Wiatm serdecznie.
Lowilem na Odrze przeciazonym dyskiem 12g. przeplywanka z mocnym przytrzymaniem. Guma 1.2 w drugim elemcie dosc mocno naciagnieta. Kilka rybek, delikatne branie, zaciecie, 1 odjazd znika splawik, 2 cala guma, 3 wedka wiezdza do wody, poczym ryba spina sie. Postanawiam poluzowac nieco gume. Po kilku przepuszczeniach kolejna ryba, tym razem udaje sie rozlaczyc top, guma wyciagnieta na jakies 3,5 metra. Ryba wychodzi dopiero pod nogami. Okazuje sie leszcz 1600-1700 zapiety za pletwe grzbietowa. Lowie bez podbieraka wiec rybe musialem podprowadzic pod same nogi. W ostaniej fazie gdy wedka jest wychylona za plecy strzela mi szczytowka. Guma wciaz byla dosc mocno wyciagnieta (jakies 2m).
Nie mam duzogo doswiadczenia w odpowiednim naciagu gumy, gdyz dopiero od zeszlego roku zaczalem ja stosowac, a wydaje mi sie, ze tu jest pies pogrzebany. Nigdy dotad nie mialem podobnej sytuacji lowiac nieuzbrojonym zestawem.
Prosze o podpowiedz co bylo nie tak, a moze takie sytuacje sie zdarzaja i bede musial zaoparzyc sie w podbierak.
Pozdrawiam i polamania kija:)