Witamy, Gościu
Nazwa użytkownika Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Wpływ zanęt na środowisko, a zakaz nęcenia

Wpływ zanęt na środowisko, a zakaz nęcenia 01/30/2010 23:54 #1341


  • Posty:194
  • Przemol7
  • ( Użytkownik )
  • Ploc
  • Offline
Chociaż nawiązuję do postu Darka Ciechańskiego pozwolę sobie założyć nowy temat, bo tam nie bardzo pasuje.
Dariusz Ciechański napisał:

Opowiem wam taką historię , pod moim okiem i dość dużej pomocy powstało kilka prac magisterskich.
,,Zastosowanie włókien węglowych w produkcji spławików wędkarskich"
,,Prawidłowy dobór kształtu korpusu spławika do rodzaju metody połowu w wędkarstwie wyczynowym"
,,Oddziaływanie na środowisko wodne zanęt firmowych oraz produktów spożywczych"
i jeszcze kila związanych z zanętami i nowoczesnymi technologiami przy produkcji sprzętu wyczynowego.

Bardzo się cieszę Darku, że miałeś do czynienia z badaniami nad wpływem zanęt na środowisko wodne. Szczerze powiem, że jestem mocno zaniepokojony powtarzającymi się głosami o zakazie zanęcania przez wędkarzy. Z pewnością zbliża się dzień, w którym dojdzie do dyskusji, a następnie do podjęcia odpowiednich decyzji odnośnie tego tematu. Najbardziej obawiam się głosu wędkarzy lub ich przedstawicieli, którzy być może będą brali udział w takich rozmowach. Wystarczy, że doradcami ministerstwa zostaną znane osoby związane z polskim wędkarstwem, ale na co dzień zajmujące się spinningiem lub muszkarstwem i delikatnie mówiąc leżymy, bo praktycznie wędkarstwo spławikowe bez zanęt straci sens, a tumiwisizm tych „ekspertów” jest oczywisty . Niestety czytając niektóre wypowiedzi znanych redaktorów w prasie wędkarskiej odnoszę wrażenie, że nie zdają sobie sprawy, iż następnym etapem „ochrony naszych wód” będzie eliminacja setek kilogramów ołowiu jigowego i toksycznych gum, które pozostają we wodzie w ciągu roku (a po zakazie nęcenia spinningistów znacznie przybędzie). Mam nadzieję, że do czasu ostatecznej decyzji uda się przekonać kogoś na górze, że zanęcanie ryb we współczesnym wędkarstwie nie polega na wrzucaniu wiader ziemniaków, czy makaronu. Tak naprawdę chodzi mi o to, żeby w razie konieczności regulowanego ograniczenia stosowania zanęt decydenci byli uświadomieni, że nie trzeba całkowicie zakazywać ich stosowania, bo po pierwsze można na początek po prostu ograniczyć ilość, a po drugie rozróżnić skład wrzuconej zanęty (przecież można w ostateczności stosować tylko ziemię, glinę lub nawet piasek z dna łowiska z dodatkiem robaków). Tragedią będzie zwykłe „obowiązuje całkowity zakaz nęcenia ryb, po za zakładami hodowlanymi, ... itd”, bo dla Strażników i innych kontrolerów nawet splunięcie do wody może okazać się okazją do nałożenia mandatu. Dlatego byłoby dobrze gdybyś Darku podzielił się swoją wiedzą na temat wpływu zanęt na środowisko, nawet tych najgorszych dla spławikowców, bo o wpływie glin Górek wypowiedział się już jednoznacznie (w skrócie są jak ziarnko cukru w szklance). :ohmy:
Przemo 1969 Pozna

