Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1

TEMAT: Trening, Dwory, Oświęcim - Praca konkursowa

Trening, Dwory, Oświęcim - Praca konkursowa 09/27/2011 20:20 #8080


  • Posty:607
  • Pasjonat
  • admin
  • ( Admin )
  • Administrator
  • Offline
Zawodnikom łowiska tego przedstawiać nie trzeba, trudne technicznie leszczowe łowisko o
szerokości około 50 metrów i głębokości nieprzekraczającej 2,5 metra.
Nad wodę przybyliśmy z samego rana, pochmurna z początku pogoda napawała nas
(towarzyszył mi kolega - Łukasz) optymizmem, jednak już przy przygotowaniu sprzętu słońce
zaczęło przebijać się przez chmury, by w czasie łowienia świecić na dobre. Z obserwacji własnych i
rozmów z miejscowymi wędkarzami oraz zawodnikami, wynika że leszcze dużo gorzej żerują tu w
słoneczne dni.
Mieszanka, którą przygotowałem do łowienia bazowała na produktach firmy Venire. Były to
Venire profesjonalna Leszcz, Venire biszkopt ciemny, i atraktor Venire Brasem. Obowiązkowym
elementem był jockers, którego zamierzałem podać w glinie rozpraszającej.
Bardzo niewielki uciąg kanału pozwala na łowienie odległościówką, jednak wędkarze
bardzo rzadko decydują się na tą technikę. Postanowiłem nieco odmiennie podejść do tematu i
spróbować dobrać się do tych największych leszczy właśnie matchówką. Tyczka pozostała w domu,
a do pokrowca powędrowały tylko odległościówki. Łowiłem spławikiem 10 + 1,5. Po
wygruntowaniu łowiska (położyłem polowe przyponu na dno) i zaznaczeniu na żyłce odległości
łowienia (ok. 3/4 kanału) przyszła pora na wstępne nęcenie.
Po wystrzelaniu 15 kulek zanęty i 10 gliny z jockersem rozpocząłem łowienie. Pierwsze
rzuty przynoszą ryby w postaci 15-20 cm leszczyków. Po około 40 minutach brania ustały, więc
donęciłem 2 małymi kuleczkami. Znów pojawiają się drobne leszczyki. Większych póki co nie ma,
lecz spoglądając kątem oka na innych wędkarzy łowiących "pod nogami" sporadycznie jazgarze i
okonki intensywne brania leszczyków zadziwiają.
Jak więc skusić większe ryby? Do gliny wędrują czerwone robaki a do zanęty garść
kasterów. Nęcenie, rzut, 3 minuty spokoju, branie, zacięcie i zdecydowanie większy opór niż przy
wcześniej łowionych leszczykach. Spokojny hol i po chwili 25 cm karaś ląduje w podbieraku. Kilka
minut później kolejny taki i jeszcze dwa mniejsze, jednak dużych leszczy w dalszym ciągu nie ma.
Postanawiam, więc dosypać do mokrej zanęty atraktora (Brasem) oraz położyć cały przypon na dno
wraz z śruciną sygnalizacyjną. Po podaniu w łowisko 3 kulek przyprawionych dopalaczem czekam
z niecierpliwością na to, co będzie się działo. Siatka powiększa się o kilka drobnych leszczyków i...
koniec brań. Jednak po dłuższej chwili następuje branie nieróżniące się od innych, jednak od razu
kij wygina się mocniej. Mija około 2 minuty i pokazuje się na powierzchni piękny leszcz. Szybki
wślizg do podbieraka i już jest na brzegu. Waga pokazuje 1240g. Po złowieniu tego leszcza ochoczo
zabrałem się do łowienia. Jednakże zmiana prezentacji przynęty (głownie ochotki) i „dopalenie”
zanęty spowodowało że drobne ryby zdecydowanie gorzej zaczęły żerować, a więcej brań dużych
leszczy niestety się nie doczekałem.
Po 3,5 godzinnym łowieniu wyciągam siatkę z wody, szybko na wagę i miłe zaskoczenie:
4560g. Inni wędkarze łowiący są w szoku twierdząc, że jest to "prawie niemożliwe". Po
zakończeniu łowienia oczywiście wszystkie ryby wróciły do wody.
Wnioski:
– każdy kto łowił choć raz na Dworach ten wie, że trening a zawody tam to często tak jak
łowienie na 2 odmiennych łowiskach. Cisza, mniejsza ilość wędkarzy nad wodą,
spokój i niewątpliwie brak w sąsiedztwie ok 30 metrów wędkarzy na pewno wpłynęły
na to że drobnica dala się zwabić i skutecznie łowić. Na zawodach jest ta sztuka staje się
dużo trudniejsza (co nie znaczy niemożliwa). Myślę że w warunkach zawodów, przy
sporadycznym łowieniu większych ryb polowa z uzyskanego wyniku dałaby dobrą
pozycję w sektorze.
– odnoszę wrażenie, że by móc dobrać się do dużych leszczy muszą one po prostu w
kanale być. Niejednokrotnie podczas zawodów było tak, że zawodnicy którzy
konsekwentnie nastawiali się na dużą rybę kończyli zawody zerując. Jednakże co roku
przychodzi kilka takich momentów gdy do kanału wchodzą „łopaty” i żerują. Idealnym
przykładem tego są tegoroczne zawody – najpierw odbył się Robinson Super Cup na
którym to nie licząc pierwszych kilku stanowisk od strony Wisły nie padł ani jeden
większy leszcz. Tydzień później na Grand Prix Okręgu Katowice (który uchodzi za
jeden z najmocniejszych w Polsce – aż 3 drużyny z tego okręgu osiągają bardzo dobre
rezultaty na GPP – OKW I, OKW II oraz BFF Rive) sytuacja ta również miała miejsce.
Ale w kolejnym tygodniu poprzedzającym Grand Prix Polski ryby zaczęły się
pokazywać, co pozwoliło najlepszym osiągać o wiele lepsze wyniki niż te które osiągali
zawodnicy w poprzednich 2 tygodniach. Tak więc obserwacja wody oraz w miarę jej
rozpoznanie – moim skromnym zdaniem – powinna mieć największy wpływ na wybór
taktyki na zawodach w Oświęcimiu . By nie było tak ze nastawiamy się na ryby których
po prostu nie ma (lub są ich śladowe ilości), bądź które po prostu nie żerują.
Mateusz Głombica

2Zawodnikom łowiska tego przedstawiać nie trzeba, trudne technicznie leszczowe łowisko oszerokości około 50 metrów i głębokości nieprzekraczającej 2,5 metra. Nad wodę przybyliśmy z samego rana, pochmurna z początku pogoda napawała nas(towarzyszył mi kolega - Łukasz) optymizmem, jednak już przy przygotowaniu sprzętu słońcezaczęło przebijać się przez chmury, by w czasie łowienia świecić na dobre.

 

 

Więcej...
Bez Klubu
Tubertini Quadra 450 13m
Trabucco MRX-V Match Carp 13m
  • Strona:
  • 1
Moderatorzy: Dorian, Astor, JOKER
Wygenerowano w 0.27 sekundy