Mój znajomy ma coś takiego, zamówił sobie z Anglii. Jest to być może dobry sposób trzymania tyczki bez użycia rąk, ale:
1. Zostało to wymyślone przez Anglików, którzy łowią głównie karpie na długie, przeważnie szesnastometrowe tyczki.
2. Główną zaletą tego urządzenia ma być możliwość posiadania wolnych rąk potrzebnych na strzelanie z procy zanętą po zacięciu ryby i odciążenie rąk w ogóle.
Jeżeli mam być szczery, to gniazdo w koszu i suport (balkon) z przodu pełni podobną funkcję, mało tego Clever Claw moim zdaniem nie spełni się na rzece (myślę o łowieniu na stopa) w przeciwieństwie do wspomnianego wcześniej zestawu.
Urządzenie to ma jeszcze zastosowanie do łowienia gruntowego i tam być może było by bardziej przydatne.
Kolega jest z tego zadowolony, ale zaczyna dopiero przygodę z tyczką i jeszcze tak do końca nie wie co tak naprawdę potrzebuje :) . Na zawodach nie ma to żadnego uzasadnienia, bo do strzelania z procy można włożyć tyczkę w rogi, a nawet na prywatne łowienie, jeżeli nie chcesz dociskać wędki ramieniem, to mimo wszystko wygodniej jest ją oprzeć na balkonie (pomijając metodę przepływanki oczywiście) niż trzymać w zatrzasku, który w razie uzyskania luzu otwiera się i tyczka spada na wodę. No, ale to jest tylko moje zdanie ;) .