O:Wpływ zanęt na środowisko, a zakaz nęcenia 01/31/2010 00:34 #1344

Tak się ma sprawa z zanętami (nie czytaj paszą dla ryb i bydła, bo i to co niektórzy produkują)jak z klinami i ziemiami o których pięknie napisał Górek.
Zanim zacznę od zanęt i wpływu ,to ja też spinninguję i łowię pstrągi.Przyznaję , że jest duże parcie pewnej grupy zwolenników sztucznych przynęt na wspomniane rozwiązania ale chłopaki spoko nie dzisiaj i nie za mojego życia.
Dobrze wyprażona zanęta ze składnikami poddanymi obróbce termicznej jest bardziej przyswajalna dla ryb i szybciej degradowana, pozbawiona glutenu jako białka roślinnego powoduje lepsze właściwości trawienne u ryb oraz przyjazność dla środowiska.
Składniki większości markowych zanęt to wszelakie pieczywa cukiernicze śruty poekstrakcyjne oraz wytłoki pozbawione w większości tłuszczu podczas obróbki ciśnieniowo-temperaturowej.
Nadzory fitosanitarne oraz weterynaryjne w dużych firmach to dzisiaj normalka i żadna zanęta bez takowych badań nie opuści granic Polski , a co za tym idzie te firmy produkują pewny towar. Gorsza sprawa ,gdy małe firmy lokalne bez doświadczenia wypuszczają mieszanki w postaci bułka, śruta kukurydziana ,otręby ,mielona cegła i zapach.To ani dla ryb ,ani bydła .Choć nawet taka mieszanka nie uczyni szkód w środowisku wodnym .W przeprowadzonych badaniach laboratoryjnych w umownym jeziorze o pojemności 10 litrów umieszczano różne składniki i mieszanki zanętowe orz ziemie o których wspomniał Górek .
Nie zgadniecie jaki był wynik.
Kiedy tlen się wytracił,a kiedy zachwiane było potencjalne środowisko.
Przy 1,5 kg zanęty po czterech dniach zachwiane było środowisko ale woda zawierała nadal dostateczną ilość tlenu by mogły żyć ryby. Dopiero 2 kg po pięciu dniach wytrąciły tlen . Zaznaczam w środowisku naturalnym nie doszło by do tego ze względu na wiele czynników min. wiatry, deszcze , falowanie ,roślinność itd.
Najgorszym czynnikiem wpływającym na środowisko wodne są nawozy zwłaszcza azotowe . Rolnik po wojnie zbierał jeden góra dwa pokosy trawy dzisiaj ,,musi " zebrać trzy i to trawy dwa razy wyższej.Podczas deszczu z pól i łąk spływa to wszystko do kanałów melioracyjnych , strumieni ,rzek i jezior. Następuje gwałtowny , nie naturalny przyrost wodorostów, glonów i planktonu. W rezultacie ryby są syte (w większości tym się odżywiają)ospałe a zbyt dużilość roślinności to katastrofa.
ALE SIĘ ROzPISAŁEM NA DZISIAJ KONIEC WYKŁADU

O:Wpływ zanęt na środowisko, a zakaz nęcenia 01/31/2010 00:56 #1345


  • Posty:12
  • Kubek88
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
hmm moze ja to sie nie znam ale...

Wrzucając cokolwiek do wody, zwlaszcza w takich ilosciach w jakich idą zanęty wedkarskie, dostarcza sie do wody olbrzymie ilości biogenów z zewnątrz (ktore z czasem sie bedą w srodowisku kumulować) i nie ma tu tłumaczenia czy zanęta zostanie zjedzona czy nie (jak zostanie zjedzona to i tak cześć do wody wróci, ryba przecież takze wydala wiadomo... a i to czego nie wydalila ale uzyla jako budulec organizmu takze w sredowisku bedzie krązyć). Przyspiesznie eutrofizacji moim zdaniem jest niezaprzeczalne (może sam nie posiadam pelnej wiedzy na ten temat ale rozmawialem na ten tamat kiedyś z prof z mojego wydziału). Jak dla mnie ta argumentacja wydala sie logiczna. No chyba ze sie jedank mylę to proszę mi wyjsnic co w tym rozumowaniu sie nie zgadza... :)

pozdrawiam
Nie przegryw ten kto upada lecz ten kto nie chce powsta
Ostatnio zmieniany: 01/31/2010 01:01 przez Kubek88.

