Witam!
U mnie w tym roku w czerwcu sumiki brały słabo, ale zima się przeciągnęła. Za to w lipcu i w sierpniu sama "rozkosz" :)
Bat 6m. Zanim się nauczyłem to rzeczywiście co drugi połykał haczyk do ... końca (spławik 1g). Zmieniłem zestaw na 0,5g wygruntowany na styk z punktowym obciążeniem ze względu na żarłoczne 4-5cm wzdręgi, każde minimalne podtopienie, drgnięcie, podniesienie spławika cięcie po sekundzie, bo potem można czekać nawet kilka minut i spławik nie zmienia położenia, a "byczek" w tym czasie sobie siedzi, przeżuwa i połyka do ogona.
Po dojściu do wprawy na 60szt dwa się zażerały tak, że tylko cięcie i szybka wymiana przyponu ratowała sytuację.
Rzeczywiście pierwsze pół godziny inne ryby wchodziły, potem byczki do 20cm(sporadycznie leszczyki do 10 cm). Na wszystko oprócz niedogotowanych ziemniaków.
Nawet jak haczyk wbity blisko to i tak trzeba wsadzić paluchy i rozewrzeć szczękę "koluchowi" bo mocno zaciska. W rękawiczce może byłoby wygodniej je chwytać, ale nauczyłem się je brać w rękę bez zbytniego kłucia.
Ale to tylko takie amatorskie łowienie ... ;)
--
Pozdrawiam, Mariusz