I ja dorzucę kilka zdań, które mogą się przydać, zwłaszcza początkującym;
Przekonałem się, że najpiękniej wyglądający jokers, zawiera w sobie partię padniętych już larw. To one powodują, że przy przechowywaniu sąsiadujące z nimi larwy giną, z czasem reakcja ta bywa lawinowa, zdarza się, że w skrajnych przypadkach w kilkanaście, a nawet kilka godzin (zależnie od kondycji robactwa) cała gazetka potrafi paść.
Dlatego pierwszą czynnością, jaką dokonuję po zakupie jokersa (niezależnie od tego w jakiej jest kondycji), jest oddzielenie padliny od reszty, przy okazji zabieg poprawia kondycję żywego. Robię to w bardzo prosty sposób. Do 18 litrowego wiadra nalewam wody tak, by położone na nim sito (te o najdrobniejszych oczkach) było pod wodą - krótko mówiąc wiadro musi być zalane praktycznie pod same brzegi. Na to sito wykładam jokersa, żywe larwy przechodzą do wiadra, martwe pozostają na sicie. Ilość wykładanego robactwa uzależniam od jego kondycji - im lepsza tym więcej. Chodzi o to, by martwe larwy nie zatkały sita. Przy dobrej kondycji na raz wrzucam nawet dwie gazetki. Ów proces, zwłaszcza szybkość, w jakiej sito opustoszeje i ile na nim pozostanie martwych larw, jest świadectwem jakości posiadanego towaru. Ten kto nie przepuszczał robaków przez sito, zapewne bardzo się zdziwi, ile martwych larw jest w partii, na pierwszy rzut oka wspaniale wyglądającego jokersa. Zdarza się, że przy towarze złej jakości, trzeba odrzucić 25-30%, a nawet więcej, ale osobiście wole mieć 1\2l żywego i ruchliwego joka, niż litr padliny. Jeśli zależy nam na pełnym limicie, trzeba zwiększyć zakup.
Zawsze zaopatruję się w jokersa w piątek, tak więc pozostaje przechować go najwyżej dwa dni. Jeśli zawody mam w sobotę, pozostawiam go w wodzie, te na niedziele zwykle chowam w gazetę. Chciałem tu zaznaczyć, że wody musi być stosunkowo dużo - w przeciwnym razie larwy szybko padają, ja mam plastikową, 120l beczkę. Czasem trzymam go w 25l wiadrze, ale wtedy trzeba co kilka godzin zmieniać wodę. Symptomem, który świadczy o potrzebie tego działania, jest utrata jej przejrzystości. Nie muszę chyba pisać, że trzeba zapewnić takie warunki, by woda była zimna, dlatego w czasie dużych upałów, gazeta i lodówka będzie niezastąpiona, chyba, że ktoś posiada przepastne piwnice:) Nie używam wody z kranu, a deszczówki, lub wody ze stawku, który mam na podwórku. Czasem proces przepuszczania przez sito, zwany chyba bistrowaniem, powtarzam 2-3 razy w różnych odstępach czasu.
Rano przed zawodami odcedzam jokersa. Robię to przez materiał rozłożony na sicie, który wygląda jak pończocha, ale jest bardzo mocny i nierozciągliwy - można go kupić w sklepach IKEA - sprzedaje się go na metry, jako zasłony. Pół metra wystarcza nam na kilka sezonów. Tak przygotowane larwy, wrzucone na gazetę, są w doskonałej kondycji, bardzo "pulchne" nie posklejane. Nie ma problemu z ich rozdzieleniem.