O:Wpływ zanęt na środowisko, a zakaz nęcenia 01/31/2010 05:56 #1351


  • Posty:32
  • bladawiec
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
kubek88:
Wrzucając cokolwiek do wody, zwlaszcza w takich ilosciach w jakich idą zanęty wedkarskie, dostarcza sie do wody olbrzymie ilości biogenów z zewnątrz ...

Moim zdaniem idąc tym tropem nie moglibyśmy sprowadzać bananów i innych egzotycznych produktów spożywczych do Europy bo wprowadzamy obce geny do naszego rodzimego środowiska. Musieli byśmy żyć lokalnie. Jest podobno taka teoria, która mówi, że powinno się jeść to co jest w zasięgu do 500 km. Ale to tylko taka teoria, którą gdzieś czytałem. Nawet jeśli twoja teoria w jakimś stopniu pokrywa się z prawdą to nasze niewprowadzanie obcych genów do środowiska wodnego nic nie da bo robią to doskonale za nas inni (my zresztą też), wprowadzając je w ściekach bytowych itp. Ciężko by było w dzisiejszych czasach utrzymać taki reżim.
A poza tym jak już się wypowiadam w tym temacie. To jestem podobnego zdania jak Darek Ciechański, że główna odpowiedzialność za stan naszych wód leży po stronie rolników i niestety ale naszej jako, że odprowadzamy do środowiska wodnego ogromne ilości nieoczyszczonych lub niedostatecznie oczyszczonych ścieków bytowych. To jest główna przyczyna (moim zdaniem) pogarszania się jakości wód. Choć może taka tendencja się odwróciła ale jest to proces powolny trwający wiele lat po usunięciu lub częściowemu ograniczeniu czynnika powodującego zanieczyszczenie. Jeszcze jedna przyczyna to również wszelkiego rodzaju regulacje brzegów rzek, wycinanie drzew krzewów nadbrzeżnych, nie mówiąc już o betonowaniu brzegów. Cały system roślinności nad brzegowej, lasy i łąki okresowo zalewane, to wszytko stanowi jakby naturalną oczyszczalnię.
Pozdrawiam
tomaszj

