiem czy w tym temacie powinienem o to pytać czy założyć nowy temat(pozostawiam to ocenie modów), ale wydaje mi się to powiązane z regulaminem i organizacją zawodów.
A zatem mam do Was pytanie, a w zasadzie prośbę o porady co zrobić by moje zawody o Mistrzostwo Koła odbywały się w miarę na cywilizowanych warunkach?
Opiszę sytuację u mnie w kole i proszę o porady co dalej.
U mnie w kole jest około 350-400 członków(czyli nie mało)na Mistrzostwa Koła przychodzi i startuje max 15 osób, czyli żenada.Z dwóch powodów pewnie:pierwszy organizacja zawodów to totalna porażka(opiszę później), drugi - większość to raczej emeryci nie mający pojęcia o jako takim poważniejszym wędkowaniu, których zapewne nie bawią starty w zawodach,pozostała grupa myślę około 20-30 osób, która nie koniecznie jest wirtuozami spławikowania nie przychodzi ze względu na pierwszy punkt.Nas próbujących bawić się w wyczyn jest trzech(na tyczkę łowię tylko ja-się nie chwalę, ale opisuję skalę zacofania mojego koła, które do małych nie należy).Zatem po krótce opiszę to co leśni uważają za zawody, a my za farsę.MK wyglądają tak:przychodzisz, nie ma przygotowanych stanowisk(zawody są rozgrywane na jeziorze),zbiórka 8 00, jeśli jest to losowanie,z reguły wg kolejności zapisów!!820 max 830 rozpoczęcie zawodów-wyobraźcie sobie te 20 min co się dzieje jak trzeba się rozłożyć, itp nie mówię o zanęcie bo już przychodzę z przygotowaną więc zaczynam z reguły przed 9!!Jeśli dziadki mają taką wolę to zawody trwają 3 godz, czasami 2,5godz,Kolejny durny wymysł dojście do wagi!a nie w drugą stronę tzn, muszę w te 15 min dojść do wagi i zostawić cały sprzęt, jak nie dojdziesz to jeszcze mogą cię zdyskwalifikować bo oni myślą, że coś kombinujesz(przy mnie i tak zawsze stoi jeden sędzia, bo nie wierzą że można złowić 100-150rybek w ciągu zawodów-płotka z reguły gryzie bez przerwy i to nie problem, a i tak myślą, że człowiek chce ich oszukać i zgarnąć jakiś kołowrotek za 30zł-żal. pl).
No poza tym, że co zawody o MK bo na inne nie chodzę, a jest ich całe mnóstwo bo w maju i we wrześniu ale tam to w ogóle wolna amerykanka w 2 godz zatem szkoda nerwów)jest wojna ja kontra beton.Jestem w 100% przekonany, że żaden poza wymiarami i innymi ogólnikami nie ma absolutnie pojęcia o regulaminie i organizacji zawodów.Na jakiekolwiek proste pytanie nikt nie zna odpowiedzi, tłumaczą się oczywiście, że to nie zawody jakieś mistrzowskie-ja rozumiem, że nie każdy musi je znać z zawodników(na etapie MK) ale oni przecież są szkoleni i biorą za to kasę!I to bym też jakoś przeżył, ale chciałbym żeby te zawody jakoś w miarę normalnie wyglądały.Nie musi to być z przygotowaniami, pomiarem zanęty, sygnałami itd ale jakoś tak zorganizowane, żeby te zawody nie były dla nas zawodników karą i koniecznością(bo do tej pory jak nie wystartowało się na MK to nie można było jechać na MO-może teraz się furtka otworzy ze startem na MO w związku z w/w zmianami).
Proszę Was o jakieś rady, co zrobić?Rzucić każdemu z osobna w mordę skserowany regulamin?jest jakaś możliwość złożenia protestu wyżej tzn okręg itp,czy np mogę lub możemy w kilka osób nie zgodzić się przed zawodami na takie czy nine bzdury niezgodne z regulaminem, czy możemy np zażądać jako zawodnicy np jakiegoś określonego czasu na przygotowanie(np min godz, bo nie ma fizycznej możliwości, żeby się wyrobić w te 20-30min-przynajmniej mi i kilku kolegom, bo przecież już na stracie jesteśmy na straconej pozycji i oni o tym doskonale wiedzą).
Długo by jeszcze o tym pisać i o innych formach ich głupoty-proszę o wszelkie rady co można zrobić w opisanej sytuacji.
Pozdrawiam