Łowienie ryb przez Louisa de Funes jest kwestią komediowego scenariusza, ale zwróćcie uwagę na organizację zawodów. Data premiery filmu, to 23.04.1958, czyli pewnie większości z nas nie było jeszcze na świecie, nie mówiąc już o zawodniczym połowie ryb. Ja na pierwszych zawodach z Koła byłem w 1979 roku (21 lat później), ale tak zorganizowanych zawodów jak na filmie i takiej techniki połowu nie widziałem jeszcze długo w moim otoczeniu. Zwróćcie uwagę, że wszyscy mają wędki bez kołowrotka (przeważnie bambusowe baty), a widać tam też kosze do siedzenia, kuwetki na zanęty, podbieraki, parasole, a niektórzy mają przygotowane zapasowe wędki. Ta scena oparta jest na jakimś scenariuszu, ale bez problemu można sobie wyobrazić jak w połowie ubiegłego wieku wyglądały prawdziwe zawody spławikowe we Francji. Wiemy zatem dlaczego kiedyś Francuzi dominowali w Europie, zresztą w ubiegłym wieku dużo łatwiej było wygrywać zawody i to prawie w każdej dziedzinie sportu ze względu na zaplecze techniczne (sprzęt, laboratoria, niewykrywalny doping) i co za tym idzie ze względu na ilość kasy na przygotowanie do zawodów sportowych. Obecnie bez indywidualnych umiejętności, czyli bez talentu trudno o regularną powtarzalność sukcesu w spławiku, więc tym, którzy to potrafią należy się wielki szacun, a ich nazwiska w Polsce i na świecie przecież wszyscy znamy. Wiem, że dla wędkarzy urodzonych pod koniec XX wieku może być to niezrozumiałe bo interesujące Was informacje można zdobyć w ciągu kilku godzin, a potrzebny sprzęt kupuje się w sklepie stacjonarnym lub wirtualnym, ale kiedyś sprzęt i wiedzę (książki, gazety) trzeba było najpierw załatwić lub skombinować, a dopiero później poszukać pieniądze na finalizację zakupu. W tamtych czasach sprzęt robił większą różnicę ;) .