O:Wpływ zanęt na środowisko, a zakaz nęcenia 01/31/2010 14:05 #1373


  • Posty:194
  • Przemol7
  • ( Użytkownik )
  • Ploc
  • Offline
Kubek88 właśnie najbardziej obawiam się tej logicznej strony podejścia do tego tematu. Wystarczy, że jak napisze jakiś dziennikarz „rozmawiam ze znanym profesorem X, doradcą Ministra Ochrony Środowiska” i nie ma już żadnego znaczenia, że gościu jest na przykład leśnikiem, społeczeństwo czytające w wywiadzie o tym, że ów profesor jest przekonany o zagrożeniu jezior i rzek przez zanętę wędkarską, automatycznie się zbulwersuje. Czytałem niedawno na jakimś forum miejskim wypowiedzi zwykłych ludzi właśnie o wrzucaniu zanęt przez wędkarzy do jakiegoś jeziora. Jeden z forumowiczów był strasznie zbulwersowany, że kąpie się we wodzie, w której gniją kilogramy zanęty (chyba pisał o makaronie). Miałem ochotę się zalogować i odpisać mu, że jest gorzej niż myśli, bo ryby bezpośrednio srają do tej wody i są to wcale nie małe ilości, więc nawet jak nie będzie wędkarzy to i tak wykąpie się w rybim łajnie. Dałem sobie jednak spokój, bo to i tak nic nie zmieni. Dlatego najważniejszą obroną naszego spławikowego hobby jest u d o w o d n i e n i e wynikami badań, że wpływ zanęty nie zagraża środowisku wodnemu. Bo nikt mnie nie przekona, że wędkarze są w stanie zanęcaniem bezpośrednio zagrozić rybom. Dlaczego? Otóż od momentu, kiedy mogłem już sam utrzymać wędkę ojciec zabierał mnie ze sobą na ryby. Również nad Wartę. Niestety nie pamiętam z dzieciństwa Warty, która była jeszcze czysta. No, ale jak się nie ma co się lubi to... . Więc łowiłem również ryby w tej rzece. Słuchajcie młodsze pokolenie, możecie mi nie wierzyć, ale poprzedni system polityczny ochronę środowiska miał gdzieś na 1245 miejscu priorytetów rządowych, więc do rzeki szło wszystko bezpośrednio z fabryk i zakładów, które pracowały wtedy na trzy zmiany, wszystkie ścieki miejskie, spływy z pól oprysków chemicznych i nawozów sztucznych oraz okresowo zrzuty mazutu i innych pochodnych ropy naftowej. Do dzisiaj pamiętam z dzieciństwa zapach, który unosił się nad wodą po dotarciu nad Wartę, był to zapach fenolu. I trwało to ładnych parę lat, a zaczęło przecież jeszcze zanim się urodziłem. Woda nie miała wtedy żadnej przeźroczystości, na powierzchni mieniła się kolorami unoszącej się ropopochodnej mazi, jak benzyna w kałuży, o smrodzie fenolu już wspominałem, ale wiecie co jest najdziwniejsze? Ja tam łowiłem ryby, gorzej lub lepiej, ale one po prostu tam żyły. Mało tego, z gruntu często trafiały się raki, podhaczało się małże, a na spining co jakiś czas wyciągałem jakieś zielsko. Jak to jest możliwe? Jasne, że bywały okresy wybitej kumulacji czyszczenia zbiorników w wielkich fabrykach (Ner też był przecież do niedawna ściekiem, a wypróżniała się do niego cała Łódź i to wszystko wpływało do Warty) i wtedy ichtiofauna nie wytrzymywała braku tlenu we wodzie i występowały masowe śnięcia ryb. Ale życie znowu się odradzało i znowu można było tam łowić ryby. A gdzie tutaj zanęta i glina w tej samej, dużo już czystszej rzece, która przecież sama się oczyściła? Z jeziorami jest podobnie. Tam, gdzie pola przylegały do brzegów, to po każdym deszczu w porach oprysków i nawożenia można było mówić o małej katastrofie ekologicznej. A co z jeziorami leśnymi? Co roku, nieraz już od tysięcy lat wpadają do wody tony liści i różnej maści owoce z drzew. A one ciągle trwają. Czasami zamulają się, ale tok życia się w nich nie zmienia. Ale gdyby tylko człowiek wrzucił do jakiego otwartego jeziora tyle samo liści, to od razu zrobiłby się hałas o dewastację środowiska. Bo to zrobił człowiek, a tamto zrobiło się samo.
Dlatego nikt mnie nie przekona (chyba, że ktoś dostarczy konkretne wyniki badań), że biogeny z zanęt wędkarskich mogą wpłynąć na środowisko wodne w sposób zagrażający zarówno w jeziorach, a już na pewno nie w rzekach polskich (w innych krajach chyba też za bardzo nie zagrażają?). Bo najtrudniejsze w tym wszystkim jest zarówno udowodnienie, jak i obalenie tej teorii i dlatego właśnie obawiam się dyskusji logicznej, bo tu zwyciężą zawsze lobbyści.
Przemo 1969 Pozna

