Pytanie czy tak jest szykowana (z wodą), żeby tabliczka z kostkami, jaką kupujemy była wizualnie większa, czy po to żeby larwy były przyzwoitej jakości?
Ja mroziłem jokersa czy grubą ochotkę bardzo często. Zwykle w styropianowej tacce na żywność, zawiązane w dwóch torebkach foliowych lub w zamykanym szczelnie pudełku, aczkolwiek zdarzało się mi wrzucić razem z gazetą. Najczęsciej były wstępnie rozproszone, bo były to larwy czekające w rezerwie do donęcania.
Nie zauważyłem żeby jakaś duża ilość ochotek pękała. Powłoki ich ciała są dość elastyczne i wydaje mi się, że nic im się nie działo, mimo zwiększania się objętości wody przy przejściu w stan stały.
Zgodzę się tu częściowo z tym co napisał Regy20. Teoretycznie im niższa temperatura zamrażania tym lepiej. Gdy temperatura spada zbyt wolno pojawia się problem krystalizacji wody w igły lodowe, które bardziej uszkadzają ochotkę od wewnątrz. Podobnie zresztą jest z naszą ludzką żywnością, której konsystencja psuje się przez zbyt wysoką temperaturę w zamrażarce.