O:Wpływ zanęt na środowisko, a zakaz nęcenia 01/31/2010 23:32 #1423


  • Posty:12
  • Kubek88
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
Po pierwsze to ja jestem wedkarzem, jestem spławikowcem i absolutnie za zakazem nęcenia nie jestem, ale z drugiej strony staram sie być uczciwy takze wobec siebie i nie usprawiedliwiać sie za wszelką cenę. Sprawe trzeba przed wlasnym sumieniem podstawić jasno - szkodzimy, szkodzimy srodowisku i to jest niezaprzeczalne, i tu nawet nie trzeba badań zeby dojsc do takich wniosków, to wynika z bardzo prostej logiki. Wrzucamy pierwiastki biogenne (w ogole nie wiem skąd kolega bladawiec wpadł na pomysł ze tu chodzi o jakieś obce geny :D ) a ich nie jesteśmy w zaden sposób z wody usunąć i one tam sobie krążą, czy to w wodzie czy to wbudowane w organizmy... i tam pozostają, gromadzą się czy tego chcemy czy nie i tak przyczyniamy sie do eutrofizacji. Podajesz za przykład rzeki ok, ale one mają zdolność samooczyszczania, dlatego tu problem jest zdecydowanie mniej widoczny. Druga rzecz to po jednorazowym zanieczyszczeniu, prędzej czy pozniej ale zbiornik sie podniesie, ale w przypadku zanęt przecież dopływ biogenów ma charakter ciągly, bardzo systematyczny no i nie mały jakby to wszystko podliczyć... Piszesz o małych srodlesnych jeziorkach ok, ale zapewne to one znikną jako pierwsze, i niezliczona ich ilość juz zniknęła. Dla ciekawosti podam ze corocznie znika z map od 0.05 do 0.15 % małych jeziorek. Właśnie miedzy innymi z tych powodów ktore podałeś ale oczywiscie nie tylko. Czynniki naturalne oraz wlasnie nawozy i inna szkodliwa działalność człowieka są głównym powodem, ale uczciwie trzeba powiedzieć ze MY jako wedkarze takze we wcale nie małym stopniu sie do tego przyczyniamy. Rozumiem ze trudno sie przed samym sobą przyznać ze sie szkodzi srodowisku, ale nie można sie tez tak samego siebie oszukiwać... Podkreślę jeszcze raz, nie jestem za zakazem nęcenia, jestem tylko za rozsądnym umiarem.

EDIT. :
hmm piszesz ze boisz sie logicznego podejscia do sprawy, to co wolałbyś nielogiczne? Sprzeczne z wszelkimi przesłankami i zasadami? Byleby tylko wyszło na Twoje, choćbyś nie miał racji? To właśnie takie podjescie jest niepokojace... jakoś bardzie do mnie przemawia argement bardzo logiczny choc moze nie popaty jakimiś konkretnymi badaniami (a byc moze juz poparty tylko ja o nim nic nie wiem jeszcze) niż kontrargument na zasadzie "nie szkodze bo nikt mi jeszcze tego nie udowodnił"
Nie przegryw ten kto upada lecz ten kto nie chce powsta
Ostatnio zmieniany: 01/31/2010 23:41 przez Kubek88.

O:Wpływ zanęt na środowisko, a zakaz nęcenia 02/01/2010 02:33 #1433


  • Posty:194
  • Przemol7
  • ( Użytkownik )
  • Ploc
  • Offline
Logika, czyli w tym przypadku oskarżenie wędkarzy o degradację środowiska bez dowodu, a tylko na logikę. Tylko o to mi chodziło i doskonale rozumiem tok Twojego myślenia, bo jest ono słuszne. Nie mam zamiaru się tutaj kłócić bo mam nadzieję, że wyjaśni to ktoś mądrzejszy i bardziej rozeznany w tym temacie ode mnie. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na zakończenie pewnej dyskusji na temat zmiany ph wody przez wrzucanie do niej gliny o innym ph. Otóż guru tej dziedziny i być może ostatnia nadzieja do uratowania wędkarstwa spławikowego w Polsce, czyli Górek podsumował sprawę krótko: glina wrzucona do zbiornika wodnego przyjmuje natychmiast ph wody, ponieważ jest zbyt małą cząsteczką w milionach litrów wody. I skoro mamy wrócić do logiki, to pomyśl jaką ilość zanęty trzeba by wrzucić do 17 litrowego wiadra, żeby odzwierciedlić miesięczną ilość wrzuconej zanęty przez wędkarzy do powiedzmy 50 hektarowego zbiornika o średniej głębokości 4 metry? Nie wiem, zmieściłoby się to pod paznokciem, proporcjonalnie? Myślisz, że ta woda we wiadrze od tego „pod paznokciem” skiśnie, zakwitnie, czy w ogóle cokolwiek się z nią stanie? A może nie wywrze na tym wiadrze wody żadnego wrażenia i po prostu gdzieś te drobiny się rozłożą, rozmyją i znikną bez wpływu na resztę środowiska (jak ziarnko cukru w szklance wody, wiadomo, że tam jest, ale zwykła analiza chemiczna tego nie potwierdzi)? Jaki może być ułamek procentowy masy wrzuconego biogenu przez wędkarzy do tysięcy litrów wody, która przecież rzadko bywa zupełnie stojąca? Tak, wiem, że to jednak gdzieś tam jest, ale pomyśl ile trzeba by tego wrzucić do takiego jeziora, żeby rozeszło się to w ogromie masy tej wody, całej wody, bo niektórzy myślą tylko o dnie, a w jeziorach zachodzą przecież cyrkulacje, więc to się wszystko miesza. Tak więc i Ty i Pan profesor macie rację, ale żeby zaszkodzić normalnemu, przeciętnemu jezioru, moim zdaniem trzeba wędkarzom jednak trochę pomóc innymi, bardziej skutecznymi zanieczyszczeniami. A logika przeciwników zanęcania opiera się gównie na hałasie wpadającej do wody zanęty, bo przecież innych zanieczyszczeń nie widać, ani nie słychać, a jezioro coraz brudniejsze.
Kubek88 może jednak lepiej będzie dla nas wszystkich żebym to ja miał rację i sumienie spokojniejsze i w ogóle :) ?
Przemo 1969 Pozna

O:Wpływ zanęt na środowisko, a zakaz nęcenia 02/01/2010 12:10 #1438


  • Posty:12
  • Kubek88
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
Uwierz mi że ja bym bardzo chciał abyś miał rację :) Naprawdę byłaby to dla mnie super wiadomość :)no i żadnej kłótni, tylko dyskusja :) O tych właściwościach buforujących zbiornika co pisał Górek wiem i to nie o to tu generalnie chodzi, nie chodzi tez o to czy ta zanęta skiśnie czy coś bo nie chodzi o to czy zanęta wpływa na środowisko zaraz po wrzuceniu w jakimś krótkim odcinku czasu tylko w ujęciu wieloletnim... tak jak piszesz te drobiny sie rozmyją rozłożą (ale nie znikną! nic w przyrodzie nie ginie )tak jak pisałem pozostaną w środowisko wbudowane w organizmy (no powiedzmy ze częściowo z tego będzie uzyte na uzyskanie energii), część rozmyta w wodzie cześć i w osadach. I to będzie tego coraz wiecej nie przez miesiąc, ale policz ile tego bedzie po kilku, kilkunastu latach, zarówno wrzuconego przez zawodników jak i przez wędkarzy rekreacyjnie łowiących. I to wszystko bedzie tam krązyć. Pierwotna produkcja wzrasta a dalsze konsekwencje można sobie przewidzieć albo odszukać.

PS co do cyrkulacji jezior, całkowite mieszanie sie wody (całoroczne bo o tym mowimy) występuje w nielicznych, płytkich, specyficznych takze pod względem położenia jeziorach (muszą być płytkie, raczej bez urozmaiconego dna i całkowicie odsłonięte na działanie wiatru), a na zdecydowanej większości jezior z tym mieszaniem to wcale tak prosto i przyjemnie nie jest.

Jeszcze raz (zeby mi złej etykietki ktos nie przypiął :) )powtorze ze absolutnie nie jestem za zakazem nęcenia, nie pisze tu rowniez o tym ze to my szkodzimy najbardziej, tylko ze szkodzić bez wątpienia pomagamy, także jesliby ograniczyć zanieczyszczenia z innych większych i bardziej szkodliwych niz wędkarstwo źródeł to o naszą "pomoc" nie musielibyśmy sie raczej martwić, no przynajmniej nie w takim stopniu.
Nie przegryw ten kto upada lecz ten kto nie chce powsta
Ostatnio zmieniany: 02/01/2010 12:16 przez Kubek88.

O:Wpływ zanęt na środowisko, a zakaz nęcenia 02/01/2010 12:40 #1440


  • Posty:54
  • Grzegorz
  • ( Użytkownik )
  • Ukleja
  • Offline
My możemy sobie gadać, logizować, udowadniać i kłócić, w końcu pomysłodawcom oto chodzi. To stara strategia, obliczona na wywołanie zamierzonego efektu. A gdy „ciemne masy wędkarskie” się z kłócą, lobbyści nie będą mieli już co robić i ograniczą wpływ zanęty nie pytając się o nasze zdanie. Wszystko będzie wcześniej czy później zmierzać w tym kierunku, a na koniec założą nam liczniki przy d…ie. A nam pozostanie dalej płacić. Ot taki los szarego i ciemnego człowieka.

O:Wpływ zanęt na środowisko, a zakaz nęcenia 02/01/2010 13:07 #1441


  • Posty:194
  • Przemol7
  • ( Użytkownik )
  • Ploc
  • Offline
Przemol7 napisał:


Szczerze powiem, że jestem mocno zaniepokojony powtarzającymi się głosami o zakazie zanęcania przez wędkarzy. Z pewnością zbliża się dzień, w którym dojdzie do dyskusji, a następnie do podjęcia odpowiednich decyzji odnośnie tego tematu. Najbardziej obawiam się głosu wędkarzy lub ich przedstawicieli, którzy być może będą brali udział w takich rozmowach. Wystarczy, że doradcami ministerstwa zostaną znane osoby związane z polskim wędkarstwem, ale na co dzień zajmujące się spinningiem lub muszkarstwem i delikatnie mówiąc leżymy, bo praktycznie wędkarstwo spławikowe bez zanęt straci sens, a tumiwisizm tych „ekspertów” jest oczywisty . Niestety czytając niektóre wypowiedzi znanych redaktorów w prasie wędkarskiej odnoszę wrażenie, że nie zdają sobie sprawy, iż następnym etapem „ochrony naszych wód” będzie eliminacja setek kilogramów ołowiu jigowego i toksycznych gum, które pozostają we wodzie w ciągu roku (a po zakazie nęcenia spinningistów znacznie przybędzie). Mam nadzieję, że do czasu ostatecznej decyzji uda się przekonać kogoś na górze, że zanęcanie ryb we współczesnym wędkarstwie nie polega na wrzucaniu wiader ziemniaków, czy makaronu. Tak naprawdę chodzi mi o to, żeby w razie konieczności regulowanego ograniczenia stosowania zanęt decydenci byli uświadomieni, że nie trzeba całkowicie zakazywać ich stosowania, bo po pierwsze można na początek po prostu ograniczyć ilość, a po drugie rozróżnić skład wrzuconej zanęty (przecież można w ostateczności stosować tylko ziemię, glinę lub nawet piasek z dna łowiska z dodatkiem robaków). Tragedią będzie zwykłe „obowiązuje całkowity zakaz nęcenia ryb, po za zakładami hodowlanymi, ... itd”, bo dla Strażników i innych kontrolerów nawet splunięcie do wody może okazać się okazją do nałożenia mandatu. :
To co mamy czekać na wyrok, bo pytanie nie brzmi już czy, ale kiedy? Czyli pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że jeszcze nie w tym roku, że może uda się jeszcze jeden sezon, że może na prywatne wody, że jakoś to będzie :( ? A mogło być tak pięknie :ohmy: .
Przemo 1969 Pozna
  • Strona:
  • 1
  • 2
Moderatorzy: Dorian, Astor, JOKER
Wygenerowano w 0.65 sekundy